<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958</id><updated>2011-09-29T04:30:47.885+02:00</updated><title type='text'>ECHO SŁOWA</title><subtitle type='html'>Dobra Nowina dla każdego</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>73</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-2601916673115861495</id><published>2009-11-24T09:04:00.000+01:00</published><updated>2009-11-24T09:05:45.137+01:00</updated><title type='text'>Jaki ogień jest w Tobie? Ogień Prometeusza czy Jezusa?</title><content type='html'>Jezus Chrystus określa swoją misję w dość tajemniczych słowach: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49). Jest to pragnienie Zbawiciela, by zstąpił na człowieka ogień Ducha Świętego i uczynił z niego… popiół. Dopiero na dnie tego popiołu, który zostaje po spaleniu „starego człowieka”, można odnaleźć piękny i oczyszczony diament – nowe życie w Chrystusie. Nie narodzisz się na nowo jeśli nie spłoniesz cały w ogniu Ducha Świętego! Można płonąć ze wstydu, ze strachu, z pożądania, nawet z gorliwości o Prawo Boże i ciągle żyć starym życiem, broniąc się przed utratą siebie. Dać się spalić aż do popiołu to stracić całkowitą kontrolę nad swoim życiem i przekazać ster w dłonie Jezusa. „Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa” (1P 1,7). „Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia” (Syr 2,5). „W ogniu wypróbowana jest Twoja mowa i sługa Twój ją miłuje” (Ps 119,140).&lt;br /&gt; W odkryciu tej fundamentalnej prawdy chrześcijańskiego życia pomogło mi tragiczne doświadczenie moich sąsiadów. Długie lata mieszkali oni w starym drewnianym domu. Jako dziecko bardzo często gościłem w ich mieszkaniu, gdyż mieli trójkę dzieci, z którymi miło spędzałem czas na różnych zabawach. Pamiętam, że co jakiś czas moi sąsiedzi przeprowadzali generalny remont w domu. Jednak faktyczny „kształt” ich mieszkania pozostawał nienaruszony. Nie „przemieniły” go ani nowe okna, ani nowe meble, ani nowe tapety na ścianach. Pewnego dnia wszystko zostało przemienione. Przyszedł pożar i spalił cały dom. Byłem wtedy w liceum i odczytywałem to jako wielką tragedię. Dzisiaj, po wielu latach, nie boję się powtórzyć za trzema młodzieńcami z pieca ognistego: „Ogniu i żarze, błogosławcie Pana, chwalcie i wywyższajcie Go na wieki!” (Dn 3,66). Dzisiaj, gdy jadę w rodzinne strony, czasami odwiedzam moich sąsiadów. Mają piękny murowany dom, zbudowany na zgliszczach starego. Ze spalonego domu pozostały im tylko wspomnienia i popiół, na którym wznosi się nowa budowla.&lt;br /&gt;Dlaczego o tym piszę? Niektórzy twierdzą, że wspominanie lat dziecinnych jest oznaką starzenia się. Nie kwestionuję tej prawdy. Jednak pamięć o spalonym domu moich sąsiadów, ich rozpacz i łzy, powróciły do mnie ostatnio w rozmowie z jedną zaprzyjaźnioną osobą. Otóż uświadomiłem sobie, jak trudno jest nam zgodzić się na całkowite spalenie – mam na myśli taki pożar Ducha Świętego, którego nie ugasi żaden „strażak”, czyli żaden drugi człowiek, ani nawet ja sam z całą moją inteligencją i sprytem. Cały paradoks polega na tym, że z łatwością mogę odgrywać rolę Prometeusza, bohatera niosącego innym ogień nadziei, pocieszenia, oczyszczenia, który jednak boi się otworzyć własną puszkę Pandory. Taki Prometeusz – bohater panujący nad każdą sytuacją, budzący podziw i uznanie – będzie spalał się dla innych, byle tylko jak najdalej uciec przed własnym spaleniem w ogniu Ducha, nad którym nie ma żadnej kontroli. Wydaje mi się, że do podobnych wniosków doszedł C. K. Norwid. Pozwólcie, że przytoczę jeden z moich ulubionych cytatów:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wtedy to próba jest, wtedy jest waga,&lt;br /&gt;Ile? nad sobą wziąłeś panowania;&lt;br /&gt;Wartość się twoja ci odsłania naga – &lt;br /&gt;I oto widzisz, ktoś-ty?… bez pytania (…).&lt;br /&gt;Co raz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,&lt;br /&gt;Wokoło lecą szmaty zapalone;&lt;br /&gt;Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,&lt;br /&gt;Czy to, co twoje, ma być zatracone?&lt;br /&gt;Czy popiół tylko zostanie i zamęt,&lt;br /&gt;Co idzie w przepaść z burzą? – czy zostanie&lt;br /&gt;Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,&lt;br /&gt;Wiekuistego zwycięstwa zaranie!…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zostanie „dyjament zwycięstwa” gdy:&lt;br /&gt;Bóg - mój żywot jest i zmartwychwstanie,&lt;br /&gt;I to jest wszystek cel, choć przez konanie &lt;br /&gt;Prawdziwy „dyjament zwycięstwa” odnajdziesz dopiero na zgliszczach spalonego „ja”, gdy wejdziesz w ogień Ducha i zaczniesz nosić w sobie konanie Jezusa. Musiało upłynąć wiele lat zanim zobaczyłem, że spalając się dla innych jak Prometeusz, tak naprawdę nie chciałem być spalony! Udawałem bohatera przed innymi, a w moim sercu od chwili chrztu i bierzmowania płonął ogień miłości Jezusa, który skutecznie gasiłem. Na zewnątrz wszystko wyglądało pięknie. Modliłem się, regularnie spowiadałem, pomagałem innym odnaleźć Jezusa. Uczestniczyłem w przeróżnych inicjatywach ewangelizacyjnych, rekolekcjach, kursach i coraz lepiej czułem się w roli Prometeusza. Dzisiaj widzę, że dawałem ludziom mój ogień, który przypominał zimny ogień ze sztucznej choinki. Ten ogień był dla mnie wygodny, bo nikogo nie zranił, nie spalił, więc nie musiałem wiele ryzykować. Wielu ludzi skutecznie mnie utwierdzało w roli Prometeusza. Dostrzegali mój trud i poświęcenie dla innych. Doszło do tego, że zacząłem w Jezusie widzieć wzór idealnego Prometeusza, który niesie ludziom ogień pocieszenia czy uzdrowienia.&lt;br /&gt;Nie wiem, jak długo bym jeszcze udawał Prometeusza. Na moje szczęście, Bóg nie mógł już dłużej patrzeć na cały ten cyrk i rolę pierwszego klauna, którą odgrywałem. Nadszedł czas żniwa i chwasty, do których byłem przywiązany zostały spalone (por. Mt 13,30). Wszystko, co sobie w życiu poukładałem zostało doszczętnie zniszczone. Chyba po raz pierwszy w życiu poczułem się spalony. Spadł na mnie ogień Ducha, od którego uciekałem. Zobaczyłem w sobie Piotra, który siada przy ogniu, a wcale nie chce spłonąć dla Jezusa. „Jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: «I ten był razem z Nim»” (Łk 22,56). Wtedy Piotr zaparł się Jezusa. I może po raz pierwszy w życiu zobaczył, że wcale Go nie znał. Piotr zapłakał i przestał grać Prometeusza. Jednak łzy nie ugasiły wyrzutów sumienia. Potrzebne było miłosierne spojrzenie Jezusa. &lt;br /&gt;Panie teraz już wiem, jak mam Cię kochać – wchodząc w ogień Ducha. Proszę, spal Prometeusza, który jest we mnie, bym narodził się na nowo i płonął Twoim ogniem. „Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden”.&lt;br /&gt;Tak długo jak nie wydasz siebie na spalenie, będziesz grał Prometeusza. Aby narodził się prorok, który płonie miłością Boga, Prometeusz musi zostać spalony na popiół. Oczywiście tego spalenia nie da się zaprogramować i przewidzieć. Bóg sam dokona w Tobie tego dzieła. Po prostu czuwaj, słuchaj Słowa i daj się prowadzić tam, dokąd nie chcesz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-2601916673115861495?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/2601916673115861495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=2601916673115861495' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2601916673115861495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2601916673115861495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/11/jaki-ogien-jest-w-tobie-ogien.html' title='Jaki ogień jest w Tobie? Ogień Prometeusza czy Jezusa?'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3174685231733711470</id><published>2009-10-31T22:15:00.000+01:00</published><updated>2009-10-31T22:16:12.471+01:00</updated><title type='text'>Recepta na szczęście (Mt 5,1-12)</title><content type='html'>Chyba nie ma takiego człowieka, który nie chce być szczęśliwy. Pragnienie szczęścia głęboko wpisane jest w ludzkie serce. Każdy za szczęśliwym życiem mniej lub bardziej tęskni. Dla jednego szczęściem będzie mieć kochającą go osobę. Inny szczęścia będzie szukał w karierze zawodowej, w polityce, w sporcie itd.&lt;br /&gt;Jakiś czas temu rozmawiałem z człowiekiem, który mi wyznał, że spełniły się wszystkie jego młodzieńcze marzenia. Ukończył wymarzone studia, zdobył dobrze płatną pracę, poślubił kobietę, którą pokochał. Wreszcie kupił sobie piękny dom i luksusowy samochód. Wielu ludzi uważa go za szczęściarza i zazdroszczą mu tych wszystkich dóbr. On jednak wie, że nie jest w pełni szczęśliwy. Po ludzku patrząc ma wszystko, co jest potrzebne do szczęścia, a mimo to czegoś mu brakuje. A dokładniej, Kogoś mu brakuje. Do szczęścia potrzeba jednego: Jezusa!&lt;br /&gt;Każdy kto spotyka Jezusa odnajduje miłość Ojca i czuje się Jego ukochanym dzieckiem. Prawdziwi szczęściarze to święci. Mogę do nich dołączyć ja i ty. Już dzisiaj. Wystarczy tylko przyjść do Jezusa i „opłukać swe szaty w Jego krwi” (Ap 7,14).&lt;br /&gt;Gdy to zrobisz, zaczniesz doświadczać, że ubóstwo wcale nie jest przekleństwem i może być lepsze niż bogactwo. A miłosierdzie wobec tych, co cię oszukali, wykorzystali, poniżyli daje prawdziwą wolność. Cichością i łagodnością więcej można zdziałać niż krzykiem i przemocą. Z kolei zatrzymując zło na sobie i stając bezbronnym wobec bliźniego, jesteś podobny do Jezusa przybitego do krzyża. Czy potrzeba ci czegoś więcej do szczęścia? Jak jesteś z Jezusem przybity do krzyża masz wszystko i niczego ci nie braknie (Ga 2,19-20). Bez Jezusa, nawet jak masz wszystko, nie masz nic…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3174685231733711470?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3174685231733711470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3174685231733711470' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3174685231733711470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3174685231733711470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/10/recepta-na-szczescie-mt-51-12.html' title='Recepta na szczęście (Mt 5,1-12)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-7917584791082754851</id><published>2009-10-25T20:03:00.001+01:00</published><updated>2009-10-25T20:03:52.242+01:00</updated><title type='text'>Niewidomy czy niezauważony? (Mk 10,46-52)</title><content type='html'>Zastanawiam się, jaki był największy problem Bartymeusza, utrata wzroku i niemożność widzenia, czy raczej tęsknota za spojrzeniem miłości ze strony najbliższych. Spotkałem ludzi, którzy ciągle uciekają od prawdy o sobie i robią wszystko, by wzbudzać litość u innych. W tym celu wymyślają jakieś choroby, robią z siebie żebraków i pokrzywdzonych, byle tylko uciec od prawdy o sobie. Dlaczego Jezus od razu „nie zauważył” Bartymeusza? To Bartymeusz musiał pierwszy wołać o pomoc. Jezus szedł swoją drogą do Jerozolimy. Zatrzymał się dopiero, gdy usłyszał rozpaczliwe wołanie niewidomego: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”&lt;br /&gt;Bartymeusz wiedział, że podobna sytuacja może się już więcej nie powtórzyć. Zrzucając płaszcz, zaryzykował życie w prawdzie i zerwał z postawą wzbudzania litości u innych. Może po raz pierwszy w życiu przestał grać wyuczoną rolę żebraka i stanął przed Jezusem jako ślepy, poszukujący drogi. Nie liczył już na żadną jałmużnę, tylko prosił o jedno: „Rabbuni, żebym przejrzał”. Chyba nie przypadkowo jest tu użyty grecki czasownik „anablepo”, który dosłownie oznacza „spoglądać w górę”. Być może wcześniejsze życie Bartymeusza było skupione na „spoglądaniu w dół”, czyli oczekiwaniu na współczucie przechodzących drogą. Prawdziwym ślepcem nie jest ten, kto nic nie widzi, ale ten, kto nie chce oderwać wzroku od siebie i swoich problemów. Spojrzenie w górę nie tylko uwalnia od niepotrzebnego koncentrowania uwagi innych na sobie i żebrania o miłość. Spojrzeć w górę to zobaczyć Jezusa przybitego do krzyża dla mnie.&lt;br /&gt;Nie wiem, co Bartymeusz wyczytał w spojrzeniu Jezusa. Jedno jest pewne: przestał siedzieć przy drodze i żebrać. Stanął na nogi i poszedł za Jezusem, który wstępuje do Jerozolimy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-7917584791082754851?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/7917584791082754851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=7917584791082754851' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7917584791082754851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7917584791082754851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/10/niewidomy-czy-niezauwazony-mk-1046-52.html' title='Niewidomy czy niezauważony? (Mk 10,46-52)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8790843814815649379</id><published>2009-10-10T16:38:00.001+02:00</published><updated>2009-10-10T16:38:26.886+02:00</updated><title type='text'>Największy smutek – odejść bez Słowa (Mk 10,17-30)</title><content type='html'>Nie wiemy jak miał na imię, ile miał lat, czy był kawalerem czy żonatym. Ewangelia mówi tylko, że miał bogactwa i tęsknił za prawdziwym życiem. Chyba żył w dużym pośpiechu skoro przybiegł do Jezusa, upadł przed Nim i zapytał: „co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Najpierw „zachowaj przykazania!” – mówi Jezus. Ów człowiek mógł poczuć się dowartościowany i utwierdzony w przekonaniu, że dobrze pokierował swoim dotychczasowym życiem, gdyż zawsze przestrzegał Bożych praw i nakazów. Na szczęście Jezus ratuje go od życia w iluzji. Spogląda na niego z miłością i objawia mu to, za czym naprawdę tęskni: „Jednego ci brakuje. Sprzedaj wszystko, co masz… Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”.&lt;br /&gt;Dlaczego odszedł? Czy nie mógł patrzeć już dłużej Jezusowi w oczy? Dlaczego się zasmucił skoro miał „wiele posiadłości”, do których mógł wrócić? Tymczasem do szczęścia potrzeba tylko jednego: Jezusa. Jakie to musi być straszne, gdy poznajesz miłość Boga, odnajdujesz odpowiedź na tęsknotę serca, zostajesz powołany, a mimo to odchodzisz smutny i bez Słowa. Apostołowie obserwując całe to zdarzenie pytali się między sobą: Któż więc może się zbawić? Po ludzku to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe. Zbawienie jest darem, dla tych którzy zaufali Panu i oparli się na Jego Słowie. Najbogatszym człowiekiem nie jest ten, kto ma wiele posiadłości, tylko ten, kto stracił wszystko ze względu na jedno miłosne spojrzenie Jezusa. Taki człowiek wie, że niczego mu nie braknie, ponieważ zyskał życie w pełni: przyjaźń z Jezusem.&lt;br /&gt;Kto słucha Boże Słowo i wypełnia je nigdy nie będzie smutny!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8790843814815649379?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8790843814815649379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8790843814815649379' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8790843814815649379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8790843814815649379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/10/najwiekszy-smutek-odejsc-bez-sowa-mk.html' title='Największy smutek – odejść bez Słowa (Mk 10,17-30)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-373997515295198689</id><published>2009-09-12T22:13:00.001+02:00</published><updated>2009-09-12T22:13:43.265+02:00</updated><title type='text'>Droga ucznia (Mk 8,27-35)</title><content type='html'>Nie wystarczy szczere wyznanie pod Cezareą Filipową: „Ty jesteś Mesjasz”. Jezus nie oczekuje od swoich uczniów pięknych i podniosłych deklaracji. Iść za Jezusem to zaprzeć się siebie i wziąć swój krzyż. Dopiero wtedy można Go naśladować. Piotr długo tego nie rozumiał. Też mam z tym problem. Łatwiej mi zaprzeć się Jezusa niż siebie. Łatwiej mi pomóc nieść krzyż drugiemu człowiekowi niż podjąć mój własny. Mogę mu wtedy współczuć, pocieszyć, pomodlić się za niego. Później wracam do mego życia i czuje się uspokojony, bo nie przeszedłem obojętnie obok krzyża bliźniego. Tymczasem Jezus nie wzywa mnie do podjęcia krzyża bliźniego. On czeka aż wezmę własny krzyż i zgodzę się na śmierć z powodu Ewangelii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-373997515295198689?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/373997515295198689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=373997515295198689' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/373997515295198689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/373997515295198689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/09/droga-ucznia-mk-827-35.html' title='Droga ucznia (Mk 8,27-35)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5510061494863616994</id><published>2009-09-05T10:12:00.000+02:00</published><updated>2009-09-05T10:13:04.654+02:00</updated><title type='text'>Głuchoniemy czy zagłuszony? (Mk 7,31-37)</title><content type='html'>Patrząc na sposób w jaki Jezus uzdrawia głuchoniemego zastanawiam się jaki był największy problem tego człowieka. Nie wykluczam, że był on kaleką i nic nie słyszał. Wydaje mi się jednak, że Chrystus za pomocą wykonanych gestów chciał nie tylko przywrócić owemu człowiekowi zdolność słuchu i mowy, ale otworzyć przed nim przestrzeń ciszy i umożliwić mu wsłuchanie się w mowę samego Boga. W tym celu Zbawiciel wyprowadza go z tłumu na miejsce odosobnione, palcami zatyka mu uszy a śliną dotyka języka. Przypomina mi się tutaj historia mojego kolegi, jak po raz pierwszy poszedł na stadion i na żywo oglądał mecz piłki nożnej. Stadion był wypełniony kibicami. W pewnym momencie z trybun zaczęły rozbrzmiewać piłkarskie okrzyki. Mój kolega, który nigdy nie używa wulgarnych wyrażeń po kilku minutach zorientował się, że wypowiada te same słowa, co otaczający go tłum kibiców.&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, jakbym się zachował stojąc w Wielki Piątek w rozkrzyczanym tłumie, patrząc na proces Jezusa przed Piłatem. Nie wiem, czy usłyszałbym wtedy westchnienie Jezusa, poczuł Jego ślinę w moich ustach i przejął się Jego męką. Raczej zostałbym zagłuszony i razem z tłumem powtarzałbym bezmyślnie: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!” (J 19,15).&lt;br /&gt;W ostatnich tygodniach, wypełnionych tysiącem spraw związanych z powrotem do Polski, przeprowadzką, nowymi zadaniami zaczęło mi brakować czasu na to co najważniejsze - słuchanie Jezusa. Szybko się zorientowałem, że coś mnie zagłusza i słabo słyszę Boga. Czułem, że nie mam nic do powiedzenia i mówię, co mi „ślina na język przyniesie”, bezmyślnie powtarzając słowa innych. Na szczęście znalazłem skuteczne lekarstwo, czyli zostawiłem na boku wszystko, co zagłusza, zatkałem uszy palcami i prosiłem Ducha Świętego o kroplę śliny Jezusa. Wystarczyło jedno Słowo: Effatha! I znowu słyszę. Jeżeli czujesz się zagłuszony i nie słyszysz Boga zrób to samo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5510061494863616994?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5510061494863616994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5510061494863616994' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5510061494863616994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5510061494863616994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/09/guchoniemy-czy-zaguszony-mk-731-37.html' title='Głuchoniemy czy zagłuszony? (Mk 7,31-37)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5190558905483292725</id><published>2009-07-05T11:51:00.001+02:00</published><updated>2009-07-05T11:53:16.489+02:00</updated><title type='text'>Osądzić Proroka, czy dać się osądzić Słowu? (Mk 6,1-6)</title><content type='html'>Jezus przychodzi do Nazaretu, swojego rodzinnego miasta. Wchodzi do synagogi i zaczyna nauczać. Ci, którzy wtedy na Niego patrzyli i wsłuchiwali się w Jego Słowo doskonale znali środowisko, w którym się wychował i wzrastał. Pamiętali Jezusa jako chłopca, z którym wspólnie przebywali, uczyli się, bawili, żartowali. I nagle ten Jezus, którego tak dobrze znali przemawia z niezwykłą mocą i mądrością, a swoją naukę potwierdza cudownymi znakami.&lt;br /&gt;Aż trudno sobie wyobrazić, że mieszkańcy Nazaretu po spotkaniu z Jezusem w synagodze i wysłuchaniu Jego „płomiennego kazania” wrócili do domu „tacy sami”, czyli obarczeni ciężarem swoich grzechów i pewni swojej „mądrości”? Przecież wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego (Rz 10,17). Oni słuchali tego Słowa z ust samego Zbawiciela. Okazuje się, że można słuchać Boga, nawet widzieć cudowne znaki i pozostać nieporuszonym, zamkniętym na nawrócenie. Mieszkańcy Nazaretu woleli osądzić Jezusa niż dać się osądzić Jego Słowu. Nie wystarczy więc słuchać i podziwiać mądrość Jezusa. Konieczne jest wyznanie wiary: Jezus jest Chrystusem, czyli namaszczonym Duchem Świętym Synem Bożym! (Rz 10,9; Flp 2,11). Kto spotyka Jezusa spotyka Boga i słyszy Boga!&lt;br /&gt;Jeżeli po usłyszeniu Ewangelii dalej czuję się smutny i nie radzę sobie z moimi problemami to nie Ewangelia jest „za trudna”, tylko moje serce jest „za twarde” i Słowo Boże musi je skruszyć.&lt;br /&gt;„Serce twarde na końcu dozna klęski, a miłujący niebezpieczeństwo w nim zginie.&lt;br /&gt;Serce twarde obciąży się utrapieniami, a zuchwalec będzie dodawał grzech do grzechu.&lt;br /&gt;Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie.&lt;br /&gt;Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca” (Syr 3,26-29). &lt;br /&gt;„Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (Łk 11,28&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;W związku z moim powrotem do Polski i przeprowadzką, przez kilka najbliższych tygodni nie będę mógł kontynuować pisania bloga. Wszystkim wirtualnym Braciom i Siostrom życzę w tym wakacyjnym czasie dobrego odpoczynku, czyli poczęcia się na nowo przez wierne słuchanie Słowa Bożego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5190558905483292725?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5190558905483292725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5190558905483292725' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5190558905483292725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5190558905483292725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/07/osadzic-proroka-czy-dac-sie-osadzic.html' title='Osądzić Proroka, czy dać się osądzić Słowu? (Mk 6,1-6)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8558368111744218146</id><published>2009-06-27T22:34:00.002+02:00</published><updated>2009-06-27T22:36:14.142+02:00</updated><title type='text'>Uzdrawiający dotyk (Mk 5,21-43)</title><content type='html'>Dotyk Jezusa uzdrawia dwie kobiety. Pierwsza z nich przez 12 lat cierpiała na krwotok. Żaden lekarz nie potrafił jej pomóc. Schorowana kobieta decyduje się więc na szalony krok. Postanawia ukradkiem dotknąć się szaty Chrystusa, bo nie chce być posądzona o „zarażenie” swoją nieczystością Rabbiego z Nazaretu. Jakież musiało być jej zdziwienie, gdy zobaczyła zwrócone ku sobie oblicze Zbawiciela i pytanie wzywające do odpowiedzi: „Kto się mnie dotknął?”. Kobieta „upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę”. Ten kto się dotknął Jezusa będzie miał odwagę upaść przed Nim i do końca otworzyć swoje serce, bez zakładania masek i ukrywania się w anonimowym tłumie.&lt;br /&gt;Druga z uzdrowionych kobiet ma 12 lat i jest córką Jaira, przełożonego synagogi. Nie wiemy dokładnie na co zachorowała. Możemy się tylko domyślać, że ojciec pochłonięty swoją odpowiedzialną funkcją w synagodze niewiele miał czasu dla swej dorastającej córki. Czyżby brak czułego dotyku ojca prowadził dziecko do śmierci? Jedno jest pewne: Jezus uzdrawia córkę Jaira czułym dotykiem i ciepłym słowem „Talitha kum” (Dziewczynko, mówię ci, wstań!).&lt;br /&gt;Te dwie uzdrowione kobiety pokazują dwie ważne prawdy życia duchowego.&lt;br /&gt;1) W sytuacji krwotoku czy choroby, gdy tracę kontrolę nad własnym ciałem a medycyna okazuje się bezradna, wierzyć oznacza szukać Jezusa i za wszelką cenę próbować się Go dotknąć&lt;br /&gt;2) Nawet gdy leżę w łóżku jak nieboszczyk Jezus może przyjść i swoim dotykiem przywrócić mi nowe życie&lt;br /&gt;Na koniec najtrudniejsze pytanie. Jak dotykać dzisiaj ludzi, aby przez nasze dłonie Jezus ich kochał i uzdrawiał?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8558368111744218146?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8558368111744218146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8558368111744218146' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8558368111744218146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8558368111744218146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/06/uzdrawiajacy-dotyk-mk-521-43.html' title='Uzdrawiający dotyk (Mk 5,21-43)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-441261598953723924</id><published>2009-06-20T23:17:00.001+02:00</published><updated>2009-06-20T23:17:51.920+02:00</updated><title type='text'>Burza, wicher i moje prawdziwe oblicze (Mk 4,35-41)</title><content type='html'>Jezus pragnie przeprawić się na drugi brzeg, ale to uczniowie przejmują inicjatywę. „Zostawili tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi”. Wtedy łatwo jest być uczniem Chrystusa. Nie muszę się o nic martwić, bo wiem, że On jest blisko, zauważa moją ofiarną służbę dla Królestwa Bożego. Czy to nie jest powód do chluby, gdy widzę siebie jako sternika, który ma pełną kontrolę nad łodzią, gdy panuję nad wodą i samemu Bogu pomagam przeprawić się przez morze na drugi brzeg? Jak łatwo jest opowiadać o przyjaźni z Chrystusem wtedy, gdy trzymam wiosło w dłoniach i wszystko układa się po mojej myśli. Tylko czy takie wiosłowanie jest płynięciem do wyznaczonego celu? A może jest ciągłym życiem w iluzji i dryfowaniem? (por. Dz 27,9-37; Jon 1,5)&lt;br /&gt;Co w takiej sytuacji robi Jezus? Chyba czuje się niepotrzebny, usuwa się w cień, milczy i śpi. „On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu”. Nie wystarczy, gdy wiem dokąd płynę i jestem otoczony przyjaciółmi – towarzyszami tej samej drogi; nie wystarczy, gdy mam dużą i bezpieczną łódź, gdy widzę już drugi brzeg i czuję smak nieba w ustach. Jeżeli Jezus pozostaje uśpiony za moimi plecami, jeżeli tracę Go z oczu i nie wpatruję się w Jego oblicze, jeżeli nie słyszę Jego Słowa, to potrzebna jest burza i silny wicher, które pomogą otworzyć mi oczy i pozwolą poczuć się w pełni sobą – kruchym człowiekiem nie mającym władzy nad morzem (nie zdolnym samemu przepłynąć przez śmierć do Życia na drugim brzegu). „Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?»”. Nie wiem, kto tutaj kogo obudził. Może Bóg przez burzę ciągle burzy mój idealny obraz siebie?&lt;br /&gt;Po takim doświadczeniu burzy, myślałem, że już się nie boję. Poszedłem za Nim do Ogrójca. Wpatrywałem się w Jego oblicze, słyszałem jak rozmawiał z Ojcem i widziałem jak walczył z jakąś tajemniczą burzą, która miała nadejść. Nie pamiętam, co było dalej, bo twardo zasnąłem. Gdy się obudziłem zobaczyłem jakiś krzyczący tłum i żołnierzy, którzy Go związali i obezwładnili. Myślałem, że zrobi to samo, co wtedy na jeziorze, jednym słowem uciszy rozkrzyczany tłum i wszystkich powali na kolana. On jednak milczał i dał się pojmać. Czy to jest droga, która prowadzi na drugi brzeg? Czy największe burze ucisza się zburzeniem siebie?&lt;br /&gt;„Albowiem miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2Kor 5,14-15)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-441261598953723924?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/441261598953723924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=441261598953723924' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/441261598953723924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/441261598953723924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/06/burza-wicher-i-moje-prawdziwe-oblicze.html' title='Burza, wicher i moje prawdziwe oblicze (Mk 4,35-41)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-9209635313295015488</id><published>2009-06-13T22:27:00.001+02:00</published><updated>2009-06-14T12:08:46.095+02:00</updated><title type='text'>Wzrastać na żyznej glebie, czyli być obłożonym gnojem (Mk 4,26-34)</title><content type='html'>Nie znam się na rolnictwie, nie studiowałem agronomii, a całe dotychczasowe życie spędziłem w mieście. Na szczęście kilka razy mogłem obserwować ciężką pracę rolników zasiewających ziarno. Okazuje się, że chcąc otrzymać upragniony plon nie wystarczy mieć w dłoni ziarno i zasiać je na żyznej glebie. Aby ziarno mogło obumierać i rodzić owoc, najlepiej gdy ziemia zostanie przeorana pługiem i obłożona obornikiem (gnojem). Obornik to nic innego jak "przefermentowane odchody zwierząt. Zawiera on wszystkie składniki odżywcze potrzebne do rozwoju ziarna oraz poprawia właściwości fizyczne gleby" (cytat z Wikipedii).&lt;br /&gt;Jeżeli powyższe uwagi odczytamy w świetle przypowieści o siewcy czy tej o ziarnku gorczycy, można dojść do następujących wniosków: &lt;br /&gt;- Ziarno Słowa Bożego najszybciej obumiera na glebie ludzkiego serca przeoranego pługiem trudnych doświadczeń, duchowych zmagań, bolesnych zranień.&lt;br /&gt;- Ziarno Słowa Bożego rodzi obfity owoc, gdy jest użyźnione gnojem śmierdzących pokus, wstydliwych słabości, głupich nawyków, niepotrzebnych lęków.&lt;br /&gt;- Dopiero po tym etapie zasiania, przeorania, użyźnienia obornikiem, wschodzi plon. Z najmniejszego ziarnka gorczycy wyrasta potężne drzewo. Prawdopodobnie niewielu ludzi stając i odpoczywając w cieniu takiego drzewa, zada sobie trochę trudu, aby pomyśleć, jak to jest możliwe, że zniknął gnój i zagoiły się «rany» pooranej ziemi. Ziarno nie tylko obumarło, ono nakarmiło się… obornikiem. Innymi słowy, Jezus, Słowo Boga, zasiany w moim sercu, nie tylko umarł za mnie. On z miłości do mnie pozwolił się zranić pługiem mojej pychy, egoizmu, złości, niewdzięczności i dał się obłożyć całym gnojem moich grzechów. Nie pojmuję tej szalonej miłości i dramatu w jakim uczestniczy ziarno-Słowo (Jezus), bym ja, grzesznik, użyczył Bogu mojego serca, pooranego pługiem zranień i obłożonego gnojem grzechów, z którego wyrośnie piękny owoc - drzewo życia, na którym Duch Święty uwije swoje gniazdo i przy którym inni ludzie będą mogli odpocząć. Jest to początek zmartwychwstania: „sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne” (1Kor 15,43)&lt;br /&gt;Mocno wierzę, że Jezus mówiąc przypowieść o ziarnku gorczycy, widział siebie wrzuconego w glebę ludzkich zranień, lęków, pożądliwości, przeoranego pługiem zdrady ze strony przyjaciół i obłożonego całym gnojem ludzkich grzechów. I doskonale wiedział, że z tego ziarna wyrośnie nowe drzewo życia, na którym Duch Święty uwije niezniszczalne gniazdo Kościoła.&lt;br /&gt;Dość często spotykam ludzi, którzy się skarżą, że nie rozumieją Słowa Bożego, nie potrafią się skupić na medytacji, wytrwać w postanowieniach. Wydaje mi się, że źródło tych problemów nie wynika jedynie z jakiegoś zabiegania, lenistwa, rozproszenia, małej wiary, zaniedbania modlitwy, ale przede wszystkim z braku realizacji tzw. opcji fundamentalnej, którą można zamknąć w pytaniu: czy pragniesz przejść tę samą drogę, co Chrystus? Czy wierzysz, że Słowo Boże zasiane w twoim sercu, przeoranym pługiem zranień i obłożonym gnojem grzechów, może obumrzeć i wydać plon stokrotny? A może ciągle łudzisz się, że tylko serce dziewicze i niepokalane jest zdolne przyjąć i zrodzić Boga? „Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy” (1Tm 1,15)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-9209635313295015488?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/9209635313295015488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=9209635313295015488' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9209635313295015488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9209635313295015488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/06/wzrastac-na-zyznej-glebie-czyli-byc.html' title='Wzrastać na żyznej glebie, czyli być obłożonym gnojem (Mk 4,26-34)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-7373078389613129753</id><published>2009-06-06T23:24:00.001+02:00</published><updated>2009-06-06T23:24:35.817+02:00</updated><title type='text'>Samo Życie, czyli miłosny Trójkąt</title><content type='html'>Od razu zaznaczam, że powyższe słowa nie są żadną prowokacją. W uroczystość Trójcy Przenajświętszej, czyli w obliczu najbardziej niedostępnej tajemnicy Boga każdy język milknie, ponieważ nie potrafi wypowiedzieć Niewypowiedzianego. Na szczęście w swoim Synu, Jezusie Chrystusie, spodobało się Bogu objawić siebie samego: „Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1,18; por. Hbr 1,1-4). &lt;br /&gt;Patrząc na Jezusa Chrystusa nie tylko można z zachwytem powiedzieć „Ecce Homo”, jaki piękny i prawdziwy Człowiek (por. Rz 8,3; 1J 4,2; 1P 3,18). Wpatrując się w Jego oblicze trzeba koniecznie dodać „Ecce Deus”, samo Życie, miłosna komunia Trzech Osób Boskich, Ojca i Syna i Ducha Świętego. Dzięki Jezusowi „w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca” (Ef 2,18).&lt;br /&gt;Kontemplując Trójce Przenajświętszą można odkryć niezgłębione bogactwo prawd (por. Rz 11,32-35), koniecznych dla prawidłowego rozwoju chrześcijańskiego życia. Jeżeli istotą Boga jest miłość (1J 4,8), a Bóg jest Trójcą, to nikt nie powinien miłości przeżywać samemu, ani nawet we dwoje. Konieczny jest życiodajny Trójkąt (szkoda, że w naszym języku brzmi to tak ambiwalentnie). O jaki Trójkąt chodzi? Nie wyobrażam sobie np. pięknej, bezinteresownej i życiodajnej miłości pomiędzy chłopakiem a dziewczyną, gdy brakuje tego Trzeciego, czyli Boga. Podobnie jest z innymi relacjami. Przypomina mi się jedna dziewczyna, która została brutalnie zostawiona przez chłopaka. W pewnym momencie stwierdziła, że nie będzie więcej ufać mężczyznom, skoro sam Bóg jej wystarczy do pełni szczęścia. Jakież było jej zdziwienie, gdy po długim czasie duchowej walki, uzdrowienia zranień, szukania przebaczenia, odkryła, że nie można zbudować szczerej relacji z Bogiem „nie kochając bliźniego” (1J 4,20).&lt;br /&gt;Dosłownie kilka godzin temu rozmawiałem z jedną studentką architektury, mieszkającą w Rzymie, ale wychowaną w kulturze arabskiej. Rozmawialiśmy chwilę o Bogu, o wierze chrześcijańskiej. Widziałem jak była zdziwiona, słysząc przywoływane przeze mnie niektóre wydarzenia z historii zbawienia. Czułem się trochę, jakbyśmy byli z innej planety, choć mówiliśmy tym samym językiem. Zastanawiam się, czy potrafiłem jej dobrze wytłumaczyć, jaki jest Bóg, w którego wierzę? To Ojciec Jezusa Chrystusa, który własnego Syna wydał za mnie (Gal 2,20; Ef 5,2) i w Duchu Świętym jest obecny w świecie, w Kościele, mówi do mnie przez Słowo Boże, upodabnia do Chrystusa. Jak przekazać tę prawdę ludziom, których spotykam? Chyba tylko myśląc, postępując i kochając trynitarnie. Co to konkretnie oznacza? Każdego dnia mam umierać dla własnego „ja” i żyć wspólnoto-rodnie, tzn. do każdej relacji z człowiekiem zapraszać Boga i w każdej relacji z Bogiem (modlitwa, Eucharystia, medytacja itp.) pragnąć zbawienia człowieka. „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3)&lt;br /&gt;Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-7373078389613129753?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/7373078389613129753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=7373078389613129753' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7373078389613129753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7373078389613129753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/06/samo-zycie-czyli-miosny-trojkat.html' title='Samo Życie, czyli miłosny Trójkąt'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-7240069778992178781</id><published>2009-05-31T18:36:00.002+02:00</published><updated>2009-05-31T18:37:32.292+02:00</updated><title type='text'>Veni, Sancte Spiritus!</title><content type='html'>Przyjdź Duchu Święty!&lt;br /&gt;Napełnij Twój Kościół Miłością Boga Ojca&lt;br /&gt;Zachwyć pięknem Jezusa&lt;br /&gt;Natchnij mądrością rozumienia Ewangelii i odwagą do jej wypełniania&lt;br /&gt;Pozwól widzieć nie tylko to kim jestem, ale kim mogę się stać dzięki Twojej łasce&lt;br /&gt;Przemień serce kamienne w serce z ciała, by było całkowicie oddane Bogu i ludziom&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdź Duchu Święty!&lt;br /&gt;Bo kiedy Ciebie nie ma,&lt;br /&gt;Modlitwa jest monotonnym powtarzaniem słów&lt;br /&gt;Liturgia pozostaje nudnym spektaklem&lt;br /&gt;Kościół jest martwą budowlą&lt;br /&gt;Drugi człowiek zaczyna być ciężarem&lt;br /&gt;Cierpienie rodzi bunt i rozpacz&lt;br /&gt;Miłość traci zdolność do ofiary i służby&lt;br /&gt;Życie staje się bezsensownym czekaniem na śmierć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdź Duchu Święty!&lt;br /&gt;Bo dzięki Tobie,&lt;br /&gt;Modlitwa jest rozmową z Przyjacielem&lt;br /&gt;Liturgia jest doświadczeniem Paschy&lt;br /&gt;Kościół jest żywą wspólnotą braci i sióstr&lt;br /&gt;Drugi człowiek staje się bliźnim, z którym można się zabliźnić&lt;br /&gt;Cierpienie prowadzi do nawrócenia i zbawienia&lt;br /&gt;Miłość ma moc do ciągłego tracenia siebie&lt;br /&gt;Życie jest pięknym darem i nieustanną tęsknotą za Bogiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdź Duchu Święty!&lt;br /&gt;I nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-7240069778992178781?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/7240069778992178781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=7240069778992178781' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7240069778992178781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7240069778992178781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/05/veni-sancte-spiritus.html' title='Veni, Sancte Spiritus!'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-390415754750770711</id><published>2009-05-22T18:29:00.000+02:00</published><updated>2009-05-22T18:30:08.185+02:00</updated><title type='text'>Niebo jest tam, gdzie jest Bóg (Mk 16,15-20)</title><content type='html'>Zmartwychwstały Pan daje swoim uczniom ostatni nakaz: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”&lt;br /&gt;Potwierdzeniem prawdziwości słów ewangelizatora mają być następujące znaki: &lt;br /&gt;- w imię moje złe duchy będą wyrzucać&lt;br /&gt;- nowymi językami mówić będą&lt;br /&gt;- węże brać będą do rąk, &lt;br /&gt;- jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić&lt;br /&gt;- na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie&lt;br /&gt;Staję w pokorze wobec tego Słowa i pytam sam siebie, czy głosząc Ewangelię drugiemu człowiekowi dostrzegam w Nim zwycięstwo Jezusa nad szatanem? Czy potrafię mówić do niego nowym językiem miłości? Czy mam odwagę wsłuchać się w jego problemy, które często są jak kąsające węże? Czy godzę się, by wypić kielich gniewu, złości, żalu i tego wszystkiego, co wypływa z poranionego serca jak trucizna? Czy wkładam na drugiego dłonie i błogosławię go w imię Jezusa, wierząc, że Pan chce go uzdrawiać tu i teraz? Jeżeli tak czynie, w moim i w jego sercu rodzi się Bóg. Jeżeli niebo jest tam, gdzie jest Bóg, to Bóg zamieszkuje w naszym sercu przez Ducha Świętego, gdy głoszone jest zwycięstwo Jezusa, w tym sercu jest już niebo (por. Rz 10,9). Dla tej nadziei warto żyć. I tą radością nieba trzeba dzielić się z innymi, bo jedno serce jest za małe, by ją pomieścić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-390415754750770711?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/390415754750770711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=390415754750770711' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/390415754750770711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/390415754750770711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/05/niebo-jest-tam-gdzie-jest-bog-mk-1615.html' title='Niebo jest tam, gdzie jest Bóg (Mk 16,15-20)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4828712335638568357</id><published>2009-05-16T17:05:00.001+02:00</published><updated>2009-05-16T17:07:18.605+02:00</updated><title type='text'>Czy Bóg ma nieprzyjaciół? (J 15,9-17)</title><content type='html'>Na tak postawione pytanie prawie natychmiast nasuwa się gotowa odpowiedzieć: największym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nieprzyjacielem&lt;/span&gt; Boga jest diabeł, który musiał zostać pokonany przez Chrystusa na krzyżu, aby człowiek-grzesznik miał otwartą drogę do Boga i osiągnął zbawienie (por. Ap 12,9-10). Do tego można dołączyć liczne fragmenty z Nowego Testamentu, mówiące o wypełnieniu się na Chrystusie słów Psalmu 110: „Siądź po mojej prawicy, aż Twych &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nieprzyjaciół&lt;/span&gt; położę jako podnóżek pod Twoje stopy” (zob. Łk 20,43; Dz 2,35; 1Kor 15, 25; Hbr 1,13).&lt;br /&gt;Jak wiadomo, przy każdej prostej i gotowej odpowiedzi łatwo jest przeoczyć ważny szczegół. Myślę, że na taki «szczegół» zwraca uwagę Ewangelia św. Jana. Zadziwiające, że w jego pismach (Ewangelia, trzy Listy i Apokalipsa) ani razu nie występuje słowo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„nieprzyjaciel”&lt;/span&gt; (gr. echtros). W Ewangeliach synoptycznych Zbawiciel podkreśla, że cechą charakterystyczną Jego uczniów ma być &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;miłość nieprzyjaciół&lt;/span&gt; (Mt 5,44; Łk 6,36). Tymczasem z Ewangelii Jana dowiadujemy się, że „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;życie swoje oddaje za przyjaciół &lt;/span&gt;swoich” (J 15,13). Czy w takim razie Jezus oddał życie tylko za swoich przyjaciół? Oczywiście nie! On umarł za wszystkich ludzi bez wyjątku (Rz 5,15; 8,32). Jest tu ukryty pewien szczegół. Św. Jan, który w czasie ostatniej wieczerzy spoczywał na piersi Chrystusa potrafił go zauważyć: Bóg nie ma nieprzyjaciół! Patrząc na świat stworzony oczami Boga nie ma w nim nieprzyjaciół. Każde stworzenie, nawet upadły anioł nie przestaje być kochane przez Boga i pozostaje Jego «przyjacielem» (gr. filos). Jest to paradoks doskonałej i odwiecznej miłości Bożej. Oczywiście ten, kto świadomie odrzuca tę przyjaźń (diabeł to uczynił definitywnie) staje się w jakimś sensie „przeciwnikiem” Boga i Jego zbawczego planu. Taki człowiek będzie mógł najwyżej powiedzieć o samym sobie: „walczę z Bogiem”, „jestem nieprzyjacielem Boga”, ale w odwrotną stronę to nie działa. Nikt nie może przypisać Bogu nieprzyjaźni czy wrogości. Patrząc na otwarte serce Zbawiciela żaden człowiek, nie może już pomyśleć ani powiedzieć: Bóg mnie nie kocha!&lt;br /&gt;„Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15,14-15)&lt;br /&gt;„Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1J 4,7)&lt;br /&gt;Wniosek sam się nasuwa. Skoro Bóg „nie ma nieprzyjaciół”, to nie ma sensu kochać inaczej jak On, doszukując się w bliźnim „wroga”. Ta perspektywa, św. Jana – patrzenia na świat i ludzi przez otwarte serce Jezusa – pomaga mi widzieć wszystkich tych, którzy mnie zranili, ranią czy będą ranić w świetle miłości Boga. Nikt nie może mnie zmusić swoją „nienawiścią”, bym go znienawidził. Naturalnie nie mówię, że już to osiągnąłem, ale „to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie” (Flp 3,13-14)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4828712335638568357?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4828712335638568357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4828712335638568357' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4828712335638568357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4828712335638568357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/05/czy-bog-ma-nieprzyjacio-j-159-17.html' title='Czy Bóg ma nieprzyjaciół? (J 15,9-17)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4428309719822523561</id><published>2009-05-09T23:30:00.003+02:00</published><updated>2009-05-10T00:32:28.537+02:00</updated><title type='text'>Trwać i nie dać się odłączyć od Jezusa (J 15,1-8)</title><content type='html'>Jakiś czas temu oprowadzałem moich znajomych po ogrodach watykańskich. Przez kilka godzin mogliśmy poczuć się jak w raju, podziwiając kwitnące kwiaty, krzewy, drzewa, skąpane w wiosennym słońcu. Przy tej okazji na nowo uświadomiłem sobie trzy oczywiste prawdy:&lt;br /&gt;1) Najchętniej zatrzymujemy się przy tych kwiatach, które mają piękne owoce. Na kwiaty uschnięte nie zwracamy uwagi&lt;br /&gt;2) Owoc zerwany i odłączony od źródła życia szybko umiera&lt;br /&gt;3) Każdy kwiat, gdy rodzi owoc kieruje się ku słońcu&lt;br /&gt;Próbuje sobie wyobrazić Jezusa, który mówi o sobie, że jest winnym krzewem i poza Nim nie ma życia. Warunkiem owocowania jest trwanie w Nim i gotowość na ciągłe oczyszczanie przez Słowo.&lt;br /&gt;Szkoda, że Adam i Ewa w pewnym momencie swego życia zapragnęli być samodzielni, niezależni od Boga. Po zerwaniu owocu z drzewa dobra i zła, zobaczyli swoją nagość i nędze. Raj stał się miejscem nie do zniesienia, gdy stracili Boga sprzed oczu. Niestety ich pokusa ciągle powraca, przecież to takie miłe poczuć się niezależnym od nikogo i być panem swojego życia. Problem w tym, że życie oderwane od źródła – Chrystusa jest sterylne i bezowocne.&lt;br /&gt;Pewnie dlatego kapłan podczas każdej Eucharystii przed przyjęciem Ciała Pańskiego wypowiada słowa modlitwy:&lt;br /&gt;Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, Ty z woli Ojca, za współdziałaniem Ducha Świętego, przez swoją śmierć dałeś życie światu, wybaw mnie przez najświętsze Ciało i Krew Twoją od wszystkich nieprawości moich i od wszelkiego zła; spraw także, abym zawsze zachowywał Twoje przykazania i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nie dozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4428309719822523561?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4428309719822523561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4428309719822523561' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4428309719822523561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4428309719822523561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/05/trwac-i-nie-dac-sie-odaczyc-od-jezusa-j.html' title='Trwać i nie dać się odłączyć od Jezusa (J 15,1-8)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1039873603180408047</id><published>2009-05-02T12:18:00.000+02:00</published><updated>2009-05-02T12:19:02.228+02:00</updated><title type='text'>Jezus jest moim Pasterzem (J 10,11-18)</title><content type='html'>Kilka dni temu razem z przyjaciółmi kolejny już raz nawiedziłem katakumby św. Kaliksta. Zaraz nad wejściem podziwiałem obraz dobrego pasterza z III wieku, który na swoich ramionach niesie zagubioną owce. Zastanawiam się, dlaczego pierwsi chrześcijanie tak często przedstawiali obraz Chrystusa dobrego Pasterza. Przez cztery pierwsze wieki Zbawiciel ukazywany był jako zmartwychwstały Pan obecny w swoim Kościele, zatroskany o swoją owczarnię. Natomiast pierwsze wizerunki Jezusa ukrzyżowanego pochodzą z V w. Jeden z najstarszych można zobaczyć na drewnianych drzwiach w bazylice św. Sabiny w Rzymie.&lt;br /&gt;Do czasu edyktu mediolańskiego (313 rok) a nawet później trwały prześladowania chrześcijan. Ci, którzy w katakumbach gromadzili się na modlitwie i Eucharystii doskonale wiedzieli, że narażają swoje życie. Kontemplacja obrazu dobrego Pasterza, który mocno trzyma na swoich ramionach owcę na pewno pozwalała zobaczyć, że Pan jest przy mnie, „jest moim Pasterzem i niczego mi nie braknie” (Ps 23,1).&lt;br /&gt;Pierwszy obraz dobrego Pasterza „namalował” sam Chrystus: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” i zna swoje owce. Nie ma On nic wspólnego z najemnikami. &lt;br /&gt;Jaki obraz Chrystusa nosisz w swoim sercu? Chyba największym dramatem człowieka jest pomylić dobrego Pasterza z najemnikiem. To o wiele gorsze niż spotkać na swojej drodze złodziei i rozbójników. Łatwo jest zawiesić w pokoju na ścianie obraz dobrego Pasterza. Spotkałem wiele takich domów. Niestety czasami ściskało mi serce, gdy widziałem ojca alkoholika albo pracoholika, który był nieobecny i mało widzialny w rodzinie, a gdy sobie popił czuł się wszechmogący jak Bóg. Chciałoby się wtedy powiedzieć „Panie Jezu, przestań się wygłupiać, zejdź z tego obrazu i zrób porządek w tej rodzinie”. On jednak nie zejdzie, tak jak nie zszedł z krzyża i w sobie wiadomy sposób będzie kochał owce i szukał każdej zagubionej.&lt;br /&gt;Myślę o francuskim księdzu Guy Gilbercie. Zanim założył „Owczarnię” – schronisko dla młodych ludzi, którzy zostali poranieni i weszli na przestępczą drogę – sam przeżył głęboką przemianę serca. Jako młody ksiądz spotkał w Maroko chłopca, który na skutek patologii w rodzinie stracił zdolność mowy. Rodzice tego chłopca bardziej troszczyli się o psa niż o własne dziecko. Najpierw karmili psa a następnie z tej samej miski dawali jeść chłopcu. Guy Gilbert, gdy o tym się dowiedział, zaczął wiele opowiadać chłopcu o Jezusie dobrym Pasterzu. Pokazywał mu kolorowe obrazki z dobrym Panem Jezusem. Chłopiec jednak dalej milczał. Wreszcie zabrał go do swojego mieszkania. Po roku ów chłopiec po raz pierwszy przemówił. Od tamtego momentu Guy Gilbert postanowił założyć „Owczarnię” – miejsce spotkania poranionych owiec z dobrym Pasterzem. Chciałbym powtórzyć za tym księdzem: „Jezus jest moim Pasterzem. Ewangelizuję świadectwem, po prostu sam żyję głęboko Ewangelią, żyję tak, by młodzi patrząc na mnie pomyśleli: «to niemożliwe, żeby Boga nie było»”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1039873603180408047?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1039873603180408047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1039873603180408047' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1039873603180408047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1039873603180408047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/05/jezus-jest-moim-pasterzem-j-1011-18.html' title='Jezus jest moim Pasterzem (J 10,11-18)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-7882015614786161880</id><published>2009-04-26T14:52:00.000+02:00</published><updated>2009-04-26T14:53:08.131+02:00</updated><title type='text'>Sztuka retoryki czy prostota świadectwa? (Łk 24,35-48)</title><content type='html'>W starożytności wielką wagę przywiązywano do retoryki, czyli sztuki wymowy. Dobry retor za pomocą perswazji i odpowiednich środków stylistycznych potrafił przekonać słuchaczy do słów, które głosił. W retoryce nie tyle chodziło o wygłoszenie obiektywnej prawdy i jej obronę, co o przekonanie słuchaczy i podziw dla mówiącego. Udział w jej popularyzacji mieli głównie sofiści. Przeciwieństwem sztucznej retoryki była parezja - mowa oparta na szczerości i otwartości. Rodziła się wraz z ateńską demokracją i stawała się narzędziem walki o prawdę. Podstawą parezji było odważne mówienie prawdy, wynikające z poczucia obywatelskiego obowiązku.&lt;br /&gt;Zastanawiam się, czy uczniowie Chrystusa po zmartwychwstaniu stali się dobrymi retorami i parezjastami? Jakiej sztuki roz-mowy i wy-mowy można się od nich nauczyć? Św. Paweł rozwiązuje ten problem jednym zdaniem: „Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących” (1Kor 1,21). Jak dojść do takiej „mądrości krzyża” (1Kor 1,17-18)? Jedną z konkretnych odpowiedzi można znaleźć w Łk 24. Najpierw przestraszeni uczniowie uciekają z Jerozolimy do Emaus i „rozmawiają ze sobą” (Łk 24,14-16). Ciężko jest wtedy dostrzec Zmartwychwstałego, chociaż jest tak blisko, idzie krok w krok ze swoimi uczniami. Całe szczęście, że Chrystus cierpliwie wyjaśniał im Pisma i w końcu otworzył im oczy. Poznali go po łamaniu chleba. W ich sercu narodził się pokój. Oświeceni Słowem i posileni Chlebem życia wracają do Jerozolimy – miejsca ukrzyżowania. Już nie rozmawiają więcej ze „sobą o sobie”, ale dają świadectwo wiary: opowiadają o osobistym spotkaniu ze Zmartwychwstałym Panem. Nie bawią się w retorykę ani parezję, ale stają się świadkami gotowymi oddać życie za poznaną i wyznawaną prawdę.&lt;br /&gt;„Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie” (Łk 24,39). Zdumiewający nakaz. Spojrzeć na przebite ręce i stopy Zbawiciela. Nie wiem, co zobaczyli wtedy apostołowie i jak Duch Święty przemienił ich serce. Dla mnie jest to wezwanie: powierz całe swoje życie w przebite dłonie Jezusa, stań prosto na nogach i daj świadectwo osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym. Niech inni zobaczą żyjącego Pana i Jego miłość, wyrytą na twoich ustach, oczach, rękach i nogach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-7882015614786161880?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/7882015614786161880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=7882015614786161880' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7882015614786161880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7882015614786161880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/04/sztuka-retoryki-czy-prostota-swiadectwa.html' title='Sztuka retoryki czy prostota świadectwa? (Łk 24,35-48)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8278616591468971186</id><published>2009-04-18T12:31:00.001+02:00</published><updated>2009-04-18T12:31:49.654+02:00</updated><title type='text'>Zabliźnić się z bliźniakiem (J 20,19-31)</title><content type='html'>Całkiem możliwe, że Tomasz zwany Didymos (dosł. „bliźniak”) był najodważniejszym z Apostołów. Po śmierci Jezusa wszyscy Jego uczniowie byli przestraszeni i zamknięci w wieczerniku. On jeden zaryzykował „wyjście” z zalęknionej wspólnoty, by osobiście przekonać się, że ukrzyżowany Jezus zmartwychwstał i żyje. Trudno powiedzieć, jakie pytania nosił w sercu, jak przeżył śmierć Mistrza i swoją ucieczkę spod krzyża. Jedno jest pewne: Tomasz przeszedł głęboki kryzys wiary. &lt;br /&gt;Chyba nie przypadkowo w pierwotnym Kościele nadano mu przydomek „bliźniak”. Miał tę łaskę, że osobiście spotkał zmartwychwstałego Pana, zobaczył Jego rany, otwarte serce i wreszcie wyznał „Pan mój i Bóg mój”.&lt;br /&gt;Zawsze mnie zastanawia, dlaczego Jezus po zmartwychwstaniu ciągle nosi ślady męki. Czy dlatego, by wątpiący Tomasz odnalazł wiarę? A może każdy z nas jest takim „bliźniakiem”, tzn. podobnie jak Tomasz chcemy dotknąć, usłyszeć, zobaczyć Chrystusa zmartwychwstałego. Z drugiej strony, chcemy być duchowo perfekcyjni i myślimy, że człowiek doskonały (święty) powinien być wolny od zranień. Zmartwychwstałe ciało Jezusa nie podlega już więcej cierpieniu i śmierci, ale pozostają w nim ślady męki. Największym objawieniem miłości Boga do człowieka-grzesznika nie jest zmartwychwstanie Chrystusa tylko Jego śmierć na krzyżu. Zmartwychwstanie jest odpowiedzią Boga Ojca na ofiarę krzyżową Syna. To nie zmartwychwstanie najbardziej upodabnia nas do Jezusa, ale współ-ukrzyżowanie, gotowość na umieranie. Żaden człowiek nie ma w sobie mocy zmartwychwstania (jest to dar Ojca). Mamy natomiast moc – będąc w komunii z Chrystusem - składania życia w ofierze z miłości do Boga i ludzi.&lt;br /&gt;Myślę o dwóch bliźniaczkach, urodzonych w Warszawie w roku 1983, które przez pomyłkę zostały podmienione. Co czuje człowiek, gdy po 25 latach życia spotyka na swojej „drodze” bliźniaka, o którym wcześniej nie wiedział? Nie chcę wchodzić w szczegóły całej tej sprawy. Jednak słuchając o tym wydarzeniu wyobraziłem sobie Tomasza, który po wielu latach „zobaczył”, że ma „bliźniaka” - Jezusa, do którego jest bardzo podobny i z którym może się „zabliźnić”.&lt;br /&gt;Nikt nie chce przyznać się do swoich słabości i porażek. Z jaką pieczołowitością bandażujemy rany, ukrywamy blizny. Chcemy pokazać się innym od jak najlepszej strony. Najbardziej biedny jest ten, kto „zabandażowany” staje przed Bogiem. Ciągle będzie szukał „bliźniaka”, który go zrozumie, pocieszy, uwolni od lęku i uzdrowi. Jednak nikt z ludzi nie ma w sobie „bliźniaczej” mocy. Tylko Chrystus, Pan życia i śmierci, przez swoje zranione serce leczy moje i twoje rany. Nie wiem do końca, co przeżył Tomasz, kiedy Zbawiciel pozwolił mu dotknąć swoich ran. Ewangelia nie mówi, czy Tomasz faktycznie dotknął ran Zmartwychwstałego. To Chrystus dotknął ran wątpiącego Apostoła. Wiara zaczyna się tam, gdzie tracisz wiarę w siebie i pozwalasz Bogu dotknąć wszystkich poranionych miejsc twego ciała, twojej historii, twoich relacji. Doświadczam tego szczególnie w sakramencie pokuty i dzieląc się Słowem Bożym we wspólnocie. &lt;br /&gt;„Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”&lt;br /&gt;Pan mój i Bóg mój! Jezu ufam Tobie!&lt;br /&gt;„Tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara” (1J 5,4)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8278616591468971186?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8278616591468971186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8278616591468971186' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8278616591468971186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8278616591468971186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/04/zabliznic-sie-z-blizniakiem-j-2019-31.html' title='Zabliźnić się z bliźniakiem (J 20,19-31)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5741851330339389847</id><published>2009-04-11T14:59:00.001+02:00</published><updated>2009-04-11T14:59:48.006+02:00</updated><title type='text'>Uwierz w moc Zmartwychwstałego!</title><content type='html'>Wielkanoc. Czas wolny od pracy, szkoły. Z jaką radością zasiadamy z rodziną przy świątecznym stole. Spożywamy wielkanocne jajko i przekazujemy sobie świąteczne życzenia. Jak łatwo jest uśmiechać się do siebie w tym dniu i powtarzać: „życzę ci zdrowia, szczęścia, pomyślności, wesołego alleluja”. Nie wątpię w szczerość tych życzeń. Mam jednak świadomość, że te słowa pozostają tylko «życzeniami-marzeniami», wypowiedzianymi w ciepłej atmosferze rodzinnej lub zapisanymi na kolorowej pocztówce. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: tu na ziemi człowiek nie będzie całe życie zdrowy, wesoły i wszystko będzie mu się pomyślnie układało. Po zmartwychwstaniu Jezusa nadal pozostały na świecie zło, cierpienie i śmierć. Co więc się zmieniło? Po pierwsze, Chrystus został wywyższony i uwielbiony: Bóg „wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła” (Ef 1,20-22). Po drugie, my Jego Kościół, otrzymaliśmy tę samą moc paschalną: „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rz 6,4).&lt;br /&gt;Dlatego życzę każdemu kto tu zagląda, by odkrył w sobie nowe życie Chrystusa. Jeżeli jesteś chrześcijaninem masz w sobie moc zmartwychwstałego! Chociaż nadal istnieje w świecie grzech, cierpienie i śmierć „dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia” (Rz 8,1). Życzę Ci, byś nigdy nie czuł się sierotą i każdego dnia doświadczał, że jesteś umiłowanym dzieckiem Boga (Rz 8,17; 1J 3,1); byś umiał dostrzec radość i nadzieję nawet w cierpieniu (Dz 5,41), by Twoje usta były wypełnione Ewangelią, a na Twoim obliczu było widać Chrystusa (2Kor 3,18).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5741851330339389847?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5741851330339389847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5741851330339389847' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5741851330339389847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5741851330339389847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/04/uwierz-w-moc-zmartwychwstaego.html' title='Uwierz w moc Zmartwychwstałego!'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4038219061304809695</id><published>2009-04-08T14:32:00.001+02:00</published><updated>2009-04-08T14:33:00.001+02:00</updated><title type='text'>„Dam wam pasterzy według mego serca” (Jer 3,15)</title><content type='html'>Wielki Czwartek – ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa&lt;br /&gt;Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje&lt;br /&gt;Bierzcie i pijcie to jest moja krew&lt;br /&gt;Czyńcie to na moją pamiątkę&lt;br /&gt;Ostatnia Wieczerza – Piotr prosi Jana, by zapytał Mistrza kim jest zdrajca&lt;br /&gt;Mnie nurtuje inne pytanie: jaki ma być kapłan według serca Jezusa?&lt;br /&gt;Wielu chciałoby dzisiaj spotkać kapłana-psychologa, który byłby najlepszym znawcą człowieka, posiadającym wyjątkową intuicję, zdolnym pocieszyć każdego, wzbudzić nadzieję w niedowiarku, wyzwolić pozytywną energię w przygnębionym.&lt;br /&gt;Inni oczekują kapłana-nauczyciela, eksperta od wychowania dzieci i młodzieży, głoszącego mądre i podniosłe nauki.&lt;br /&gt;Znajda się i tacy, którzy będą szukać kapłana-społecznika, posiadającego receptę na bezrobocie, walczącego o prawa pokrzywdzonych, głodnych, emigrantów.&lt;br /&gt;Nie zabraknie takich, którzy będą wypatrywać kapłana-lekarza, zdolnego uzdrowić duszę grzesznika.&lt;br /&gt;Niektórzy będą poszukiwać kapłana-ascetę, żyjącego w ubóstwie, umartwiającego swoje ciało, wolnego od pokus świata.&lt;br /&gt;Jakich kapłanów pragnie Jezus Chrystus? Nie wiem, czy potrafię do końca odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że Jezus nie chce by kapłan był konkurencją dla psychologów, lekarzy, społeczników. Z osobistego doświadczenia mogę wyznać, że zanim zachwyciłem się Chrystusem i Jego Ewangelią, spotkałem w moim życiu przynajmniej kilku kapłanów zakochanych w Chrystusie, którzy nie bali się przyznać, że są słabi i grzeszni. Nie mieli oni gotowych odpowiedzi na trudne pytania. Nie moralizowali i nie okazywali zgorszenia człowiekiem. Umieli słuchać, cierpieć i rozmawiać z Bogiem jak z Przyjacielem. Mieli serce otwarte dla każdego. Bezgranicznie wierzyli, że „spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia Słowa zbawić wierzących” (1Kor 1,21). Tracili swoje życie i rozdawali je, jak Chleb w Eucharystii. Ciekawe, że zanim zapragnąłem być podobnym do Chrystusa, marzyłem by stawać się taki jak oni.&lt;br /&gt;Wieki Czwartek – robię sobie rachunek sumienia: Boże nie pozwól, bym oddalał ludzi od Ciebie. Weź moje puste dłonie i spraw, by stawały się coraz bardziej Chrystusowe. Jeżeli są tacy, którzy patrzą na moje chrześcijaństwo i kapłaństwo, a potem sobie myślą: „Zachowaj mnie Panie, bym nie był nigdy taki jak on”, to proszę, zabierz mnie jeszcze dzisiaj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4038219061304809695?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4038219061304809695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4038219061304809695' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4038219061304809695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4038219061304809695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/04/dam-wam-pasterzy-wedug-mego-serca-jer.html' title='„Dam wam pasterzy według mego serca” (Jer 3,15)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4645744525393268211</id><published>2009-04-03T23:25:00.000+02:00</published><updated>2009-04-03T23:26:02.582+02:00</updated><title type='text'>Kobiety bezwstydne czy zawstydzające? (Mk 14-15)</title><content type='html'>Po grzechu pierworodnym Adam zrzuca na Ewę odpowiedzialność za zerwanie przymierza z Bogiem. W ślad za tą interpretacją przez wieki przypisywano kobietom brzemię Ewy-kusicielki, bezwstydnej istoty, podatnej na podszepty zła, uwodzicielki mężczyzn. Bóg jednak inaczej osądził zdradę pierwszych rodziców i ukarał nie tylko Ewę, ale i Adama odmawiając im dalszego życia w ogrodzie Eden.&lt;br /&gt;Zadziwia mnie mądrość i odwaga kobiet w opisie Męki Pańskiej u św. Marka. Na samym początku nieznana z imienia kobieta zachowuje się jak prawdziwa uczennica, która «zawstydza» wielkich apostołów. Namaszcza głowę Mistrza najdroższym olejkiem. Apostołowie są oburzeni. Nie rozumieją jej gestu. Czyżby uważali, że Jezus nie zasługuje na największą miłość? A może boją się rozbicia swojego skostniałego pancerza rozumu i przylgnięcia do Jezusa całym sercem? Rozbity flakonik olejku nardowego nie mógł być użyty po raz drugi. Z drogocennego olejku skorzystał «tylko» Chrystus. Myślę o pewnej kobiecie z rozbitym sercem. Widziałem jak się modliła, ile łez wylała przed obliczem Pana. Wstydziłem się, że nie umiem kochać i namaszczać głowy Jezusa jak ona.&lt;br /&gt;Druga kobieta, która występuje w opisie Męki Pańskiej to służąca najwyższego kapłana (Mk 14,66-70). Zawstydza ona Piotra. Nie boi się spojrzeć mu w oczy i przypomnieć, kim jest i do kogo należy. Może dzięki niej Piotr szczerze zapłakał i wszedł na drogę nawrócenia. Zastanawiam się, jak potoczyłaby się historia Judasza, gdyby przed samobójstwem spotkał jedną z takich kobiet. Znam mężczyznę, którego kobieta uratowała przed odebraniem sobie życia. Z pewnością takich kobiet - nie tylko ocierających twarz jak Weronika – ale mówiących prawdę w oczy i obnażających w mężczyźnie egoistę jest dużo więcej (warto przeczytać jak Tamar demaskuje w Judzie „Onana” – Rdz 38,1-30). &lt;br /&gt;Gdy Jezus przeżywa najtrudniejsze chwile na modlitwie w Ogrójcu, najbliżsi uczniowie Piotr, Jakub i Jan zamiast z Nim czuwać zasypiają. Według narracji św. Marka Jezus zostaje podwójnie opuszczony. Najpierw przez przyjaciół w Ogrójcu i na Golgocie, a następnie przez Ojca na krzyżu. Wierni uczniowie, którzy do końca z Nim pozostają i wpatrują się w Jego ukrzyżowane ciało to trzy kobiety: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba mniejszego i Salome (Mk 15,40-41). Pod krzyżem zabrakło odważnych mężczyzn. Ci, którzy widzieli przemienienie na górze Tabor, a następnie spożywali z Nim wieczerzę i otrzymali sakrament kapłaństwa, w godzinie próby okazali się największymi tchórzami. W pewnym sensie te trzy kobiety wymienione z imienia zastępują w godzinie śmierci, trzech apostołów, którzy nie potrafili czuwać w Ogrójcu. Następnie kobiety są świadkami złożenia ciała Pana do grobu i jako pierwsze spotykają Zmartwychwstałego. Chciałbym zobaczyć miny apostołów, gdy dowiedzieli się, że Jezus żyje i najpierw rozmawiał z kobietami. Niektórzy żartobliwie mówią, że Jezus uczynił to celowo, by dobra nowina o zmartwychwstaniu szybko rozeszła się po całym świecie.&lt;br /&gt;Ja, chylę czoło przed tymi kobietami, bo wiem ile razy zasypiam na modlitwie, u-pieram się i za-pieram jak Piotr, myślę po Judaszowemu, osądzam jak Piłat. Dobrze, że w tym wszystkim Jego miłosierdzie jest większe. Czuje się więc jak Barabasz, którego uwolniono, ponieważ On wziął na siebie mój grzech, a mnie uczynił wolnym. Barabasz dosłownie znaczy „syn ojca”. Chcę dołączyć do tych trzech kobiet i razem z nimi wpatrywać się w Ukrzyżowanego, by nigdy nie zapomnieć, że ten umiłowany Syn pozwolił podeptać swoje synostwo i zgodził się na opuszczenie przez Ojca, bym ja, nie-syn poczuł się synem i w Jego Duchu mógł wołać „Abba, Tatusiu”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4645744525393268211?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4645744525393268211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4645744525393268211' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4645744525393268211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4645744525393268211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/04/kobiety-bezwstydne-czy-zawstydzajace-mk.html' title='Kobiety bezwstydne czy zawstydzające? (Mk 14-15)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1401191237092262501</id><published>2009-03-28T00:13:00.000+01:00</published><updated>2009-03-28T00:21:04.273+01:00</updated><title type='text'>Czy jesteście pewni, że „chcecie ujrzeć Jezusa”? (J 12,20-33)</title><content type='html'>Pragnienie zobaczenia Jezusa wypowiadają przybywający do Jerozolimy Grecy. Nie znamy do końca ich intencji. Być może powodowani ciekawością i przeczuciem, chcieli się dowiedzieć, kim jest naprawdę Jezus, skąd przybywa, co mówi o sobie. Dla filozofów greckich ludzkie ciało stanowiło najdoskonalsze dzieło natury. Oczywiście najbardziej pociągający był widok ciała młodego, sprawnego i zdrowego. Stad rzeźbiono posągi młodych sportowców oraz pięknych bogiń.&lt;br /&gt;Odpowiedź Jezusa udzielona Grekom zwraca uwagę na zupełnie inne piękno, które nie tylko jest „kształtem miłości”, ale staje się narzędziem zbawienia. Chodzi o piękno Ciała Zbawiciela uwielbionego na krzyżu: „Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (J 19,37). Uwielbione Ciało Jezusa, jak obumarłe ziarno rzucone w glebę, rodzi owoc – piękno trwające na wieki.&lt;br /&gt;W Starym Przymierzu każdy powieszony na krzyżu stawał się przeklęty. Nie można było się do niego zbliżać ani go dotykać (por. Pwt 21,22; Gal 3,13). Jak pisał Norwid „piękno na to jest, by zachwycało”. Czy słusznie można więc mówić o pięknie ukrzyżowanego i umęczonego Jezusa? „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic” (Iz 53,3)&lt;br /&gt;Myślę, że bez większego wysiłku Symeon rozpoznał piękno dziecięcia Jezus, brał Je w objęcia, zachwycał się Nim, oddając Bogu chwałę (Łk 2,28-31). W dużo trudniejszej sytuacji znalazł się Piotr. Musiał patrzeć na zdradzonego, umęczonego i idącego na śmierć Mistrza. W jakimś sensie powiedział prawdę: „Nie znam tego człowieka” (Mk 14,71). Przypomina mi się jak kilka lat temu przeżyłem „coś podobnego”. Odwiedziłem w szpitalu mojego kolegę, który umarł na białaczkę. Był wtedy po silnej dawce chemii i przeszczepie, który się nie przyjął. Nie mogłem patrzeć na jego zniszczone chorobą ciało. Oczy mi wyraźnie mówiły „nie znam go” takiego. Chyba pomyliłem salę. Pamiętałem go jako miłego i uśmiechniętego młodzieńca, a pozostało ciało wydane na śmierć.&lt;br /&gt;W takich sytuacjach modlę się tylko, bym nie był jednym z przyjaciół Hioba, którzy za wszelką cenę chcą być „adwokatami Boga” i przypisać choćby najmniejszą odpowiedzialność cierpiącemu.&lt;br /&gt;Nie rozumiem cierpienia i „naturalnym wzrokiem” nie umiem dostrzec piękna w wyniszczonym, pogardzonym, ukrzyżowanym i umarłym ludzkim ciele.&lt;br /&gt;Skoro jestem ślepy, zakładam „okulary wiary”, by wpatrywać się w Ukrzyżowanego Pana oraz karmić się Jego miłością „przewyższającą wszelką wiedzę” (Ef 3,19). „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Jezusa Chrystusa” (2 Kor 4, 6).&lt;br /&gt;Św. Bazyli Wielki w swoim dziele Reguły Dłuższe zauważa, że najbardziej godne podziwu jest piękno Boże objawione w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym. Gdy promień tego piękna „spotkał któregoś ze świętych, pozostawił w nim nieugaszone zarzewie gorącego pragnienia. Nienasyceni oglądaniem Bożego piękna modlili się, aby na całe życie wieczne rozciągało się oglądanie wspaniałości Boga”.&lt;br /&gt;Nadal jesteś pewny, że chcesz ujrzeć Jezusa? Zobaczyć Boga znaczy umrzeć (Wj 33,20). &lt;br /&gt;„Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12,25)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1401191237092262501?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1401191237092262501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1401191237092262501' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1401191237092262501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1401191237092262501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/03/czy-jestescie-pewni-ze-chcecie-ujrzec.html' title='Czy jesteście pewni, że „chcecie ujrzeć Jezusa”? (J 12,20-33)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1039073749970738289</id><published>2009-03-20T15:36:00.000+01:00</published><updated>2009-03-20T15:38:01.581+01:00</updated><title type='text'>Nabucco i droga do wolności (J 3,14-21)</title><content type='html'>Czytam Psalm 137: „Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy i płakali wspominając Syjon… Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską w obcej krainie?” W tle rozbrzmiewa przejmującą pieśń wysiedlonych Izraelitów z trzeciego aktu opery Verdiego „Nabucco”: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Va’ pensiero sull’ali dorate attraversa le montagne e vola sugli oceani…”&lt;/span&gt;. Chyba każdy, słuchając tego wzruszającego fragmentu opery, odnosi wrażenie jakby był częścią chóru, uczestnikiem dramatu uciemiężonych i pozbawionych nadziei. Myślę, że w utworze rozbrzmiewa też osobisty dramat kompozytora. W roku 1836 Giuseppe Verdi ożenił się ze swoją pierwszą miłością Margheritą Barezzi, która urodziła mu dwoje dzieci, córkę Virginię i syna Icillo. Szczęście kompozytora nie trwało długo. Bardzo wcześnie stracił ukochane dzieci. Po czterech latach małżeństwa żona Margherita zapadła na nieuleczalną chorobę mózgu i również zmarła. Verdi pozostał sam, życie przestało go cieszyć, popadł w czarną rozpacz. Gdy jego melodramat &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Un giorno di regno”&lt;/span&gt;, odegrany w roku śmierci żony okazał się porażką, zrozpaczony Verdi postanowił już więcej nie komponować. Na szczęście spotkał swojego przyjaciela Bartolomeo Merelli, który prosił go, by przeczytał poemat „Nabucco”, napisany przez Temistocle Solera. Podobno po tym spotkaniu Verde wrócił do domu i rzucił książkę na stół, bez najmniejszej chęci czytania czegokolwiek. Książka otworzyła się na słowach „Va’ pensiero sull’ali”, fragmencie zainspirowanym słowami Psalmu 137. Verdi przeczytał i został do głębi poruszony historią deportowanych przez Nabuchodonozora Izraelitów. Pogrążony w smutku i żałobie Verdi nagle odnalazł światło nadziei płynące ze Słowa Bożego. To już nie był ten sam młodzieniec rozkochany do szaleństwa w kobiecie swoich marzeń, ale doświadczony cierpieniem „mąż boleści”. Po premierze „Nabucco” w 1842 roku rozpoczyna się okres świetności kompozytora, który mając trzydzieści lat staje się sławny na całym świecie.&lt;br /&gt;Otwieram Ewangelię. Widzę Nikodema jak drapie się pogłowie, bo nie pojmuje, jak można ponownie wejść do łona matki i narodzić się na nowo. „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Łatwo i przyjemnie brzmią te słowa, gdy siedzisz w wygodnym fotelu, na tle wzruszającej muzyki. Gorzej, gdy samemu trzeba je zaśpiewać w chwili rozpaczy, cierpienia, śmierci „nad rzekami Babilonu” albo idąc przez pustynię, umierając ze zmęczenia, głodu, pragnienia.&lt;br /&gt;Nie potrafię wytłumaczyć logiki Ewangelii. Jadowity wąż staje się wężem, który uzdrawia. Czy to, co zabija i niszczy, może być lekarstwem? Wywyższyć węża na pustyni oznaczało dla Mojżesza umieścić go na wysokim palu i po ukąszeniu wpatrywać się w niego. Czy wywyższyć Syna Człowieczego oznacza spojrzeć Mu w oczy, by zobaczyć, jaką cenę płaci za mój grzech? A może trzeba stanąć pod krzyżem Zbawiciela razem z Maryją i Janem, dłużej już o nic nie pytać, tylko swoje umarłe ciało złożyć w Jej niepokalane dłonie i jeszcze raz narodzić się na łonie Kościoła przez Słowo, Chrzest, Eucharystię.&lt;br /&gt;Nikodemie, znalazłeś odpowiedź, czy dalej błądzisz w ciemnościach? Szukanie Jezusa bez krzyża jest oszukiwaniem siebie i życiem w iluzji. Przyjęcie krzyża bez Jezusa jest niepotrzebnym zadręczaniem i obwinianiem samego siebie. „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1039073749970738289?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1039073749970738289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1039073749970738289' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1039073749970738289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1039073749970738289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/03/nabucco-i-droga-do-wolnosci-j-314-21.html' title='Nabucco i droga do wolności (J 3,14-21)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-6779775039624356355</id><published>2009-03-14T13:46:00.005+01:00</published><updated>2009-03-15T21:09:48.816+01:00</updated><title type='text'>miejsce skupienia czy zakupu? (J 2,13-25)</title><content type='html'>Zastanawiam się, dlaczego dwa przymiotniki, „skupiony” i „zakupiony” są tak do siebie podobne. Czy można się w tym dopatrzyć zachęty, by przy każdym zakupie dobrze się skupić i nie kupić „kota w worku”? Czy rzeczywiście człowiek, który ciągle „skupuje”, handluje, gromadzi, oblicza zyski staje się bardziej skupiony?&lt;br /&gt;Przypomina mi się rozmowa z najbogatszym człowiekiem, jakiego do tej pory spotkałem. Trzy lata temu byłem w Anglii i zostałem zaproszony na obiad do przepięknego zamku. Okazało się, ze właściciel jest Włochem i koniecznie chciał ze mną porozmawiać w swoim ojczystym języku. Od samego początku byłem uderzony przepychem domu, obfitością darów na stole, nadworną służbą itd. Z drugiej strony, szybko się zorientowałem, że ten wielki biznesmen nie jest szczęśliwy. Ten, który od wielu lat codziennie cos „skupował” nie umiał być „skupionym”. &lt;br /&gt;Św. Augustyn komentując Ewangelię o wypędzeniu kupców ze świątyni zauważa, że Pan Jezus nie tyle zdenerwował się na profanacje „miejsca” świętego, co na postawę kupujących i sprzedających. Brak „skupienia” w miejscu przeznaczonym na spotkanie z Bogiem prowadzi do zapomnienia najważniejszej prawdy: Miłość Boga jest darmowa. To Bóg jest tym, który płaci największą cenę za wykupienie grzesznika. Żaden człowiek nie jest w stanie zapłacić Bogu za odkupienie.&lt;br /&gt;Jak być skupionym przed Bogiem i oddawać mu należną cześć? Chyba najpierw trzeba wyzwolić się z postawy kupczenia.&lt;br /&gt;Aby kwaśna cytryna stała się słodką pomarańczą nie wystarczy przefarbować ją na pomarańczowo. Trzeba ją wyrwać z korzeniami i na jej miejsce zasadzić nowy owoc. Może prawdziwe nawrócenie jest wtedy, kiedy Jezus przychodzi i burzy w nas to, co do tej pory było dla nas święte (utarte przyzwyczajenia, przywiązania do rzeczy, osób) i zasiewa nowe ziarno prawdy o Bogu miłosiernym Ojcu, który przez Ducha Świętego nasze śmiertelne ciała czyni &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szekina&lt;/span&gt; – przybytkiem swojej chwały. &lt;br /&gt;„Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1Kor 6,19)&lt;br /&gt;„Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele” (2Kor 4,11).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-6779775039624356355?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/6779775039624356355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=6779775039624356355' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6779775039624356355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6779775039624356355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/03/miejsce-skupienia-czy-zakupu-j-213-25.html' title='miejsce skupienia czy zakupu? (J 2,13-25)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-6688833324218274066</id><published>2009-03-08T16:09:00.000+01:00</published><updated>2009-03-08T16:10:25.156+01:00</updated><title type='text'>Czy piękno zbawi świat?</title><content type='html'>Dzień Kobiet obchodzony 8 marca jest dobrą okazją, by poszukać odpowiedzi na pytanie – zainspirowane powieścią Dostojewskiego „Idiota” – czy piękno może zbawić świat. Krótko przypomnę kilka głównych wątków powieści. Książe Myszkin jest tytułowym „Idiotą”. W rozwoju akcji okazuje się, że Dostojewski stosuje swoistą ironię. Największymi „idiotami”, są wszyscy otaczający księcia Myszkina, którzy nie potrafią zrozumieć jego prostego podejścia do życia oraz zdolności do rozpoznawania ludzkich zachowań. W konfrontacji ze światem upadłych wartości moralnych autor przedstawił idealnego człowieka. Myszkin pomimo cielesnej ułomności (epilepsja) promieniuje wewnętrznym pięknem, widocznym w jego mądrych słowach i szlachetnych czynach. Nie ucieka przed wrogo nastawionym Rogożynem, który nie pała do niego sympatią. Trwa przy nim i pociesza go w największym cierpieniu podobnie jak Chrystus. Mimo to Myszkin napotyka trudności w przebaczeniu Rogożynowi, który zabił Nastazję. Nasuwa się wniosek, że człowiek jest piękny, gdy potrafi przebaczyć i gdy „zło dobrem zwycięża”. Oczywiście to nie piękno idealnego człowieka zbawia świat, ale piękno Chrystusa, który z miłości do człowieka pozbawia się piękna i umiera na krzyżu, „jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa” (Iz 53,3). Właśnie to piękno zbawiło świat i wciąż go odnawia.&lt;br /&gt;Ewangeliczny opis przemienienia na górze Tabor ukazuje jeszcze jeden ważny element piękna. Najpiękniejszy człowiek to ten, na którego obliczu widać Chrystusa. Stąd śmiało można powiedzieć, że najpiękniejszą kobietą świata jest Maryja, która zawsze była wpatrzona w Syna Bożego.&lt;br /&gt;Czy Chrystus przemienił się na górze Tabor, by zachwycić swoim pięknem apostołów i przygotować ich na zgorszenie krzyża? A może przemienił się i nie przestaje się przemieniać w Eucharystii, by każdy człowiek zobaczył jak jest piękny w oczach Boga nawet wtedy, gdy cierpi przygnieciony krzyżem?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Piękno kobiecej twarzy najbardziej pociąga wtedy, gdy każdy jej szczegół ukazuje piękno oblicza Chrystusa. Wszystkim Kobietom, które tu zaglądają, w dniu ich święta, życzę, by wpatrzone w Jezusa Oblubieńca jaśniały Jego pięknem. Tylko takie piękno przemienia świat i sprawia, że góra Tabor jest wszędzie tam, gdzie pojawia się kobieta niosąca i rodząca Chrystusa, na wzór Maryi.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-6688833324218274066?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/6688833324218274066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=6688833324218274066' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6688833324218274066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6688833324218274066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/03/czy-piekno-zbawi-swiat.html' title='Czy piękno zbawi świat?'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-6783442325574481888</id><published>2009-03-07T17:36:00.002+01:00</published><updated>2009-03-07T18:19:45.280+01:00</updated><title type='text'>Akeda – zwiąż mnie miłością (Mk 9,2-10)</title><content type='html'>Dwa przełomowe momenty w życiu Abrahama, które wystawiły jego wiarę na próbę to bez wątpienia jego powołanie (Rdz 12) i ofiara Izaaka (Rdz 22). Bóg, powołując Abrahama najpierw wzywa go, by ofiarował mu całą swoją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;przeszłość&lt;/span&gt;, czyli zostawił wszystko, co do tej pory było dla niego ważne (dom, praca, przyjaciele itd.). Abraham pozostał posłuszny Bogu, wyruszył w nieznane i doczekał się wypełnienia Bożej obietnicy: bezpłodna Sara urodziła mu syna Izaaka. Zaraz po tym, następuje drugi przełomowy moment w życiu Patriarchy. Bóg wzywa go, by ofiarował mu całą swoją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;przyszłość &lt;/span&gt;– złożył w ofierze jedynego syna. Komentarze rabinistyczne opisując to wydarzenie mówią o „związaniu Izaaka” (hebr. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Akeda&lt;/span&gt;). W jednym z midraszy, pojawia się ciekawe pytanie; „dlaczego silny młodzieniec Izaak nie próbował uciec przed śmiercią, widząc nóż w ręku ojca, skierowany w swoją stronę?” – „Ponieważ modlił się w duszy, ojcze, zwiąż mnie mocno, abym się nie opierał, abym nie uciekł, aby ofiara stała się miłą Bogu”. „Jeden cieszył się z tego - tłumaczy midrasz Pesiqta Rabbati - że złoży ofiarę, drugi cieszył się, że zostanie złożony na ofiarę. Abraham cieszył się, że zwiąże syna w ofierze, Izaak cieszył się, że zostanie związany na ofiarę”.&lt;br /&gt;Nie wystarczy Bogu ofiarować swoją przeszłość, rozpoznać powołanie i pójść za nim w nieznane. Trzeba umieć ofiarować Bogu swoją przyszłość, czyli to, co jest darem od Boga, wypełnieniem Jego obietnicy, by zdać się wyłącznie na Niego, by żadna rzecz, talent, charyzmat czy relacja z człowiekiem nie stały się ważniejsze od przyjaźni z Bogiem. Chyba coś podobnego przeżył Mojżesz, dowiadując się, że nie wejdzie do ziemi obiecanej. Nie wiem, czy bym umiał za nim powtórzyć: „dla Ciebie Boże, gotów jestem pozostać na pustyni” (por. Wj 33,12-17). &lt;br /&gt;Zastanawiam się, dlaczego Mojżesz i Eliasz pojawiają się na górze Tabor po obu stronach przemienionego Jezusa? Czy nie zabrakło tam na przykład króla Dawida? Zarówno Mojżesz jak i Eliasz umierają poza terytorium ziemi obiecanej. Apostołowie patrząc na przemienionego Jezusa w towarzystwie dwóch proroków dobrze zrozumieli, że królestwo Boga nie jest związane z jakąkolwiek ziemią obiecaną (zob. Rz 14,17). „Obietnica ziemi” (dom, praca, pieniądze, zdrowie, relacje z ludźmi itp.), to tylko środek do celu, jakim jest życie w Bogu. „I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa” (Mk 9,8). &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jezu zwiąż mnie mocno ze sobą, abym nie był przywiązany do bliskich mi osób, ani do jakiejkolwiek rzeczy, bardziej niż do Ciebie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Soren Kierkegaard w książce „Bojaźń i drżenie” analizując ofiarę Abrahama dochodzi do następujących wniosków: „Co osiągnął Abraham? Pozostał wierny swej miłości. Ten, kto kocha Boga, nie potrzebuje ani łez, ani zachwytów, zapomina w miłości o cierpieniu, i to tak zapomina, że nie zostałby najmniejszy ślad jego męki, gdyby sam Bóg jej nie pamiętał; gdyż On widzi człowieka «w skrytości», zna jego nędzę, liczy łzy jego i niczego nie zapomina”. I w innym miejscu dodaje: „Ten, kto pokłada nadzieję w rzeczach najlepszych, starzeje się oszukany przez życie, i ten, kto jest zawsze przygotowany na najgorsze, starzeje się wcześnie, ale ten, kto wierzy, zachowuje młodość wiekuistą”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Tydzień temu prosiłem o modlitwę za Przemka, który miał być operowany. Bardzo wielu moich znajomych kapłanów, sióstr zakonnych i przyjaciół świeckich podjęło tę intencję. Przed samą operacją, na ostatniej tomografii okazało się, że skrzep w jego głowie, który groził wylewem i śmiercią, prawie zniknął. Pewnie medycznie można to wytłumaczyć. Osobiście wierzę, że Bóg maczał w tym palce. Chwała Ci Panie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-6783442325574481888?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/6783442325574481888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=6783442325574481888' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6783442325574481888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6783442325574481888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/03/akeda-zwiaz-mnie-mioscia-mk-92-10.html' title='Akeda – zwiąż mnie miłością (Mk 9,2-10)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5584251290071450633</id><published>2009-02-28T10:08:00.002+01:00</published><updated>2009-02-28T10:16:17.367+01:00</updated><title type='text'>Życie zaczyna się po czterdziestce (Mk 1,12-15)</title><content type='html'>Jeżeli życie zaczyna się „po czterdziestce”, wniosek nasuwa się jeden; aby żyć trzeba przekroczyć „czterdziestkę”, a kto jej nie przekroczył, nie żyje w pełni. Może mu się tylko wydawać, że żyje, ale Życia jeszcze nie zakosztował. Pewnie zastanawiasz się teraz, o jaką „czterdziestkę” chodzi i co ona ma wspólnego z Ewangelią i Życiem w pełni?&lt;br /&gt;Biblijne przekroczenie „czterdziestki” nie jest ani łamaniem przepisów drogowych, gdy jest ograniczenie prędkości do 40/h (ponoć maksymalna prędkość wielbłąda dochodzi do ok. 60/h), ani nie jest naturalnym osiągnięciem wieku 40 lat. Jest to zwycięstwo nad lękiem przed śmiercią, nad pokusami i nad samym sobą, które pochodzi od Boga.&lt;br /&gt;Noe czterdzieści dni był zamknięty w arce. Wokół niego był potop. Ktokolwiek znalazł się poza arką umierał. Próbuję sobie wyobrazić Noego w tej arce, zamkniętego z rodziną i zwierzętami. Nawet jak nie miał klaustrofobii, musiał się namęczyć, by wytrzymać w zamknięciu przez 40 dni (zob. Rdz 8,6-9). Chyba coś podobnego przeżył Mojżesz na górze Synaj przez 40 dni, zanim otrzymał Dekalog (Wj 34,28; Pwt 10,10). Jeszcze większe doświadczenie „śmierci” spotkało tych, którzy wyszli z Egiptu i przez 40 lat błąkali się po pustyni (Joz 5,6). I wreszcie Jezus na pustyni, 40 dni kuszony przez diabła. Wszystkie te wydarzenia są zakończone zwycięstwem. Noe z rodziną wychodzi na „wolność” i widzi tęczę na niebie (znak Bożego miłosierdzia). Naród wymęczony pustynią „przekracza” Jordan i wchodzi do ziemi obiecanej. Jezus zwycięża szatana i ostatecznie objawia, że krzyż i cierpienie są drogą do zmartwychwstania i życia wiecznego.&lt;br /&gt;Czterdzieści dni Wielkiego Postu to najlepszy czas, abym ja i ty, mógł „przekroczyć czterdziestkę” i zakosztował pełni życia w Bogu, podobnie jak Noe, Mojżesz, Izrael na pustyni, i ostatecznie Zbawiciel na krzyżu. Co trzeba zrobić, aby „przekroczyć czterdziestkę”? Na pewno warto w tym czasie podjąć tradycyjne praktyki pokutne (modlitwa, post, jałmużna). Czasami jednak nie trzeba wymyślać dodatkowych umartwień. Życie przynosi gotowy scenariusz. Wtedy wystarczy tylko przetrwać, przeczekać cierpliwie 40 dni jak Noe w arce, albo 40 lat jak Izrael na pustyni.&lt;br /&gt;Przypomina mi się osobiste doświadczenie, gdy musiałem „przeczekać” siedem godzin na lotnisku, bo samolot był opóźniony. Momentami czułem się jak Noe w arce, zamknięty ze zwierzętami. Nie zapomnę reakcji niektórych pasażerów, jak po kilku godzinach oczekiwania puściły im nerwy. Niektórzy zaczęli „kąsać” personel lotniska, inni ryczeć jak lwy, jeszcze inni „węszyć” jakiś spisek. Dzięki temu doświadczeniu odkryłem, że w sytuacjach kryzysowych, gdy jesteś zamknięty w jakiejś „arce”, czyli skazany na towarzystwo osób, którzy doprowadzają cię do furii, albo czujesz się samotny, głodny, spragniony jak Izrael na pustyni, czy kuszony przez diabła, nie wolno się poddawać. Należy cierpliwie czekać aż wody potopu opadną i pojawi się tęcza na niebie. Skoro Jezus zwyciężył pokusy, dzięki Niemu i w Nim, mogą zwyciężać tacy słabeusze jak ja i ty. Trzeba tylko dać się wyprowadzić „z równowagi” i najlepiej na pustynię. Wtedy nie tylko poczujesz całe ZOO w sobie (zazdrosną małpę, kąsającą żmiję, wyjącego wilka, głodną hienę, pysznego pawia, leniwego słonia…), ale zoo-baczysz, że Bóg kocha cię nawet wtedy, gdy sam siebie nie kochasz i nie potrafisz kochać bliźnich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Wyobraź sobie, że masz teraz 25 lat. Budzisz się rano i okazuje się, że otrzymałeś mądrość, na którą normalnie trzeba czekać 1000 lat. Chyba coś takiego ma na myśli Biblia mówiąc, że Noe przeżył 950 lat - Rdz 9,29)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Tych, którzy tu zaglądają, proszę o modlitwę za mojego kolegę Przemka. Przebywa teraz w szpitalu Policlinico w Rzymie i w najbliższych dniach czeka go operacja neurologiczna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5584251290071450633?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5584251290071450633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5584251290071450633' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5584251290071450633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5584251290071450633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/02/zycie-zaczyna-sie-po-czterdziestce-mk.html' title='Życie zaczyna się po czterdziestce (Mk 1,12-15)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-7803405212710614377</id><published>2009-02-21T10:59:00.002+01:00</published><updated>2009-02-21T11:07:00.521+01:00</updated><title type='text'>Skazany na sukces czy na łaskę Boga? (Mk 2,1-12)</title><content type='html'>Próbuje wyobrazić sobie tego paralityka z Ewangelii, którego niosło czterech. Nie wypowiedział żadnego słowa. Nie wiemy, co przeżywał, czy pogodził się z chorobą, a może się buntował? Nawet trudno stwierdzić, czy on sam pragnął spotkać Chrystusa, czy w ogóle wierzył w swoje uzdrowienie?&lt;br /&gt;Spotkałem w życiu kilka sparaliżowanych osób. Jedną z nich szczególnie zapamiętałem. To młody mężczyzna. Wracał z kolegami samochodem. Był nietrzeźwy i spowodował wypadek. Kolegom nic się nie stało, a on miał rozległe uszkodzenie rdzenia kręgowego (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;tetraplegia&lt;/span&gt; - paraliż czterokończynowy). Po kilku miesiącach spędzonych w szpitalu dowiedział się, że odeszła od niego żona. Został sam, przykuty do łóżka i opuszczony przez najbliższych. Wtedy – jak sam mi opowiadał – po raz pierwszy od wielu lat zaczął szukać pomocy u Boga. Zdecydował się na spowiedź i powierzył swoje życie Chrystusowi. W ten sposób odnalazł siłę, by zgodzić się na swój krzyż i przebaczyć żonie, która go zostawiła. Poruszony świadectwem jego wiary, zastanawiałem się, kto jest bardziej sparaliżowany: ten, który leży przykuty do łoża boleści, «skazany na pomoc innych», czy ten, kto ciągle «skazuje siebie na sukces» i biegnie zdesperowany w poszukiwaniu sławy, pieniędzy, uznania innych? Przykuty do łóżka mężczyzna, który zawierzył swój krzyż Chrystusowi, przekonał mnie, że serce wypełnione Bogiem nigdy nie zostanie sparaliżowane.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś&lt;/span&gt; (Iz 43,22; por. Iz 57,10-11). Te słowa proroka Izajasza są dla mnie wyrzutem sumienia. Przypominają mi, że gdy Bóg przestaje być najważniejszy w moim życiu, moje serce zaczyna być sparaliżowane. Co z tego, że chodzę i załatwiam tysiące ważnych spraw, gdy staje się duchowym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tetraplegikiem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Podziwiam tych czterech, którzy pokonali wszelkie przeszkody i przynieśli sparaliżowanego człowieka przed oblicze Jezusa. To ich wiara wzruszyła serce Zbawiciela. Paralityk wstał i zaczął chodzić. Grecki czasownik „wstać” (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;egeiro&lt;/span&gt;) wyraża też zmartwychwstanie (por. Łk 8,24; J 5,21; Dz 26,8). Paralityk, któremu Pan odpuścił grzechy nie tylko wstał z łoża boleści, on zaczął nowe życie – zmartwychwstał. Kto ma takich «czterech» przyjaciół nawet, gdy sam nie będzie miał siły, aby się poruszać, modlić i wierzyć, wtedy wiara tych «czterech» okaże się niezbędna, by wzruszyć serce Boga.&lt;br /&gt;Wierzę również, że Jezus patrząc na paralityka zobaczył samego siebie. Jest jakiś paradoks w tej scenie. Z jednej strony Zbawiciel cały czas zmierza w kierunku Jerozolimy, by dać się unieruchomić na krzyżu, by stać się «paralitykiem» całkowicie skazanym na wolę Ojca i moc Ducha objawioną w zmartwychwstaniu. Z drugiej strony, każdy paralityk, który nie potrafi już dalej iść przez życie zostaje «poruszony» Jego miłością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-7803405212710614377?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/7803405212710614377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=7803405212710614377' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7803405212710614377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/7803405212710614377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/02/skazany-na-sukces-czy-na-aske-boga-mk.html' title='Skazany na sukces czy na łaskę Boga? (Mk 2,1-12)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3034869244091207900</id><published>2009-02-14T15:09:00.004+01:00</published><updated>2009-02-15T19:42:13.513+01:00</updated><title type='text'>Spotkanie z trędowatym (Mk 1,40-45)</title><content type='html'>Gdy czytam Ewangelię o trędowatym, staje mi przed oczami pewien lekarz, który ocalił życie człowiekowi rannemu w wypadku. Ranny miał dużą utratę krwi, jednak dzięki szybkiej pomocy medycznej został uratowany. Pacjent przeżył, ale lekarz… jak się później okazało zaraził się AIDS, ponieważ w pośpiechu nie założył rękawiczek (miał skaleczony palec, a chory był nosicielem wirusa HIV)…&lt;br /&gt;  Jedno mnie zastanawia. Gdyby lekarz wcześniej wiedział, że zostanie zarażony wirusem HIV, czy zrobiłby to samo – uratował rannego? Wiem, że Jezus uczynił coś podobnego uzdrawiając trędowatego. Nie chcę przez to powiedzieć, że dotykając trędowatego Jezus zaraził się trądem - „nie ręka zaraziła się trądem, lecz trędowate ciało stało się czyste od świętej ręki” (św. Jan Chryzostom). Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na pewien szczegół: dlaczego Zbawiciel surowo zakazuje uzdrowionemu, aby nikomu o tym nie mówił? Według św. Jana Chryzostoma chciał przez to nauczyć tego człowieka pokory i posłuszeństwa. Wielu współczesnych egzegetów podkreśla tzw. sekret mesjański u św. Marka. Chodzi o ostateczne objawienie mesjańskiej mocy Jezusa na krzyżu, gdy setnik poganin wyzna wiarę, że ukrzyżowany jest Synem Bożym (Mk 15,39)&lt;br /&gt;  Uzdrowienie trędowatego to już zapowiedź tej miłości objawionej na krzyżu, kiedy Jezus będzie umierał poza miastem, opuszczony przez przyjaciół, biorąc na siebie trąd (grzech), każdego człowieka…&lt;br /&gt;  Chrystus doskonale wiedział, co go czeka, gdy uzdrowi trędowatego. Jest tu jakiś paradoks… Trędowaty po uzdrowieniu czynił dokładnie na odwrót, jakby w ogóle nie „słuchał” Lekarza. Z taką mocą głosił kerygmat (użyte jest greckie słowo „kerysso” – Mk 1,45) o Jezusie, że jego Wybawca musiał „przebywać w miejscach pustynnych”, dokładnie tak jak trędowaty, wykluczony poza społeczność.&lt;br /&gt;Może nigdy nie spotkam na swojej drodze trędowatego, choć również i dzisiaj żyją oni na świecie. Kilka miesięcy temu byłem w jednym z domów dla narkomanów i chorych na AIDS. Widziałem młodych ludzi, którzy stracili nadzieję, na jakiekolwiek uzdrowienie. Wielu, z ich dawnych przyjaciół, już o nich zapomniało i boi się podać im rękę… Najpiękniejsze są dla mnie te chwile, kiedy mogę uczynić coś podobnego, co czynił Jezus - podać rękę „dzisiejszym trędowatym”, uśmiechnąć się do nich, przytulić… Nie mam takiej mocy, by powiedzieć im „chcę, bądź oczyszczony”, ale raduje się moje serce gdy mówię w imieniu Chrystusa: „I ja odpuszczam tobie grzechy, idź w pokoju”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3034869244091207900?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3034869244091207900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3034869244091207900' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3034869244091207900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3034869244091207900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/02/spotkanie-z-tredowatym-mk-140-45.html' title='Spotkanie z trędowatym (Mk 1,40-45)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-26244216059909495</id><published>2009-02-08T00:27:00.001+01:00</published><updated>2009-02-08T00:27:36.962+01:00</updated><title type='text'>Lekarstwo na teściową (Mk 1,29-39)</title><content type='html'>Hiob, Szaweł, teściowa Piotra, ja i ty jesteśmy do siebie podobni… Szczególnie wtedy, gdy dotyka nas ponury stan inercji, utrata sił, bezwład woli, niemożność zrealizowania naszych planów i marzeń… Poukładane życie Hioba w jednym momencie rozpadło się. Pobożny wyznawca jedynego Boga, wierny mąż i kochający ojciec, został nagle dotknięty cierpieniem…  wszystkie wartości tego świata, zdrowie, rodzina, bogactwo przestały go cieszyć i straciły sens… Podobnie było z Szawłem. Gorliwy faryzeusz, skrupulatnie wypełniający Boże prawo, przekonany do swoich racji w jednej chwili utracił grunt pod nogami… Szaweł pod Damaszkiem nie tylko stracił wzrok… Zobaczył, że w imię Boga walczy z Bogiem i bez Chrystusa nie potrafi wypełnić woli Bożej… jest co najwyżej „cymbałem brzęczącym”… Została jeszcze teściowa Piotra. Podobno Adam i Ewa byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, bo nie mieli teściowej… Piotr ją miał… Być może gdy opuścił dom i większość czasu spędzał z Rabbim z Nazaretu, zaniedbując przy okazji żonę i rodzinę, teściowa poczuła się zagrożona. Pewnie nie mieściło się w jej głowie, że dojrzały mężczyzna może tak po prostu zostawić rodzinę, pracę i pójść za jakimś Nieznajomym… Gorączka to jeszcze nie choroba, ale obrona organizmu przed infekcją… są takie gorączki, których nie uleczy aspiryna tylko wyciągnięta dłoń Jezusa. Chyba nie przypadkowo Ewangelia akcentuje, że Jezus podszedł do teściowej Piotra i „podniósł ją za rękę”. Grecki czasownik „egeiro” wyraża dużo więcej niż zwykłe podniesienie się z łóżka. Wyciągnięta dłoń Jezusa uwalnia od śmierci i podnosi do nowego życia (por. Łk 8,54; Mk 9,27; J 5,21; Dz 3,7; 9,8)… &lt;br /&gt;Człowiek po grzechu pierworodnym na różny sposób doświadcza „gorączki złota”, czyli szuka zabezpieczenia siebie przed każdą „infekcją”, która mogłaby zburzyć jego poukładane życie… Hiob po długiej walce z Bogiem, zrozumiał, że wcześniej wcale Go nie znał (Hi 42,5)… Paweł, po spotkaniu z Chrystusem przestał myśleć i postępować według schematów prawa: „Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział” (1Kor 9,23). Teściowa Piotra przestała zwracać uwagę na siebie i zaczęła służyć (Mk 1,31)… Potrzebna jest tylko wyciągnięta dłoń Jezusa, by „egeiro” zwyciężyło „ego”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-26244216059909495?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/26244216059909495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=26244216059909495' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/26244216059909495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/26244216059909495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/02/lekarstwo-na-tesciowa-mk-129-39.html' title='Lekarstwo na teściową (Mk 1,29-39)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-74178868220538087</id><published>2009-01-31T11:21:00.000+01:00</published><updated>2009-01-31T11:22:36.568+01:00</updated><title type='text'>Mówić o Bogu czy pozwolić Bogu przemówić z mocą? (Mk 1,21-28)</title><content type='html'>Czasami spotykam ludzi, którzy już dawno stracili wiarę w «moc» swoich słów. Myślę o kobiecie, która setki razy prosiła męża, by przestał się upijać i niszczyć rodzinę. Niestety jej słowa trafiają do męża jak przysłowiowy groch o ścianę. Podobnie myśli dziewczyna, która przez kilka lat słyszała od narzeczonego, że ją kocha i poza nią nie widzi świata… Dzisiaj te słowa dla niej nic nie znaczą, bo narzeczony odszedł z inną, a ona została sama, poraniona i oszukana… Przypuszczam, że minie trochę czasu zanim znowu uwierzy w słowo „kocham”.&lt;br /&gt;Można by jeszcze długo opisywać podobne historie tych, co stracili wiarę w słowa ludzi, albo tych, co zobaczyli, że ich słowa często są puste.&lt;br /&gt;Rozpoznać chorobę to jeszcze za mało. Potrzeba znaleźć skuteczne lekarstwo… Lekarzem i lekarstwem jest Chrystus. Po pierwszym cudzie opisanym w Ewangelii św. Marka, ludzie są zachwyceni skutecznością Słowa Jezusa i pytają jeden drugiego: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. Warto zauważyć, że w tekście greckim na określenie tej nowej mocy użyte jest słowo „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;eksousia&lt;/span&gt;”. Termin ten jest bogaty w treść. Dosłownie oznacza „pochodząc z istoty, natury”. Jezus mówi więc i działa zgodnie ze swoją naturą Boga. Jego Słowo zawsze wywołuje oczekiwany skutek. Tę samą moc Słowa Jezus przekazuje uczniom (por. Mk 6,7; Łk 10,19; 2Kor 10,9-11). Każdy ochrzczony uczestniczy w godności i mocy kapłańskiej, królewskiej i prorockiej Chrystusa. Na świecie jest wielu chrześcijan, którzy doskonale znają tę teologię chrztu… Potrafią pięknie mówić i pisać o Bogu… a nawet walczyć w obronie Bożego prawa… Wydaje mi się, że ciągle za mało jest tych, którzy pozwalają Bogu przemówić przez ich usta i serce…&lt;br /&gt;Pamiętam jak podczas jednej ewangelizacji rozmawialiśmy z kilkoma zbuntowanymi chłopakami o Bogu… Rozmowa za bardzo się nie kleiła… Jeden z nich, najodważniejszy, ciągle nam przerywał i wszystko wyśmiewał. W pewnej chwili mój przyjaciel szepnął mu coś do ucha i ten „twardziel” upadł na ziemię i zaczął płakać. Po chwili podniósł się i powiedział: „pomóżcie mi, chcę zacząć nowe życie”… Potem na osobności poprosiłem mojego przyjaciela, aby mi powiedział, jak on to zrobił... – „Kiedy ty z nimi rozmawiałeś o Bogu, poprosiłem Boga o Słowo dla nich… i usłyszałem, co muszę mu powiedzieć: «ja też czułem się niechcianym dzieckiem, ale Bóg mnie uzdrowił, jak długo będziesz jeszcze od niego uciekał?»… i Bóg przemówił z mocą”…&lt;br /&gt;Panie, proszę Cię, abym nie tylko umiał mówić o Tobie… Naucz mnie z Tobą rozmawiać i każdego dnia karmić się Twoim Słowem… aby Ci, którzy mnie słuchają, spotkali Ciebie i odkryli moc Ewangelii, którą noszą w sobie…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-74178868220538087?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/74178868220538087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=74178868220538087' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/74178868220538087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/74178868220538087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/01/mowic-o-bogu-czy-pozwolic-bogu.html' title='Mówić o Bogu czy pozwolić Bogu przemówić z mocą? (Mk 1,21-28)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1745243774167206975</id><published>2009-01-24T11:48:00.001+01:00</published><updated>2009-01-24T11:52:00.038+01:00</updated><title type='text'>Mistrz poszukuje ucznia (Mk 1,14-20)</title><content type='html'>Jesteśmy przyzwyczajeni, że to nie szkoła idzie do ucznia, tylko uczeń chodzi do szkoły. Znam ludzi, którzy podejmowali wielkie wyrzeczenia, aby dostać się na wymarzone studia… dużo się uczyli, brali korepetycje, zarywali noce…&lt;br /&gt;W szkole Jezusa jest inaczej… Nie mają tu żadnego znaczenia znajomości, pieniądze, świadectwa z czerwonym paskiem… Rekrutacja odbywa się bardzo prosto: Mistrz sam szuka i wybiera kogo chce. Aby zostać uczniem Jezusa wystarczy odpowiedzieć na wezwanie, a potem zostawić wszystko i pójść za Nim…&lt;br /&gt;Kto kończy prestiżową uczelnie, zwykle znajduje dobrą pracę, ma szanse awansu, zapewniony byt. Kto kończy szkołę Jezusa… znajduje krzyż i zaczyna być śmieszny dla świata. Jedyna pewność jaką ma, to doświadczenie miłości Boga Ojca (Rz 8,38-39)… Ta miłość wystarczy, aby mieć siłę „nosić w sobie konanie Jezusa” (2Kor 4,10) i stawać się świadkiem Zmartwychwstałego wobec braci i sióstr (Dz 2,32).&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że apostołowie byli w lepszej sytuacji od nas, bo osobiście, wręcz „dotykalnie”, spotkali Jezusa, usłyszeli «pójdź za Mną» i nie mieli żadnych wątpliwości… Z drugiej strony nie wiedzieli dokąd ten Mistrz ich zaprowadzi. Jezus w chwili powołania nie powiedział im „jeżeli pójdziecie za Mną, czeka Was krzyż, cierpienie, prześladowanie, ale na końcu zwycięstwo i zmartwychwstanie”… Oni do tego ciągle dorastali. Może to nie przypadek, że większość apostołów była rybakami… Rybak to ktoś, kto nie boi się wypływać w nocy na jezioro, zarzucać sieci na głębię, zmagać się z burzą i silnym wiatrem…&lt;br /&gt;Zadziwiająca jest „moc” Jonasza z dzisiejszego pierwszego czytania. Prorok idzie przez miasto, wzywa do nawrócenia i wszyscy mieszkańcy włącznie z królem „uwierzyli Bogu”… Czy słowo Jonasza był głoszone z mocą? A może ten prorok, wypluty przez wieloryba, wcześniej uciekający przed powołaniem, miał w sobie «coś», co czyniło jego słowo autentycznym?&lt;br /&gt;Myślę, że św. Paweł jest takim «Jonaszem Nowego Testamentu». Na początku walczył z Bogiem, a potem stracił głowę dla Chrystusa. Dlaczego Jego Słowo miało taką skuteczność? Oczywiście miał łaskę Ducha Świętego… ale miał to «coś», co czyniło go podobnym do Mistrza. Kto oglądał „The passion” Mela Gibsona, choć trochę ma pojęcie jak wyglądał Jezus po biczowaniu… św. Paweł był pięciokrotnie biczowany, trzy razy był rozbitkiem na morzu, raz kamienowany (zob. 2Kor 11,24-28)… Myślę, że ten człowiek nie musiał silić się na piękne słowa i przekonywujące argumenty… Wystarczyło, że stanął przed ludźmi i pokazał, że to z miłości do Chrystusa…&lt;br /&gt;„Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości. Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ten, który jest błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię (2Kor 11,30-31).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1745243774167206975?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1745243774167206975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1745243774167206975' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1745243774167206975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1745243774167206975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/01/mistrz-poszukuje-ucznia-mk-114-20.html' title='Mistrz poszukuje ucznia (Mk 1,14-20)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4165242482099740674</id><published>2009-01-17T13:22:00.002+01:00</published><updated>2009-01-17T13:33:28.926+01:00</updated><title type='text'>Jak szukać i siebie nie oszukać? (J 1,35-42)</title><content type='html'>Człowiek jest chyba jednym na ziemi stworzeniem, które potrafi «po-szukiwać» i «o-szukiwać». Bez większych problemów radzi sobie z oszukiwaniem siebie i bliźniego. Całe szczęście, że człowiek nie potrafi oszukać Boga… może Go tylko szukać… i znaleźć.&lt;br /&gt;Bardzo łatwo jest szukać i siebie oszukać… gdy zaczynasz szukać tam, gdzie nie zgubiłeś zamiast życia znajdujesz śmierć… W niektórych sytuacjach widać to natychmiast, np. gdy chcesz oszukać prawo grawitacji Newtona i zamiast przez drzwi wychodzisz przez okno, czujesz „oszustwo” na własnej skórze. O wiele trudniej jest rozpoznać „oszustwo” w życiu duchowym, gdzie zranione serce nie zawsze reaguje „zawałem”. Pamiętam spotkanie z jedną kobietą, która przez wiele lat skutecznie siebie oszukiwała. W młodym wieku wyszła za mąż za Szwajcara. Zapowiadało się przed nią piękne życie. Jednak dość szybko jej mąż ciężko zachorował i długi czas leżał w szpitalu. Ta kobieta przestraszyła się, że koszty leczenia męża doprowadzą ją do ruiny. Uciekła więc do Włoch i tam drugi raz wyszła za mąż, usprawiedliwiając siebie, że nie miała innego wyjścia. We Włoszech urodziła dwóch synów. Po jakimś czasie jej drugi mąż zmarł. Została sama, bo synowie odeszli do swoich rodzin. Jak ją spotkałem, żaliła się, że synowie jej nie szanują, nie zapraszają na święta... Potem opowiedziała mi swoją historię… Zamiast gotowej odpowiedzi postawiłem jej pytanie: „Dlaczego twój pierwszy mąż jeszcze żyje, przecież po takiej chorobie dawno powinien umrzeć?”. Sama znalazła odpowiedź. Zrobiła coś „wbrew sobie”. Wróciła tam skąd uciekła i poprosiła męża o przebaczenie. Usłyszała, że on cały czas na nią czekał. Po kilku dniach jej mąż w pokoju odszedł z tego świata, a ona po spowiedzi z całego życia odnalazła prawdziwą radość i wolność…&lt;br /&gt;Pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezusa w Ewangelii św. Jana „czego szukacie?” są czymś więcej niż wezwaniem do nawrócenia (por. Mk 1,15). Jest to zaproszenie do wspólnoty z Bogiem i do życia w prawdzie, czyli zgodnie z otrzymanym powołaniem.&lt;br /&gt;Jak więc szukać, by siebie nie oszukać? Bardzo prosto, najpierw trzeba przestać «szukać siebie», a następnie przyjść do Jezusa i chcieć „zobaczyć, gdzie On mieszka”. To jest pierwsze powołanie chrześcijanina. Ten kto „zamieszkał” z Jezusem, czyli dał się „uwieść Jego miłości” (por. Jer 20,7), przestanie «szukać oszukując» siebie i innych. Co więcej, stanie się apostołem dla innych, czyli zacznie «szukać» tych przestrzeni, w których Zbawiciel jeszcze «nie mieszka», podobnie jak Andrzej prowadzący do Jezusa swego brata Piotra.&lt;br /&gt;Życie to nie zabawa w chowanego. Nie ma sensu chować się przed Bogiem!&lt;br /&gt;Jeżeli moje „ciało jest świątynią Ducha Świętego”, jeżeli już „nie należę do siebie” (1Kor 6,19), to nie muszę dłużej «siebie szukać»… przecież sam Bóg mnie odnalazł i zamieszkał we mnie przez sakrament chrztu… Panie skoro pokazałeś mi, «gdzie mieszkasz», pomóż przyprowadzić do Ciebie, jak najwięcej ludzi, aby Ciebie szukali, znaleźli i już dłużej siebie nie oszukiwali… &lt;br /&gt;„Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie” (Ba 4,28)&lt;br /&gt;„O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!» (Ps 27,8)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4165242482099740674?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4165242482099740674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4165242482099740674' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4165242482099740674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4165242482099740674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/01/jak-szuka-i-siebie-nie-oszuka-j-135-42_17.html' title='Jak szukać i siebie nie oszukać? (J 1,35-42)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8346903267637492081</id><published>2009-01-10T23:15:00.000+01:00</published><updated>2009-01-10T23:16:04.028+01:00</updated><title type='text'>Solidarny z grzesznikami i gotowy na śmierć (Mk 1,6-11)</title><content type='html'>Zastanawiam się, jaką minę zrobił Jan Chrzciciel, gdy stanął przed nim Jezus i poprosił o chrzest… Nie wiem, czy potem kogokolwiek jeszcze ochrzcił. Chrzest Jana był wezwaniem do nawrócenia, nie dawał odpuszczenia grzechów. Można więc sobie wyobrazić jak „brudne” musiały być wody Jordanu, gdy wychodzili z nich celnicy, złodzieje, rozpustnicy i wszelkiej maści grzesznicy… Wyznawali swoje grzechy, czynili pokutę, ale Jan nie mógł ich pojednać z Bogiem… Oczekiwał razem z innymi Mesjasza, który weźmie na siebie grzech świata i dokona dzieła odkupienia.&lt;br /&gt;Jezus wchodzi do Jordanu wolny od grzechu, ale solidarny z grzesznikami. Przyjmuje na siebie wszystkie bolesne sytuacje, od których człowiek normalnie chce uciec. Niebo się otwiera i Jego ciało zostaje namaszczone Duchem Świętym. Ojciec się raduje i zapowiada nowe stworzenie w swoim umiłowanym Synu. Co czuje w tej chwili Jezus? Doskonale wie, że to jest początek Jego drogi na krzyż. Dopiero z przebitego boku ukrzyżowanego Pana wypłyną sakramenty Kościoła. &lt;br /&gt;Chrzest Jezusa to inauguracja Jego misji – cierpiącego Sługi Jahwe (Iz 42,1).&lt;br /&gt;W pierwotnym Kościele, kandydaci do chrztu po usłyszeniu pytania: „Czy chcesz przyjąć chrzest?”, wiedzieli, że mówiąc «tak» decydują się być gotowi na śmierć… Dla nich chrzest nie był zwykłym obrzędem liturgicznym, który trzeba przyjąć, aby być zbawionym i przynależeć do Kościoła… Zostać ochrzczonym znaczyło być „zanurzonym” w Chrystusie i żyć w mocy Ducha Świętego.&lt;br /&gt;Mam szczęście chodzić każdego dnia po rzymskich uliczkach i stąpać po śladach pierwszych męczenników. Czasami stawiam sobie pytanie, gdyby dzisiaj wybuchło prześladowanie chrześcijan, podobne do tego za czasów Nerona czy Dioklecjana, ale na śmierć skazywano by tylko autentycznych świadków Chrystusa… po której stronie bym się znalazł, zostałbym skazany czy uniewinniony?&lt;br /&gt;Łatwo jest co roku podczas wigilii paschalnej odnawiać przyrzeczenia chrzcielne, wyrzekając się szatana i wyznając wiarę w Jezusa Chrystusa. Łatwo jest recytować „Credo” na niedzielnej Eucharystii… Jak trudno jest każdego dnia stawać się chrześcijaninem i kochać jak Chrystus…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8346903267637492081?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8346903267637492081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8346903267637492081' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8346903267637492081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8346903267637492081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/01/solidarny-z-grzesznikami-i-gotowy-na.html' title='Solidarny z grzesznikami i gotowy na śmierć (Mk 1,6-11)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1182329002491860188</id><published>2009-01-03T16:35:00.000+01:00</published><updated>2009-01-03T16:36:10.699+01:00</updated><title type='text'>Życie jest piękne od początku (J 1,1-18)</title><content type='html'>“La vita è bella” to tytuł znanego filmu Roberta Begniniego z 1997 r. Włoski reżyser przedstawia historię Guido Orefice, który poślubia Dorę. Niestety małżonkowie krótko cieszą się wspólnym życiem i swoim synkiem Giosué. Wybucha II wojna światowa i z uwagi na żydowskie pochodzenie, cała rodzina trafia do obozu koncentracyjnego. Ukrywając swojego synka w baraku, ojciec rozpoczyna z nim swoistą grę, wmawiając dziecku, iż ich nowa rzeczywistość jest fikcyjna, a oni sami uczestniczą w zawodach, w których można wygrać wielką nagrodę. W tym świecie niezwykłej gry strażnicy obozu muszą być okrutni, ponieważ im także zależy na uzyskaniu nagrody, więc chcą się pozbyć konkurentów. Pod koniec filmu Giosué “zdobywa” nagrodę, ale traci ojca. Film kończy się, gdy amerykański żołnierz oddaje Giosué jego matce i narrator konkluduje: „To jest moja historia, to jest ofiara mojego ojca, to jest jego prezent, jaki uczynił dla mnie”.&lt;br /&gt;Życie jest piękne nie tylko wtedy, gdy człowiek oddaje swoje życie dla drugiego… życie jest piękne, ponieważ Bóg w Chrystusie wybrał nas i ukochał jeszcze zanim stworzył świat (Ef 1,4). Od tej chwili nikt nie może powiedzieć: „jestem niechcianym dzieckiem”. Nawet gdyby rodzice uważali, że ich dziecko nie było „planowane”, Bóg je ukochał jeszcze przed poczęciem. Każdy z nas na wzór Chrystusa „na początku” był u Boga. Boże Narodzenie to odkrycie tego, „co było na początku”. Syn Boży „opuścił wieczne niebo” jak śpiewamy w kolędzie – aby człowiek odnalazł swój początek w Bogu, a nie tylko w człowieku (rodzicach)… To prawda, że niektóre zranienia leczy się wracając do „początku”, czyli lat dziecinnych. Dzisiejsza psychologia potrafi nawet analizować okres prenatalny dziecka… Spotkałem ludzi, którzy boją się wracać do swojego „początku”, bo dzieciństwo kojarzy im się z piekłem… Głęboko wierzę, że uzdrowienie „zatrutych genów”, dokonuje się nie tylko przez akceptacje własnej historii (zgoda na początek w człowieku), ale przez odkrycie „początku w Bogu” – jak uczy św. Paweł – w Chrystusie, jeszcze przed stworzeniem świata Bóg ukochał człowieka, aby był „był święty i nieskalany”… Nawet gdyby ktoś „czuł” brak miłości ze strony rodziców i „nie widział Boga” w swojej historii, to «w Chrystusie» może poznać odwieczną miłość Boga oraz odnaleźć swój początek „w łonie Ojca” (por. J 1,18)… &lt;br /&gt;Modlę się ze św. Pawłem, „aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego”… (Ef 1,17; por. Flp 1,9-11). Tylko poznając miłość Ojca objawioną w Chrystusie człowiek nie będzie się bał powrócić do „swojego początku”, często naznaczonego grzechem, odtrąceniem, upokorzeniem…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1182329002491860188?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1182329002491860188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1182329002491860188' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1182329002491860188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1182329002491860188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2009/01/ycie-jest-pikne-od-pocztku-j-11-18.html' title='Życie jest piękne od początku (J 1,1-18)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5883280919094803048</id><published>2008-12-28T17:42:00.003+01:00</published><updated>2008-12-28T18:41:29.361+01:00</updated><title type='text'>Rodzina Boga</title><content type='html'>Wpatrujac sie w obraz Swietej Rodziny z Nazaretu, zastanawiam sie kto kogo wychowywal, czy Jozef i Maryja wychowywali Jezusa, czy moze bylo odwrotnie? Kto "zgubil" sie w swiatyni, Jezus czy Jego Rodzice? Wydaje sie, ze dwunastoletni Jezus byl na swoim miejscu "w domu Ojca", a Rodzice musieli do tego "dorosnac".&lt;br /&gt;Dlaczego jest przykazanie: "czcij ojca i matke swoja", a nie ma przykazania "czcij syna i corke"? Czy "mniejszy i slabszy" zawsze musi byc posluszny "wiekszemu i silniejszemu"?&lt;br /&gt;To ciekawe, ze w Ewangelii, gdy Jezus uzdrawia jakies dziecko, zazwyczaj zaczyna od "uzdrowienia" rodzicow. Wystarczy przywolac corke kobiety kananejskiej. Najpierw ta kobieta musiala wykrzyczec caly swoj bol i dorosnac do wyznania wiary, a zaraz potem uslyszala: "Idz w pokoju, twoja coreczka jest juz zdrowa". Moze tam, gdzie rodzice sa zdrowi dzieci wcale nie choruja?&lt;br /&gt;Pamietam jedna rozmowe z matka, ktora przezyla wraz z mezem nawrocenie. Maja czworo dzieci. Czesto uczestnicza w Eucharystii, codziennie razem sie modla. Jednak najwiekszym zmartwieniem dla tej matki, byla najstarsza corka, z ktora w ogole nie miala kontaktu. Matka robila wszystko, by uzdrowic te relacje, ale glowny problem widziala po stronie corki. Prowadzala wiec corke do roznych psychologow jednak bezskutecznie. Corka coraz bardziej zamykala sie w sobie i nie byla w stanie zbudowac zadnej relacji z chlopakami, ktorzy co jakis czas ja wykorzystywali i ranili. Matka, jako przykladna katoliczka nie mogla sie z tym pogodzic. Zaproponowalem jej cos "szalonego", by stanela przed corka i pierwsza ja przeprosila... za to, ze zostala poczeta przed slubem, ze oni jako rodzice w pierwszych latach nie poswiecili jej zbyt wiele czasu itp. Kiedy to zrobila corka po raz pierwszy od wielu lat przytulila sie do swej matki i zostala uzdrowiiona, od zamkniecia na matke i ciaglego szukania ciepla poza domem. Kiedy kolejny raz spotkalem te matke, wyznala mi, ze doswiadczyla czegos podobnego co Sara i Tobiasz - zwyciestwa nad demonem Asmodeuszem... Jezeli Bog w tajemnicy wcielenia uniza sie przed czlowiekiem, to moze taki jest kierunek milosci, by rodzice potrafili rowniez upokorzyc sie przed dorastajacymi dziecmi, stajac w prawdzie? &lt;br /&gt;Jestem przekonany, ze najwieksza tragedia naszych czasow nie jest kryzys autorytetu rodzicow czy nauczycieli, ale przekonanie wielu synow i corek, ze aby znalezc milosc trzeba jej szukac poza rodzinnym domem. Przyklad Swietej Rodziny uczy, ze milosc rodzi sie w domu, gdy Bog kocha meza przez zone, zone przez meza, dzieci przez rodzicow, rodzicow przez dzieci. Tylko wtedy dorastajace dziecko nie bedzie "szukac" milosci poza domem, ale opuszczajac dom rodzinny i realizujac wlasne powolanie zacznie "rozdawac" milosc wyniesiona z domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5883280919094803048?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5883280919094803048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5883280919094803048' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5883280919094803048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5883280919094803048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/12/rodzina-boga.html' title='Rodzina Boga'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3058771826035281015</id><published>2008-12-25T18:51:00.002+01:00</published><updated>2008-12-25T19:23:19.156+01:00</updated><title type='text'>Narodziny Boga</title><content type='html'>Niesmiertelny przyjmuje smiertelnosc&lt;br /&gt;Niewidzialny pozwala sie zobaczyc&lt;br /&gt;Niewypowiedziany przemawia ludzkim glosem...&lt;br /&gt;Boze Narodzenie to Bog przychodzacy w bezbronnym Dziecieciu&lt;br /&gt;Mozna Go zobaczyc i dotknac&lt;br /&gt;pokochac i przytulic&lt;br /&gt;uslyszec i rozmawiac z Nim jak z przyjacielem...&lt;br /&gt;Potrzeba tylko wiary Maryi, by bardziej ufac Bogu niz sobie&lt;br /&gt;odwagi pasterzy, by wyruszyc do Betlejem i oddac poklon Zbawicielowi&lt;br /&gt;wytrwalosci Medrcow, by szukac prawdy idac za swiatlem gwiazdy...&lt;br /&gt;Jezeli slysze Boga, dostrzegam go, rozmawiam z Nim, to juz nic piekniejszego nie ujrze na tym swiecie... i bede mogl powtorzyc za Symeonem "Teraz, o Panie, pozwol odejsc sludze twemu w pokoju, bo moje oczy ujrzaly Twoje zbawienie".&lt;br /&gt;Pamietam, jak kilka lat temu w hospicium, umierajacy czlowiek chwycil mnie za reke i prosil: "Modl sie za mnie, bo nie slysze i nie widze Boga, z jednej strony czuje, ze przychodzi do mnie Bog, z drugiej diabel... dlaczego tak sie dzieje, przeciez chodzilem regularnie na Msze sw., modlilem sie..." Symeon nie mial tego problemu, rozpoznal w Dziecieciu Boga... i spokojnie mogl umierac, bo wiedzial ze juz nic piekniejszego nie zobaczy, a w niebie bez konca bedzie mogl wpatrywac sie w oblicze Chrystusa...&lt;br /&gt;Patrzac w oczy Nowonarodzonego pytam sam siebie: czy slysze Boga, czy widze Jego obecnosc w moim zyciu i czy umiem z Nim rozmawiac, jak z przyjacielem... bo tylko wtedy nie bede sie zatrzymywal na tym "kim jestem" (bezradnym grzesznikiem), ale bede widzial, to "kim moge sie stac" (dzieckiem Bozym, kochanym za darmo) dzieki Jego lasce&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3058771826035281015?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3058771826035281015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3058771826035281015' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3058771826035281015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3058771826035281015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/12/narodziny-boga.html' title='Narodziny Boga'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4218344055716090672</id><published>2008-12-12T13:00:00.001+01:00</published><updated>2008-12-12T13:04:02.341+01:00</updated><title type='text'>Opatrunek na złamanym sercu (J 1,6-8.19-28)</title><content type='html'>Izajasz zapowiada przyjście Mesjasza, który będzie opatrywał „rany serc złamanych”... Chyba nikt nie zna tak dobrze jak Bóg zdolności człowieka do ranienia i łamania serca sobie i innym. „Słowo przychodzi do swojej własności, a swoi go nie przyjmują” (J 1,11). Bóg pierwszy wychodzi z miłością do człowieka i godzi się być przez niego odtrąconym i zranionym... Boże Narodzenie to nie tylko przyjęcie  Nowonarodzonego Zbawiciela przy radosnym śpiewie kolęd i suto zastawionym wigilijnym stole... Boże Narodzenie jest wtedy gdy potrafisz pokochać, rozpoznać i przyjąć Chrystusa jako odrzuconego... Ciekawe dlaczego Bóg łączy miłość z odtrąceniem i czyni ją narzędziem zbawienia? Dlaczego Maryja Niepokalana, wolna od grzechu pierworodnego, musiała przeżyć tyle razy odtrącenie od Józefa, który chciał ja „potajemnie oddalić”, od niewdzięcznych gospodarzy z Betlejem, a nawet od własnego Syna, gdy jej powiedział, że niepotrzebnie go szukali, bo on wcale się nie zgubił tylko pozostał w „domu swego ojca” (Łk 2,49)... &lt;br /&gt;Boże Narodzenie jest wtedy gdy umiesz dziękować nie tylko za życie ale również za... odtrącenie....”W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1Tes 5,18).&lt;br /&gt;Myślę o apostołach, którzy podczas burzy na jeziorze widząc Jezusa sądzili, że to zjawa (Mt 14,26)... Pan opatrzył ich „złamane strachem serca” przez swoje Słowo: To nie żadna zjawa, „Ja jestem nie bójcie się” (Mt 14,27)... Boże Narodzenie to umiejętność zobaczenia Jezusa we wszystkich sytuacjach odtrącenia, upokorzenia, zwątpienia... Kto nie wsłuchuje się w Słowo Boże będzie myślał, że to jakaś zjawa czy koszmar... a to sam Bóg przychodzi do „swojej własności” i daje moc tym, którzy  potrafią go przyjąć jako tego, którego wcześniej odtrącili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4218344055716090672?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4218344055716090672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4218344055716090672' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4218344055716090672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4218344055716090672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/12/opatrunek-na-zamanym-sercu-j-16-819-28.html' title='Opatrunek na złamanym sercu (J 1,6-8.19-28)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5160058751409409364</id><published>2008-12-05T21:38:00.003+01:00</published><updated>2008-12-05T21:47:03.882+01:00</updated><title type='text'>Możesz wejść w butach, Panie (Mk 1,1-8)</title><content type='html'>Chyba nikt nie lubi znaleźć się w sytuacji, gdy posprzątał mieszkanie, a gość wszedł w brudnych butach i zostawił mu ślady na dywanie… Jeszcze trudniej zgodzić się na «nachalność» drugiej osoby - masz poukładany plan, a ktoś wchodzi „z butami” w twoje życie i wszystko wywraca do góry nogami… Normalną reakcją w takiej chwili jest bunt, ucieczka, zamknięcie się w sobie, albo natychmiastowe wyrzucenie natręta za drzwi z krótkim „spadaj!”…&lt;br /&gt;Myślę, że Jan Chrzciciel stanął wobec podobnego wyzwania – czy można zgodzić się na wejście Boga „z butami” w moje życie? Co mi pozostanie jeżeli On przyjdzie i wszystko przemebluje… podepcze moje marzenia, zostawi ślady, których nie da się posprzątać… Oczywiście Bóg nie jest intruzem i nie ma zamiaru dokonywać gwałtu na naszej wolności… ale Bóg nie jest też &lt;span style="font-style:italic;"&gt;grzecznym&lt;/span&gt; chłopcem, który będzie tolerował nasze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;grzeszne &lt;/span&gt;przywiązania…&lt;br /&gt;Jan Chrzciciel doskonale to rozumiał. Powiedział swoje „tak”, Bogu, który jest nieprzewidywalny i jak przychodzi, zostawia niezatarte ślady… Takiemu Bogu oddał cały swój «głos» i pozwolił, by Słowo w nim zamieszkało i rozbrzmiewało… wiedząc dobrze, że Mesjasz, który nadchodzi jest mocniejszy od niego i przemieni jego niemoc… Trzeba tylko pozwolić mu wejść w życie „z butami”, czyli w totalnym zaufaniu, nie obawiając się podeptania własnych planów oraz śladów Jego miłości, których niczym nie da się usunąć…&lt;br /&gt;Jeszcze jeden ważny szczegół – symbol sandałów. Zgodnie z tzw. prawem lewiratu (Pwt 25,5), gdy jakaś żona pozostała wdową i nie miała potomstwa, najbliższy krewny z jej rodziny miał obowiązek ją poślubić i wzbudzić potomstwo swemu bratu. Ten krewny nazywał się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;goel&lt;/span&gt;, czyli wybawca (por Rt 4,7-8; Ps 49,8). W przypadku, gdy krewny nie chciał poślubić żony swego brata, ta odrzucona wdowa, miała prawo zdjąć mu sandał na oczach wszystkich i plunąć mu w twarz mówiąc: «Tak się postępuje z człowiekiem, który nie chce odbudować domu swego brata» (Pwt 25,9; por. historię Onana Rdz 38,8-10).&lt;br /&gt;W obliczu nadchodzącego Jezusa, Jan Chrzciciel schodzi na drugi plan i wyznaję z całą mocą: „nie jestem godzien rozwiązać rzemyk u Jego sandałów” (Mk 1,7), bo ten Jezus jest prawdziwym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Goelem&lt;/span&gt;, który nigdy nie zostawi w smutku porzuconej wdowy (grzesznej ludzkości), ale ją wykupi swoją krwią, poślubi i na nowo uczyni płodną… Szkoda, że ta «wdowa» nie potrafiła tego docenić i splunęła mu w twarz szukając innych wybawicieli (por. Mk 15,19)…&lt;br /&gt;…&lt;br /&gt;Jesteś już gotowy zaprosić Chrystusa, aby wszedł w twoje życie…„z butami”? On wejdzie i zostawi niezatarty ślad miłości… ale najpierw samemu trzeba „zdjąć sandały” przed Panem, jak Mojżesz, Jozue, Izajasz, Jan Chrzciciel (por. Wj 3,5; Joz 5,15; Iz 20,2), aby On mógł przemeblować nasze życie według swojego upodobania… i poślubić naszą „owdowiałą” duszę, mówiąc jej: „Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza” (Pnp 7,2). Słyszysz, nazywa cię księżniczką i daje nowe sandały łaski - bycia kochanym za darmo (Łk 15,22) - zapraszając w drogę przez dno Morza Czerwonego do ziemi obiecanej (zob. Wj 12,11; Iz 11,15; Mk 6,9). &lt;br /&gt;Na koniec dla tych, co myślą, że Jezus jest dżentelmenem i „nie wejdzie z butami” w ich życie (por. Ap 3,20) jeżeli nie otrzyma wpierw zaproszenia, przypomnę zamkniętych w wieczerniku apostołów i Chrystusa, który wszedł bez pukania (J 20,19)… Bóg jest cierpliwy, ale Jego miłość jest niecierpliwa… szuka tak długo aż cię odnajdzie (por. Łk 15,8)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5160058751409409364?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5160058751409409364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5160058751409409364' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5160058751409409364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5160058751409409364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/12/moesz-wej-w-butach-panie-mk-11-8.html' title='Możesz wejść w butach, Panie (Mk 1,1-8)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-534135821762585935</id><published>2008-11-29T08:43:00.003+01:00</published><updated>2008-11-29T12:20:12.614+01:00</updated><title type='text'>Grzegorz to twoje drugie imię (Mk 13,33-37)</title><content type='html'>Całkiem niedawno spotkałem bardzo przygnębionego mężczyznę w wieku około pięćdziesięciu lat. Rok temu zmarła mu żona i od tamtej pory życie straciło dla niego sens, chociaż ma dobrą pracę, wspaniałą córkę… Przyznał się, że boi się samotności, źle się czuje, gdy musi patrzeć na fotografię ukochanej żony… a ona nie wraca, nie może go przytulić ani powiedzieć kilku ciepłych słów…&lt;br /&gt;Po tej rozmowie uświadomiłem sobie oczywistą prawdę, o której łatwo zapomnieć w szarości codziennego trudu i zabiegania: Jezus Chrystus, który «odszedł» do Ojca znowu powróci! Będę mógł go spotkać «twarzą w twarz» (1Kor 13,12) i rozkoszować się radością wieczną w Bogu (2Kor 5,1). Wiem, że w tych słowach nie kryje się żaden «kopernikański przewrót», bo chyba nikt nie słyszy ich po raz pierwszy… Nie chodzi więc tylko o „znajomość” Słowa (człowiek o którym wyżej wspomniałem wiele razy słyszał o niebie, ale nie potrafił zobaczyć nieba w śmierci żony). Chodzi o „przejęcie się” Słowem i życie nim na co dzień… ponieważ może się okazać, że Bóg przyszedł a nie ma mnie w domu. Bóg mówi, a nikt nie odpowiada. Każdy pobożny Izraelita wierzył, że Mesjasz przyjdzie podczas wieczerzy paschalnej. Stąd był nakaz wspólnego świętowania w domu z rodziną. Ktokolwiek zlekceważył to prawo miał być wykluczony ze społeczności Izraela (zob. Lb 9,13). W podobny sposób wierzyli pierwsi chrześcijanie. Spodziewali się powtórnego przyjścia Chrystusa podczas wigilii paschalnej.&lt;br /&gt;Może być jeszcze inny scenariusz: Chrystus przychodzi, ja «śpię» i nie słyszę Jego pukania (Ap 3,20; por. Mk 14,40; Mt 25,5; Ps 76,6; 2Sm 4,5-6)… albo «zapomniałem» o umówionym spotkaniu, bo przecież nie ustaliliśmy żadnej konkretnej godziny… Jednym z największych grzechów Izraela było zapomnieć… o Stwórcy i Wybawicielu (Pwt 8,19; 32,18-19; Iz 17,10). Pewnie jest jeszcze kilka innych «scenariuszy» zmarnowania szansy spotkania z Bogiem… Czasem ktoś lub coś może wytrącać naszą czujność… Pamiętam z dzieciństwa jedno genialne odkrycie… zastanawiałem się dlaczego został umieszczony napis w autobusie: „rozmowa z kierowcą w czasie jazdy zabroniona” (por. Łk 10,4)… bo kierowca musi być czujny na drodze i dotrzeć do celu…&lt;br /&gt;Na koniec najlepszy scenariusz na życie - Ewangelia… Bóg w swoim Synu z miłości do grzesznika przyszedł na świat, ciągle przychodzi w Słowie i Eucharystii i jeszcze raz przyjdzie, abyśmy nie tylko mogli go „słyszeć” i „spożywać”… ale też zobaczyć i spotkać „twarzą w twarz”… Trzeba tylko czuwać, czyli czuć się ze sobą jak „u siebie w «domu»”, «nie przespać» szansy spotkania z Nim ani z bliźnim, i «pamiętać», że Bóg jest wierny… zawsze dotrzymuje Słowa… nawet gdyby się wydawało, że patrząc na Jego obraz wiszący na ścianie nic nie słyszysz… dalej czujesz się samotny i nie masz do kogo się przytulić… Wtedy bardziej niż „własnym oczom” czy uczuciom zacznij wierzyć Bogu i Jego Słowu… jak powiedział, że wróci to tak się stanie. Amen!&lt;br /&gt;Pewnie dlatego św. Paweł pod koniec swego życia wzywał umiłowanego ucznia Tymoteusza do czuwania i odwagi: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (2Tm 4,3-5)&lt;br /&gt;Natomiast św. Franciszek pod koniec życia prosił swych braci: „Zacznijmy robić coś dla Boga, ponieważ dotąd uczyniliśmy niewiele”…&lt;br /&gt;P.S. Aha… Jeżeli ktoś po przeczytaniu tych słów zastanawia się skąd w tytule wziął się „Grzegorz” to wyjaśniam, że nic nie jest przypadkowe. Etymologia imienia Grzegorz wywodzi się od greckiego czasownika &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gregoreo&lt;/span&gt; (czuwać). Jeżeli więc chrześcijanin jest człowiekiem „czuwającym” i z tęsknotą wyczekującym powrotu swego Pana, to chyba nie jest błędem powiedzieć, że ma na drugie imię „Grzegorz”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-534135821762585935?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/534135821762585935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=534135821762585935' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/534135821762585935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/534135821762585935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/11/grzegorz-to-twoje-drugie-imi-mk-1333-37_29.html' title='Grzegorz to twoje drugie imię (Mk 13,33-37)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1798936490132492569</id><published>2008-11-23T00:21:00.002+01:00</published><updated>2008-11-23T00:24:06.534+01:00</updated><title type='text'>Po lewej czy prawej stronie... oto jest pytanie (Mt 25,31-46)</title><content type='html'>Może po usłyszeniu Ewangelii o sądzie ostatecznym zastanawiasz się, która strona przypadnie ci w udziale: „prawa” czy „lewa”… Ja również o tym myślę… gdy Chrystus przyjdzie powtórnie, zasiądzie na tronie i rozdzieli «owce od kozłów», jak mnie potraktuje?…&lt;br /&gt;Długi czas byłem przekonany, że aby znaleźć się po „prawicy” Chrystusa Króla i wejść do nieba, muszę sobie zasłużyć przez „uczynki miłosierdzia”, bo przecież „wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2,26). Zgadzam się całkowicie ze św. Janem od Krzyża, że „pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości”. Ta miłość nie może być tylko pięknym uczuciem czy pragnieniem, ale ma prowadzić do czynu miłosierdzia. Pierwsi chrześcijanie i Ojcowie Kościoła tak rozumieli tę Ewangelię. Św. Jan Chryzostom bardzo często podkreślał, że ubogi jest „drugim Chrystusem” i że „sakrament ołtarza” powinien wychodzić „na ulicę” przez „sakrament brata”: «Pragniesz czcić ciało Chrystusa? Nie lekceważ go, gdy jest nagie. Nie oddawaj mu czci tu, w świątyni, suknem z jedwabiu, aby lekceważyć je potem na zewnątrz, gdzie doświadcza zimna i nagości. Ten, który powiedział: „To jest Ciało moje”, jest tym samym, który rzekł: „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść».&lt;br /&gt;Podobnie odczytywał tę Ewangelię św. Augustyn i wzywał swoich wiernych do praktyki miłosierdzia: „Daj to, czego nie możesz zatrzymać, a weźmiesz to, czego nigdy nie stracisz; daj odrobinę, a stokroć odbierzesz; daj doczesne, a otrzymasz wieczne”. Według św. Augustyna, gdy odwiedzamy chorego „Chrystus spotyka Chrystusa”, tzn. chory, jak i nawiedzający go, obdarowują się nawzajem Jezusem, który poszerza ich serca i wyzwala miłosierdzie. Ta Ewangelia była bardzo bliska wielu świętym, którzy traktowali ją dosłownie (zwłaszcza św. Franciszek, św. Marcin, bł. Matka Teresa). Wierzyli oni, że „dotykając ubogiego, dotykają samego Chrystusa”.&lt;br /&gt;Z powyższych rozważań wyłaniałyby się «tylko dwie» możliwości wyboru: pozostać „kozłem” i zając miejsce po lewej stronie Króla, co oznacza potępienie, albo stać się „owcą” przez czyny miłosierdzia i liczyć na pochwałę Chrystusa oraz nagrodę wieczną w niebie. Jaką drogę wybieracie?... Chyba nikt nie chce być „kozłem” skazanym na przegraną?... Może zaszokuję niektórych, ale nie mam zamiaru znaleźć się ani «po prawej», ani «po lewej» stronie Króla… Pragnę być «po środku», czyli tam gdzie są „bracia najmniejsi”. Tylko oni nie zostają osądzeni. Właściwie styl ich życia, czyli zgoda na ubóstwo, biedę, chorobę, stają się kryterium sądu Chrystusa.&lt;br /&gt;Bóg nie objawia swojej miłości „wobec” najmniejszych, aby pokazać światu jak bardzo troszczy się o człowieka pokrzywdzonego (chociaż ten aspekt też jest ważny – zob. przypowieść o miłosiernym samarytaninie). On sam, od chwili wcielenia, staje się „najmniejszym z najmniejszych”, a potem na krzyżu odrzucony przez wszystkich, zajmuje ostatnie miejsce, którego nigdy nie zostanie pozbawiony… Oto królowanie Boga!&lt;br /&gt;Uważam, że bł. brat Karol de Foucauld doskonale to rozumiał. W 1897 roku, podczas uroczystości Zesłania Ducha Świętego napisał: „Myśl o tym, że umrzesz jako męczennik, leżąc na ziemi, nagi nie do poznania…, zabity gwałtownie i boleśnie... i pragnij, by stało się to już dziś”. Daleko mi do takiej postawy. Nie potrafię nawet pobożnie wypełniać „uczynków miłosierdzia” i jak kapłanowi z przypowieści o „miłosiernym samarytaninie” zdarza mi się omijać „napadniętego przez zbójców”… Co mi pozostaje? Nie chce być „kozłem”, co nie czynił miłosierdzia wobec bliźniego… Mocno wierzę w miłosierdzie Boga objawione nie «wobec», ale «w» najmniejszych… Tylko wtedy można zobaczyć, że ubodzy w «pierwszej kolejności» nie potrzebują ubrania, jedzenia, pocieszenia… ale uznania w nich „sakramentu brata”, spotkania z Jezusem, «Mistrzem rzeczy niemożliwych» (bł. brat Karol).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1798936490132492569?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1798936490132492569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1798936490132492569' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1798936490132492569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1798936490132492569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/11/po-lewej-czy-prawej-stronie-oto-jest_23.html' title='Po lewej czy prawej stronie... oto jest pytanie (Mt 25,31-46)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-6550882865573214822</id><published>2008-11-16T00:36:00.002+01:00</published><updated>2008-11-16T00:41:09.559+01:00</updated><title type='text'>Wejść do radości Pana (Mt 25,14-30)</title><content type='html'>Jeżeli po przeczytaniu przypowieści o talentach ktoś postawi pytanie: „Po co człowiek żyje?”. Usłyszy odpowiedź Chrystusa aż dwukrotnie powtórzoną, że człowiek żyje po to, aby „wejść do radości swego Pana”. Rodzi się więc kolejne pytanie: „Co konkretnie mam robić, aby ten cel osiągnąć”. Na pierwszy rzut oka, wszystko wydaje się proste, zwłaszcza gdy przyjmiemy, że najważniejszym środkiem, który prowadzi do wiecznej radości w Bogu jest ustawiczny rozwój otrzymanych talentów...&lt;br /&gt;Zastanawiam się tylko, czy takie rozwiązanie wszystkim wystarczy? Na pewno nie wystarczyłoby mojemu koledze z lat szkolnych, który po powrocie z pogrzebu swojego ojca napisał na piórniku: „kocham śmierć, bo tylko ona na mnie czeka”. Każda próba moralizowania i pocieszania go w stylu: „nie załamuj się, masz wiele talentów musisz je rozwijać…” nie odniosłaby najmniejszego skutku…&lt;br /&gt;Jakie jest więc najważniejsze przesłanie przypowieści o talentach? Myślę, że kiedy Jezus mówił tę przypowieść to doskonale wiedział, że wzbudzi u swoich słuchaczy współczucie wobec „trzeciego sługi”, który został surowo osądzony i stracił całkowicie otrzymany talent. Taki «sąd» może wydawać się niesprawiedliwy. Przecież marnotrawny syn roztrwonił cały majątek ojca i został nagrodzony, a ten „trzeci sługa” oddał tyle samo, co otrzymał i… został potępiony. W kluczu takiej «sprawiedliwości» Ewangelia jest nielogiczna. Dlaczego od samego początku trzej słudzy nie mieli równych szans? Jeden dostał pięć talentów, drugi dwa, trzeci jeden… Ewangelię trzeba więc otwierać kluczem miłości, wtedy przestajesz «rozumieć», a zaczynasz żyć Słowem. Od tej chwili nie jest ważne «co» i «ile» otrzymujesz, ale od «kogo» otrzymujesz.&lt;br /&gt;Największym dramatem „trzeciego sługi” nie było jego lenistwo czy nieporadność w robieniu „interesów”. Przypowieść ukazuje przynajmniej dwa powody, które sprawiły, że zmarnował otrzymany talent – życie. Pierwszy to fałszywy obraz Boga jako surowego sędziego, który kara za każde wykroczenie i jest „chciwy zysku, nad którym się nie trudził” (Mt 25,24). Drugi powód to lęk o utratę talentu – życia (Mt 25,25). Jezus nie pozostawia złudzeń: „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 16,25). Puszczenie talentu w obrót wiązało się z ryzykiem całkowitej utraty (takiej całkowitej utraty nie mógł też pojąć „Bogaty Młodzieniec”). Wygodne i bezpieczne było zakopanie talentu w ziemi, tak jak wygodne i bezbolesne jest zamknięcie serca w trumnie jeszcze za życia. Nikt go nie zrani, ale takim sercem nie można kochać… Św. Jan doskonale wyczuł, gdy napisał, że przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, ale lęk: „W miłości nie ma lęku… kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” (1J 4,18)…&lt;br /&gt;Konkluzja sama się nasuwa. Kto się lęka i nie chce zaryzykować utraty życia, zapomina „po co żyje”. Zamiast „wchodzić do radości swego Pana”, zatrzymuje się pogrążony w smutku i już tu na ziemi doświadcza „płaczu i zgrzytania zębów”… Chciałbym przenieść się na chwilę do szkolnych lat i dopisać na piórniku mojego kolegi: «kocham życie, bo tylko ono na mnie czeka w Jezusie Chrystusie moim Panu», choć sługa nieużyteczny jestem.&lt;br /&gt;Warto jeszcze na koniec zatrzymać się nad słowem „zyskać” (greckie «kerdaino»). Dwaj słudzy otrzymują w nagrodę „wejście do radości Pana”, ponieważ „zyskali” kolejne talenty. O jaki zysk tutaj chodzi? Pomocą są trzy inne teksty, w których występuje czasownik «kerdaino»:&lt;br /&gt;1) Mt 18,15 – gdy „brat twój zgrzeszy przeciw tobie, a ty go upomnisz w cztery oczy”, bez obgadywania go za plecami i zakopywania «problemu w ziemi», możesz na nowo „po-zyskać” brata.&lt;br /&gt;2) 1Kor 9,18-22 – Św. Paweł mówi tu o „zysku” jaki przynosi głoszenie Ewangelii – zdobycie braci dla Chrystusa&lt;br /&gt;3) Flp 3,8 – kto „zyskał” Chrystusa wszystko inne uzna za śmieci&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-6550882865573214822?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/6550882865573214822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=6550882865573214822' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6550882865573214822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6550882865573214822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/11/wej-do-radoci-pana-mt-2514-30.html' title='Wejść do radości Pana (Mt 25,14-30)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4012349934926248427</id><published>2008-11-08T09:55:00.005+01:00</published><updated>2008-11-08T10:17:44.468+01:00</updated><title type='text'>Chrystus umiłował Kościół, a Ty?</title><content type='html'>Stoję przy pomniku św. Franciszka w Rzymie i patrzę razem z nim na bazylikę Laterańską. Hałas ulicy uniemożliwia zasłuchanie się w jego słowa. Widzę tylko wyciągnięte dłonie świętego w kierunku Lateranu – matki i głowy wszystkich kościołów. Był tutaj przynajmniej dwa razy. Najpierw w roku 1210, gdy spotkał się z papieżem Innocentym III i uzyskał zgodę na nowy zakon. Podobno Innocenty III miał wręczyć Franciszkowi napomnienie, ale pod wpływem snu z poprzedniej nocy i po tym jak zobaczył jego wielką pokorę, zgodził się zatwierdzić regułę franciszkańską. We śnie tym papież miał wizję walących się murów bazyliki laterańskiej, jak również obszarpanego młodzieńca, który w jego oczach urósł do olbrzyma i ocalił Lateran. Drugi raz Franciszek przybył do Rzymu w roku 1215 z okazji Soboru Laterańskiego IV i spotkał się ze św. Dominikiem. &lt;br /&gt;Na samym początku swojej misji Biedaczyna z Asyżu usłyszał tajemniczy głos: „Franciszku, czy nie widzisz, że mój dom jest w ruinie? Idź i napraw go dla Mnie”. Naprawianie Kościoła Franciszek zaczął od siebie. Zrozumiał, że Kościół jest zbudowany na Chrystusie. Kościół to jego mistyczne ciało. Ono cierpi jako pierwsze, gdy «miłość Boża nie jest kochana». Trzysta lat później do Rzymu przybywa Marcin Luter. Czuje podobne przynaglenie, jak Franciszek: trzeba ratować Kościół. W tym celu przeprowadza «swoją» reformę. Naprawę Kościoła zaczyna od innych, poczynając od papieża i kurii rzymskiej. Na drzwiach kościoła w Wittenberdze dnia 31 października 1517 przybija 95 tez. Owocem jego reformy jest podział Kościoła. &lt;br /&gt;Zgadzam się przynajmniej z dwoma tezami Lutra: „Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus Chrystus rzecze: «pokutujcie», to chce, aby całe życie wiernych było nieustanną pokutą» (teza 1). „Prawdziwy skarb kościoła to święta Ewangelia” (teza 62). Otwieram więc Pismo Święte i czytam: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie” (Ef 5,25).&lt;br /&gt;Znowu patrzę na wyciągnięte dłonie św. Franciszka sprzed Lateranu. Jego wzrok patrzy na wszystkich pielgrzymów i turystów, którzy tu przychodzą. Zrobiło się trochę ciszej. Biedaczyna z Asyżu jest skupiony. Chyba się modli… za Lutra, za mnie, i za tych, którzy chcą reformować Kościół zaczynając od nawracania innych, a nie od siebie.&lt;br /&gt;Franciszku, powiedz mi, dlaczego kochasz Kościół? – „Bo Chrystus go kocha” – w takim razie naucz mnie kochać to, co kocha Chrystus… &lt;br /&gt;„Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju. &lt;br /&gt;Tam, gdzie nienawiść - pozwól mi siać miłość, &lt;br /&gt;gdzie krzywda - przebaczenie, &lt;br /&gt;gdzie zwątpienie - wiarę, &lt;br /&gt;gdzie rozpacz - nadzieję, &lt;br /&gt;gdzie mrok - światło, &lt;br /&gt;tam gdzie smutek - radość. &lt;br /&gt;Spraw, Panie, abym nie tyle szukał pociechy, &lt;br /&gt;ile pociechę dawał; &lt;br /&gt;nie tyle szukał zrozumienia, co rozumiał &lt;br /&gt;nie tyle był kochany, ile kochał. &lt;br /&gt;Albowiem dając - otrzymujemy, &lt;br /&gt;przebaczając - zyskujemy przebaczenie, &lt;br /&gt;a umierając - rodzimy się do życia wiecznego”&lt;br /&gt;P.S. Zainteresowanych historią Bazyliki i jej znaczeniem dla chrześcijaństwa odsyłam do ciekawego artykułu mojego kolegi Szymona: znajdziesz go &lt;a href="http://liturgia.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&amp;art=1156610186&amp;dzi=1156514796" target="_blank"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4012349934926248427?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4012349934926248427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4012349934926248427' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4012349934926248427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4012349934926248427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/11/chrystus-umiowa-koci-ty.html' title='Chrystus umiłował Kościół, a Ty?'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4946753393652586947</id><published>2008-11-01T09:41:00.000+01:00</published><updated>2008-11-01T09:42:10.285+01:00</updated><title type='text'>Stawać się sakramentem świętości Boga</title><content type='html'>Uroczystość Wszystkich Świętych - tych znanych, kanonizowanych przez Kościół oraz tych nieznanych, spoczywających w ciszy cmentarza – rodzi pytanie o moją świętość. Pragnąć Boga to pragnąć świętości; tęsknić za niebem oznacza więc tęsknić za świętością.&lt;br /&gt;Św. Augustyn uczynił ciekawą obserwację. Zauważył, że w sakramentach Kościoła Chrystus staje się „widoczny” dla człowieka w sakramentalnych znakach. Natomiast w „sakramencie Słowa” Zbawiciel staje się „słyszalny” dla człowieka, gdy jest proklamowane Słowo Boże. Idąc za tą myślą można powiedzieć, że ten kto karmi się Chrystusem w sakramencie Eucharystii i słucha Go w sakramencie Słowa staje się «chrystusowy», czyli święty. Człowiek święty staje się więc najpiękniejszą monstrancją świata, bo w nim – przenikniętym przez sakrament Słowa i Ciała Pana – Jezus Chrystus staje się «widoczny» i «słyszalny» dla braci i sióstr.&lt;br /&gt;Wiara nie tylko rodzi się ze słyszenia Słowa (Rz 10, 17). Potrzebuje też widzialnych znaków. Nie wiem, czy pogański setnik usłyszał choć jedno słowo z ust przybitego do krzyża Jezusa. Jednak wpatrując się w «sakrament» Ciała Zbawiciela, umierającego na krzyżu dla naszego zbawienia, nawrócił się i odnalazł wiarę (por. Mk 15,39).&lt;br /&gt;Wierzę, że świat podtrzymuje w istnieniu Opatrzność Boża oraz święci, którzy z dnia na dzień stają się żywym sakramentem świętości Boga; na ich obliczu widać Chrystusa, a w ich ustach słychać Jego głos.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4946753393652586947?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4946753393652586947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4946753393652586947' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4946753393652586947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4946753393652586947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/11/stawa-si-sakramentem-witoci-boga.html' title='Stawać się sakramentem świętości Boga'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4706749778896955001</id><published>2008-10-25T08:30:00.000+02:00</published><updated>2008-10-25T08:31:00.742+02:00</updated><title type='text'>Rocznica poświęcenia Kościoła</title><content type='html'>Liturgia ostatniej niedzieli października zaprasza do dziękczynienia za tajemnicę Kościoła, bo z łona Kościoła każdy grzesznik przez chrzest rodzi się do nowego życia w Bogu, otrzymuje Ducha Świętego w bierzmowaniu, a w Eucharystii ciągle jest karmiony Słowem i Ciałem Chrystusa. We wspólnocie Kościoła uczy się wreszcie kochać Boga i bliźniego, jak Jezus.&lt;br /&gt;Dziękować za Kościół nie znaczy więc podziwiać piękną budowlę, dzieło rąk ludzkich… Bóg przecież nie mieszka w kamieniu czy złocie (zob. Dz 7,48; 17,24)&lt;br /&gt;Dziękować za Kościół to kontemplować najpiękniejszą świątynię Ciała Jezusa&lt;br /&gt;Najpierw tego Ciała przybitego do krzyża i obecnego w Eucharystii&lt;br /&gt;Następnie Ciała Mistycznego – wspólnoty braci i sióstr&lt;br /&gt;W końcu Ciała każdego z nas, które staję się ŚWIĄTYNIĄ Boga w Duchu Świętym (por. 1Kor 3,16; 6,19; 2Kor 6,16)&lt;br /&gt;Duch Boży wieje tam, gdzie chce, i nikt z ludzi nie ma nad nim władzy (por. J 3,8). Nieuchwytny i nieogarniony Duch, ukazywany pod postacią wody, ognia, gołębicy staje się widzialny i dotykalny od chwili wcielenia, gdy zamieszkał w Ciele Jezusa, a przez chrzest zamieszkuje w ciele każdego chrześcijanina.&lt;br /&gt;W Starym Testamencie jednym z największych znaków miłości Boga do człowieka, były słowa obietnicy, gdy Bóg zapewniał: «nie bój się, Ja, jestem z tobą» (por. Rdz 28,15; Iz 41,10; 43,5; Jer 1,8; Ez 16,62)&lt;br /&gt;W Chrystusie, Bóg wychodzi jeszcze dalej w swojej bezgranicznej miłości: zamieszkuje w ludzkim ciele. Odtąd każdy chrześcijanin może być pewien, że Bóg nie tylko jest «przy nim» czy «z nim», ale mieszka «w nim». Żaden człowiek nie jest w stanie tak kochać, aby w drugim «zamieszkać». Najbardziej kochająca matka może powiedzieć do dziecka, które nosi w swym łonie „jesteś we mnie, a ja w tobie”… ale wytrzymuje taką miłość najwyżej dziewięć miesięcy. Potem dziecko musi opuścić matczyne łono. Podobnie mąż może wyznać żonie w najpiękniejszej chwili aktu małżeńskiego, „jesteś we mnie, a ja w tobie”, ale taka «jedność ciała» szybko się kończy. Tylko Bóg, tak potrafi kochać, by zamieszkać w człowieku na wieki. „Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha” (Rz 8,10-11)&lt;br /&gt;Jeżeli Bóg zamieszkuje we mnie jak w świątyni, to nie muszę zabiegać o tysiące spraw… nie muszę martwić się o zdrowie, pieniądze, jedzenie, dach nad głową… bo do szczęścia potrzeba mi tylko «JEDNEGO»: „O «jedno» proszę Pana, tego poszukuję: bym w domu Pańskim przebywał po wszystkie dni mego życia, abym zażywał łaskawości Pana, stale się radował Jego świątynią” (Ps 27,4). Świątynia Jerozolimska została zburzona i pozostał po niej kawałek muru, ale jest Świątynia, która trwa na wieki: zmartwychwstałe Ciało Jezusa!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4706749778896955001?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4706749778896955001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4706749778896955001' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4706749778896955001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4706749778896955001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/10/rocznica-powicenia-kocioa.html' title='Rocznica poświęcenia Kościoła'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-2899728618995679679</id><published>2008-10-18T12:18:00.000+02:00</published><updated>2008-10-18T12:19:30.159+02:00</updated><title type='text'>W Bożej mennicy (Mt 22,15-21)</title><content type='html'>Bóg stworzył człowieka na swój „obraz i podobieństwo” (Rdz 1,26-27). Ten obraz (hebr. „selem” – dosłownie obraz, kopia, odbitka) jest niezniszczalny i nawet najcięższy grzech nie potrafi wymazać obrazu Boga z człowieka. Dzięki wyrytemu „obrazowi” człowiek jest widzialnym znakiem Stwórcy w świecie. Natomiast „podobieństwo” (hebr. „demut” – oznacza stosunek między obrazem a modelem, czyli rzeczywistością do której się odnosi obraz). Podobieństwo jest stopniowalne. Można być bardziej lub mniej podobnym do Boga.&lt;br /&gt;Pamiętam jak kilka lat temu rozmawiałem z dwojgiem satanistów. Bali się powiedzieć mi swoich imion. Chyba z dwóch powodów. Po pierwsze, nie chcieli, abym się za nich modlił. Po drugie, przypuszczam, że w dzieciństwie byli ochrzczeni i doskonale wiedzieli, że nowy obraz Chrystusa (tzw. pieczęć sakramentalna, gr. „sfragis”), który otrzymali na chrzcie pozostaje na wieki. Nie pomoże „wypisanie” się z Kościoła, ani oddawanie czci diabłu… Obraz Chrystusa pozostaje w człowieku nienaruszony, można najwyżej robić wszystko, aby nie być do Niego podobnym… Jednak żadne stworzenie nie ma takiej władzy, by „zmusić” Boga, aby patrząc na człowieka przestał widzieć obraz swojego Syna i tym samym przestał kochać „zbuntowane stworzenie”.&lt;br /&gt;Przesłanie Ewangelii jest jednoznaczne: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21). Cezar już dawno umarł. Jego cesarstwo legło w gruzach. Pozostały nieme ruiny, mury, triumfalne łuki, obeliski… i srebrne monety z wyciśniętą twarzą władcy, które pamiętają czasy świetności starożytnego Rzymu… ale nie umarło pragnienie oddawania czci… człowiekowi. Największym dramatem jest pomylić Boga z człowiekiem i „oddawać cezarowi to, co należy do Boga”.&lt;br /&gt;Każdy człowiek pragnie być szczęśliwy, doceniony, nagrodzony. Często gwarancją takiego szczęścia są układy i znajomości międzyludzkie. Im bardziej będę wychwalał obraz człowieka, który może mi pomóc, mam większe szanse na powodzenie… Tylko wtedy zamiast być podobnym do Jezusa, zaczynam nosić obraz Cezara, Heroda, Piłata, Judasza… Dawid potrafił pokonać największego wroga, wodza Filistynów, ponieważ nie założył „zbroi Saula”.&lt;br /&gt;Nikt nie rodzi się chrześcijaninem tylko „staje się” nim. Najlepszą pomocą do tego jest Boża „mennica”, w której Bóg przez Słowo i sakramenty wyciska w nas obraz Jezusa (Kol 1,15). Największym szczęściem i powołaniem człowieka jest więc stawać się z dania na dzień ikoną Chrystusa.&lt;br /&gt;„O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!» Szukam, o Panie, Twojego oblicza” (Ps 27,8)&lt;br /&gt;„Bo nie zdobyli kraju swoim mieczem ani ich nie ocaliło własne ramię, lecz prawica i ramię Twoje, i światło Twego oblicza, boś ich umiłował” (Ps 44,4).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-2899728618995679679?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/2899728618995679679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=2899728618995679679' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2899728618995679679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2899728618995679679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/10/w-boej-mennicy-mt-2215-21.html' title='W Bożej mennicy (Mt 22,15-21)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-20868158407976545</id><published>2008-10-11T16:54:00.003+02:00</published><updated>2008-10-11T16:58:35.922+02:00</updated><title type='text'>Uczta miłości na cześć JEZUSA (Mt 22,1-14)</title><content type='html'>Jak bardzo musieli tęsknić za ucztą Izraelici utrudzeni niewolniczą pracą w Egipcie? O czym marzyli idąc przez pustynię do ziemi obiecanej? Czy nie o domu, w którym będzie suto zastawiony stół, a przy nim rodzina, przyjaciele? Może podobne pragnienia mieli ich potomkowie deportowani do Babilonu, płaczący nad zniszczoną świątynią i ukochanym miastem Jeruzalem… Nie chodziło tylko o to, aby dobrze się najeść, napić i zapomnieć o niewoli, upokorzeniach, cierpieniach. &lt;br /&gt;Każdy Izraelita wiedział, że w czasie uczty paschalnej przyjdzie Mesjasz. Był nawet specjalny obrzęd otwarcia drzwi i zaproszenia Gościa do środka, aby wypił przygotowany dla niego kielich… Wtedy miało nastąpić ostateczne zwycięstwo Boga i Jego królowanie.&lt;br /&gt;Jakie musiało być zdziwienie faryzeuszy i uczonych w Piśmie, gdy usłyszeli, że Bóg sam przygotował ucztę weselną swojemu Synowi. Wszyscy są zaproszeni. Nie trzeba nic robić, drzwi są otwarte. Miejsca wystarczy dla wszystkich. Za nic nie trzeba płacić… Potrzeba tylko przyjąć zaproszenie, wejść do środka i radować się razem z Królem.&lt;br /&gt;To chyba niemożliwe, by sam Bóg przygotował ucztę i zasiadł do stołu z grzesznikiem. „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” (J 13,6)&lt;br /&gt;Zaproszeni „zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali” (Mt 22,5-6). Jak poczuł się Gospodarz? Odrzucono jego gościnność, nikt nie chciał z nim świętować zaślubin jego Syna… Dobrze, że wystawił inne zaproszenie „dla złych i dobrych”… Pozostał już tylko jeden warunek. Nie wystarczyło wejść na ucztę i zasiąść do stołu… potrzebny był strój weselny. Każdy musiał go mieć. Ciekawe jak wyglądał ten bezimienny, wyrzucony z uczty… za brak odpowiedniego stroju? W jakim ubraniu przyszedł? Podartym, brudnym, czy żałobnym? Można wzgardzić Królem i nie przyjść w ogóle na ucztę, ale można zranić serce Króla nie przyjmując weselnej szaty… Gdy marnotrawny syn wrócił do domu ojca dostał nową szatę, pierścień, sandały, i tak ubrany wszedł na ucztę (Łk 15,22). Starszy brat wrócił z pola i nie chciał przyjąć „takiego samego ubrania” jakie miał ten, co roztrwonił cały majątek… Być może ów bezimienny pomyślał podobnie: „jestem sprawiedliwy i nie zasiądę do stołu w takim samym stroju jak celnicy i nierządnicy… szata mojej pobożności, sprawiedliwości, uczciwości jest piękniejsza”… „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.&lt;br /&gt;Na uczcie miłości wszyscy są równi i mają ten sam strój, co Pan Młody.  „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3,28)&lt;br /&gt;Pierwsi chrześcijanie głęboko wierzyli, że powtórne przyjście Pana nastąpi w czasie Paschy. Czuwali podczas wigilii paschalnej aż do rana, a katechumeni otrzymywali białą szatę i przyjmowali chrzest. O poranku wszyscy uczestniczyli w Uczcie Miłości – Eucharystii. „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!” (Ap 19,9). &lt;br /&gt;Jeżeli po śmierci Bóg przygotuje nam ucztę wieczną na cześć swego Syna i zaprosi nas do stołu, może zamiast ubrania pogrzebowego, do trumny lepiej założyć strój weselny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-20868158407976545?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/20868158407976545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=20868158407976545' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/20868158407976545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/20868158407976545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/10/uczta-mioci-na-cze-jezusa-mt-221-14.html' title='Uczta miłości na cześć JEZUSA (Mt 22,1-14)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4037543001433572692</id><published>2008-10-05T11:33:00.000+02:00</published><updated>2008-10-05T11:34:34.216+02:00</updated><title type='text'>Rolnicy czy nędznicy? (Mt 21,33-43)</title><content type='html'>Co uczyni właściciel winnicy tym, którzy zabili jego ukochanego syna? - to pytanie pojawia się w centrum przypowieści o przewrotnych rolnikach. Reakcja słuchaczy jest natychmiastowa: Właściciel winnicy takich «nędzników» marnie wytraci… Za tak haniebny czyn należy się największa kara (por. Łk 20,15-17). A jaka jest odpowiedź Boga: „Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. &lt;br /&gt; Jezus bardziej niż karę akcentuje miłosierdzie i cierpliwość Boga. Słuchacze przypowieści natychmiast określają rolników «marnymi nędznikami» (w tekście greckim jest nawet podwojone słowo „kakos” – zły, przewrotny; por. Flp 3,2; Ap 2,2). Jednak dla Gospodarza winnicy, wszyscy ci, którzy zabili jego sługi a następnie jego syna, ciągle pozostają… rolnikami i mają szansę nawrócenia.&lt;br /&gt;Wystarczy tylko uznać, że przez mój grzech chcę „stać się właścicielem winnicy”, zabijając Syna Bożego we mnie… ale Bóg wskrzesił Jezusa z martwych, wybaczył mój grzech i na nowo zaprosił mnie do swojej winnicy (zob. Dz 4,10-12)… Wino im starsze tym lepsze… Może podobnie jest z miłością Boga? Gdy po długich latach wyczekiwania i tęsknoty zagości w sercu grzesznika, pozostawia w nim niezapomniany smak i rozkosz…  „Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust! Bo miłość twa przedniejsza od wina” (Pnp 1,2). „Spojrzyj z nieba i patrz z Twej stolicy, świętej i wspaniałej! Gdzie Twoja zazdrosna miłość i Twoja potęga? Gdzie poruszenie Twych uczuć? Miłosierdzia Twego nie powstrzymuj, proszę: Boś Ty naszym Ojcem!” (Iz 63,15-16)&lt;br /&gt;Nie wiem czy Wiktor Hugo znał przypowieść o «rolnikach-zabójcach», ale jego powieść „Les Misérables” (Nędznicy) bardzo pięknie ukazuje, że można niepotrzebnie stracić długie lata życia (inspektor Javert) na poszukiwaniu «winnego» Jeana Valjean, który po dziewiętnastu latach spędzonych na galerach i spotkaniu z biskupem Digne postanawia zmienić swoje życie… Kto jest zatem prawdziwym «NĘDZNIKIEM?»… W «powieści» dziewiętnastowiecznego pisarza jest ich kilku… Gavroche, Valjean, Montparnasse, Fantyna, Javert… A w «przy-powieści» Jezusa? Nie znalazłem żadnego… To nie Jezus powiedział, że Bóg „nędzników marnie wytraci” tylko ludzie, którzy Go słuchali… Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma piekła i Bóg przestał być sprawiedliwym sędzią… Po prostu zachwycam się spojrzeniem Boga, który patrzy na „zabójcę własnego syna” i nie widzi w nim «nędznika» tylko «współpracownika»… Ciekawe, że grecki czasownik „wytracić, zniszczyć” (apollimi – zob. Mt 2,13; Rz 14,15; Mt 10,39; 2J 8; Łk 15,24; J 11,50) w Nowym Testamencie nie jest przypisany Bogu, ale człowiekowi. Jeden raz czyni to św. Paweł w 1Kor 1,19, ale cytuje wtedy Iz 29,14. &lt;br /&gt;Jeżeli w oczach Boga «nie ma nędzników», ale sami «współpracownicy» to warto do niego powrócić i na tym, którego „zabiłem” budować nowe życie i nową świątynię. Zachęca do tego św. Piotr, który trzy razy zaparł się Jezusa jednak później rozbił się o kamień Golgoty i pustego grobu:&lt;br /&gt;„Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1P 2,4-5).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4037543001433572692?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4037543001433572692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4037543001433572692' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4037543001433572692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4037543001433572692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/10/rolnicy-czy-ndznicy-mt-2133-43.html' title='Rolnicy czy nędznicy? (Mt 21,33-43)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8920882927447056250</id><published>2008-09-29T01:15:00.001+02:00</published><updated>2008-09-29T01:15:20.754+02:00</updated><title type='text'>Który syn wypełnił wolę Ojca? (Mt 21,28-32)</title><content type='html'>Nie Kain i nie Abel&lt;br /&gt;Nie Jakub i nie Ezaw&lt;br /&gt;Nie Mojżesz i nie Aaron…&lt;br /&gt;Nie syn który obiecał pójść do winnicy i wcale tam nie dotarł&lt;br /&gt;Ani jego brat który później opamiętał się i poszedł&lt;br /&gt;Tylko „trzeci Syn”, którego „pokarmem było pełnić wolę Ojca” (J 4,34)&lt;br /&gt;który stał się „posłuszny aż do śmierci krzyżowej” (Flp 2,8)&lt;br /&gt;poszedł do winnicy Ojca i oddał życie za wszystkich nie-synów, szukających własnej woli, broniących własnej racji…&lt;br /&gt;Aby odtąd każdy zbuntowany syn, potomek Adama i Ewy&lt;br /&gt;Mógł całym swoim życiem wypowiedzieć „TAK” Bogu&lt;br /&gt;I wyruszyć w drogę do winnicy czyniąc to samo co Jezus&lt;br /&gt;Św. Paweł doskonale to zrozumiał&lt;br /&gt;Pod koniec życia gdy siedział w więzieniu&lt;br /&gt;W jego sercu pozostał już tylko jeden SYN&lt;br /&gt;„To dążenie niech was ożywia. Ono było w Chrystusie Jezusie… uniżył samego siebie i stał się posłuszny aż do śmierci”&lt;br /&gt;Dlaczego Jezus wprost nie powiedział&lt;br /&gt;że tylko On jeden jest zdolny całkowicie wypełnić wolę Ojca?&lt;br /&gt;Bez wątpienia w przypowieści o dwóch synach&lt;br /&gt;Można widzieć aluzję do faryzeuszy (pierwszy syn), którzy na zewnątrz pokazywali „troskę o winnicę Pana”, ale w sercu nigdy tam nie weszli&lt;br /&gt;I do celników (drugi syn), którzy po usłyszeniu Ewangelii „opamiętywali się” i wkraczali na drogę nawrócenia… ale przypowieść o «dwóch synach» uczy również, że życie wiarą to długi proces dorastania aż «Chrystus w nas się ukształtuje» (Gal 4,19) i pozostanie tylko jeden Syn&lt;br /&gt;Jak do tego dojść?&lt;br /&gt;Może pierwszy krok to zrozumieć, że gdy mówię „tak” Bogu&lt;br /&gt;Często stoję w miejscu i nie idę w kierunku winnicy – źródła nowego życia&lt;br /&gt;ponieważ nie chcę dobrowolnie zgodzić się na ukrzyżowanie &lt;br /&gt;Dobrze, jeżeli wtedy narodzi się „drugi syn” – rozpoznam w sobie, że „w zwoju księgi jest o mnie napisane” i powtórzę za Jezusem „oto idę pełnić Twoją wolę mój Boże” (Hbr 10,7)… A na koniec pozostanie tylko «trzeci Syn», jedyny umiłowany i posłuszny aż do śmierci krzyżowej… i Bóg będzie «wszystkim we wszystkich» (1Kor 15,28)…&lt;br /&gt;„Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1J 2,17).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8920882927447056250?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8920882927447056250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8920882927447056250' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8920882927447056250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8920882927447056250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/09/ktry-syn-wypeni-wol-ojca-mt-2128-32.html' title='Który syn wypełnił wolę Ojca? (Mt 21,28-32)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5990803494381845630</id><published>2008-09-20T19:06:00.000+02:00</published><updated>2008-09-20T19:07:42.629+02:00</updated><title type='text'>Pieśń o winnicy Pana (Mt 20,1-16)</title><content type='html'>„Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku… I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody” (Iz 5,1-2)&lt;br /&gt;Wielki smutek napełnił serce oblubienicy, kiedy nie ustrzegła swojej winnicy… (Pnp 1,6). Poza winnicą poczuła się zagubiona, samotna, niekochana… Na szczęście zostaje odnaleziona przez Oblubieńca i wprowadzona do jego winnicy: „Wprowadził mnie do domu wina, i sztandarem jego nade mną jest miłość” (Pnp 2,4).&lt;br /&gt;Jak wielka jest radość Boga Oblubieńca, który cieszy się z każdej odnalezionej oblubienicy – grzesznika odkupionego drogocenną krwią Chrystusa. Odtąd każdy człowiek może osobiście usłyszeć pełne miłości wyznanie Boga: „O ty, która mieszkasz w ogrodach, - druhowie nasłuchują twego głosu - o daj mi go usłyszeć!” (Pnp 8,13)&lt;br /&gt;Tej miłości nie mogli zrozumieć robotnicy, którzy «od rana» ciężko pracowali w winnicy Pana… Byli przekonani, że dostaną większą zapłatę. Pracowali przecież dłużej, wydajniej, ofiarniej. Jakie było ich zaskoczenie, gdy zostali zrównani z tymi ostatnimi. Logika Królestwa Bożego nie jest „logiczna”. Ostatni na równi z pierwszymi.&lt;br /&gt;Robotnicy «ostatniej godziny» nie dyskutują, nie czynią wymówek Gospodarzowi. Im wystarczyło, że ktoś na nich spojrzał z miłością, odnalazł, zaufał i powierzył swoją własność – winnicę (jeżeli wino jest symbolem miłości, ten kto jest w winnicy odnalazł niewyczerpane źródło miłości!)… Ci ostatni, gdy doświadczyli, że są kochani za darmo przestali szukać denara z podobizną cezara. Przekonali się, że służba w winnicy Pana jest najlepszą zapłatą - miejscem, w którym na zawsze można pozostać upojonym miłością Boga.&lt;br /&gt;Szkoda, że ci z pierwszej zmiany, pracujący «od rana», nie dostrzegli «rany» w sercu Gospodarza… Z tej «rany» - przebitego serca Jezusa – płynie nowe wino dla całej ludzkości. Bóg pragnie, aby każdy grzesznik znalazł się w Jego Królestwie (winnicy) i pił za darmo wino miłości (por. Iz 55,1; 1Tm 2,4).&lt;br /&gt;Można pracować «od rana do wieczora» w winnicy Pana i nie poznać «rany» Jego serca – tęsknoty zbawienia tych ostatnich… i każdego bez wyjątku…&lt;br /&gt;O Panie, Gospodarzu winnicy, pozwól nam upajać się Twoją miłością i cieszyć się z każdego nowego brata, powracającego do Twojej winnicy. Uczyń nas świadkami wypełnienia się proroctwa: „W ów dzień powiedzą: Winnica urocza! Śpiewajcie o niej! Ja, Pan, jestem jej stróżem; podlewam ją co chwila, by jej co złego nie spotkało, strzegę jej w dzień i w nocy” (Iz 27,2-3).&lt;br /&gt;Może więc warto stworzyć chór… nie tylko «po-rannych» ale «po-ranionych» serc… i zaśpiewać pieśń o winnicy Pana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5990803494381845630?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5990803494381845630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5990803494381845630' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5990803494381845630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5990803494381845630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/09/pie-o-winnicy-pana-mt-201-16.html' title='Pieśń o winnicy Pana (Mt 20,1-16)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3138970550511100688</id><published>2008-09-14T04:43:00.001+02:00</published><updated>2008-09-14T04:43:45.200+02:00</updated><title type='text'>Uzdrawiające spojrzenie na krzyż Zbawiciela (J 3,13-17)</title><content type='html'>Można patrzeć na krzyż Jezusa i widzieć&lt;br /&gt;okrutną śmierć Sprawiedliwego&lt;br /&gt;przebite serce, stopy i ręce&lt;br /&gt;obnażone i wyszydzone ludzkie ciało&lt;br /&gt;Przestraszonych uczniów&lt;br /&gt;sparaliżowanych widokiem ich Mistrza&lt;br /&gt;umierającego jak pospolity złoczyńca&lt;br /&gt;Można słyszeć pełne bólu wołanie:&lt;br /&gt;„Boże mój, czemuś mnie opuścił” (Mt 27,46)…&lt;br /&gt;Wtedy łatwo jest stać pod krzyżem i płakać&lt;br /&gt;nad cierpieniem i męką Jezusa&lt;br /&gt;nad grzechem swoim i świata&lt;br /&gt;nad nieuleczalną chorobą czy tragiczną śmiercią bliskiej osoby…&lt;br /&gt;ale krzyż Jezusa nie jest znakiem żałoby i smutku&lt;br /&gt;to znak miłości i zwycięstwa nad grzechem, śmiercią, szatanem&lt;br /&gt;„A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego” (J 3,14)&lt;br /&gt;W czasie wędrówki przez pustynie, każdy ukąszony przez węża umierał&lt;br /&gt;Bóg mógł sprawić, że po jednym uderzeniu laską przez Mojżesza wyginęłyby wszystkie węże… Bóg wybrał inną drogę… lekarstwem okazało się to, co zabijało&lt;br /&gt;Człowiek musiał spojrzeć w oczy śmierci i doświadczyć, że przez swoje nieposłuszeństwo Boga pomylił z… diabłem&lt;br /&gt;Jezus zgodził się na śmiertelne ukąszenie przez «węża», aby każdy ukąszony człowiek&lt;br /&gt;patrząc na Jego krzyż odnalazł życie wieczne i przestał uciekać przed śmiercią…&lt;br /&gt;Tylko w ten sposób można «wywyższyć Syna Człowieczego»&lt;br /&gt;Krzyż to jedyne drzewo, którego owoce nie są trujące&lt;br /&gt;Gdy czujesz się kąsany przez węże (w domu, w pracy czy szkole) nie lękaj się i nie uciekaj… patrz na Jezusa i spożywaj owoc życia – Słowo Boże i Eucharystię… po trzech dniach ujrzysz zmartwychwstanie&lt;br /&gt;„Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (J 19,37) i w Nim odnajdą życie wieczne&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3138970550511100688?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3138970550511100688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3138970550511100688' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3138970550511100688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3138970550511100688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/09/uzdrawiajce-spojrzenie-na-krzy.html' title='Uzdrawiające spojrzenie na krzyż Zbawiciela (J 3,13-17)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-926016893941218147</id><published>2008-09-06T16:43:00.000+02:00</published><updated>2008-09-06T16:44:33.304+02:00</updated><title type='text'>Upomnienie braterskie (Mt 18,15-20)</title><content type='html'>„&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata&lt;/span&gt;…”&lt;br /&gt;Pamiętam to jeszcze z czasów licealnych… Razem z kolegą jechaliśmy autobusem do Warszawy. Siedzieliśmy na tylnych siedzeniach. W pewnym momencie dosiadł się do nas nieznajomy mężczyzna i zaczął przeklinać kierowcę autobusu. Ów mężczyzna wyszedł z więzienia na przepustkę i miał nadzieje na przejazd bez biletu, jednak kierowca nie chciał go zabrać „na gapę”. Postanowił więc zemstę na „złym” kierowcy. Wstał i chciał „zasikać” autobus. Wtedy mój kolega mówi mu zdecydowanie: „Człowieku, co robisz! Nie jesteś psem. Jak kopniesz psa, pogryzie cię. Nie musisz być do niego podobny. Rozejrzyj się trochę, nie jedziesz sam w tym autobusie”… Potężny więzień nie dowierzał własnym uszom. Był zaskoczony i nie wiedział, co odpowiedzieć. Spuścił głowę i wyznał: „Chłopaki macie rację… nie jestem psem, nie będę się mścił”. Potem usiadł z nami i zaczął opowiadać o żonie, którą kocha, o dzieciach za którymi tęskni…&lt;br /&gt;Nie jest łatwo upomnieć drugiego, zwłaszcza gdy ten drugi ma jakąś władzę nade mną. Jeszcze trudniej jest przyjąć i „podziękować” za upomnienie.&lt;br /&gt;Prorok Natan, który upomniał Dawida przyczynił się do jego nawrócenia… Natomiast Jan Chrzciciel po upomnieniu Herodiady i Heroda… stracił głowę. Upominanie brata jest niebezpieczne. Ten kto upomina ryzykuje utratę dobrego imienia, naraża się na kpiny, wystawia na ciosy „przeciwnika”… Nic dziwnego, że Kain tłumaczy się Bogu „nie jestem stróżem mego brata” (Rdz 4,9). Podobnie czyni Piłat. Nie ma zamiaru narazić się faryzeuszom i arcykapłanom. Chociaż w sercu przekonany jest o niewinności Jezusa, ze strachu umywa ręce i wydaje niesprawiedliwy wyrok… Świat ma wielu Kainów i Piłatów, którzy chcą mieć „święty spokój” i boją się narażać opinii publicznej, grupie trzymającej władzę, czy wreszcie tym, którzy czynią zło… Jedyne na co ich stać to obmowa za plecami, oszczerstwa i plotki. Kain i Piłat umierają tam, gdzie rodzi się prawdziwy prorok, który ma świadomość, że jest «stróżem swego brata», posłanym przez Boga, by głosić prawdę w miłości, nawet za cenę własnego życia (por. Ez 3,17). Najgłębsza racja upomnienia braterskiego płynie z troski o zbawienie jego duszy. Widać to doskonale w postępowaniu Jezusa. Kiedy Piotr błądzi w swoim myśleniu natychmiast zostaje upomniany: „Zejdź Mi z oczu, szatanie” (Mk 8,33). W podobny sposób Zbawiciel chce uratować Judasza: „Przyjacielu, po coś przyszedł?” (Mt 26,50; por. Łk 22,48)…&lt;br /&gt;Tylko ten, kto „stracił głowę” dla Jezusa, jak św. Jan chrzciciel czy św. Paweł będzie miał odwagę stanąć naprzeciw brata i upomnieć go z miłością… ale nie mocą autorytetu «nauczyciela» (wiem więcej od ciebie, więc musisz mnie słuchać), tylko mocą Ducha Świętego z pokorą i odwagą proroka: „To mówi Pan, nawróć się, bo przegrasz życie…”&lt;br /&gt;Jak wiele treści kryje się w jednym greckim słowie „elegcho” (upominać, karcić, korygować. W celu pogłębienia odsyłam do następujących fragmentów: Łk 3,19; J 3,20; Ef 5,11-13; 1Tm 5,20; Hbr 12,5; Ap 3,19; por. Jon 1,2; Syr 19,13-17).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-926016893941218147?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/926016893941218147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=926016893941218147' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/926016893941218147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/926016893941218147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/09/upomnienie-braterskie-mt-1815-20.html' title='Upomnienie braterskie (Mt 18,15-20)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-655372616514375185</id><published>2008-08-30T17:12:00.001+02:00</published><updated>2008-08-30T17:12:53.950+02:00</updated><title type='text'>Myśleć jak Bóg (Mt 16,21-27)</title><content type='html'>Jezu, rozpoznałem i uwierzyłem: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego»&lt;br /&gt;- „Cieszę się, Piotrze, że nie radziłeś się ciała i krwi, ale mojego Ojca, który ci to objawił… na tobie zbuduje mój Kościół a bramy piekielne go nie przemogą… ale najpierw wiele będę cierpiał i zostanę zabity…”&lt;br /&gt;- „Panie, nawet tak nie myśl, przecież Bóg Cię obroni i pokona Twoich nieprzyjaciół…”&lt;br /&gt;- „Zejdź mi z oczu, szatanie… myślisz tylko po ludzku”&lt;br /&gt;Ten krótki dialog Piotra z Jezusem pokazuje dwa sposoby myślenia… Piotr myśli logicznie… skoro jego Mistrz jest obiecanym Mesjaszem nie może umrzeć na krzyżu jak pospolity złoczyńca… Bóg musi stanąć w obronie swego ukochanego Syna, „jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” (Mt 4,3)… &lt;br /&gt;- «Jeżeli tak myślisz, zejdź mi z oczu, szatanie!»… «kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje» (Mt 16,24)…&lt;br /&gt;Dlaczego Jezus używa takich ostrych słów wobec swojego ucznia, któremu dopiero co powierzył „władzę kluczy”? Odpowiedź jest prosta. Chrystus nigdy się nie zgodzi, aby człowiek sądził, że zna lepiej „myślenie Boga” od samego… Boga.&lt;br /&gt;Krzyż – „najgłupszy po ludzku” sposób odkupienia świata staje się „mądrością Boga” i znakiem największej Jego miłości (1Kor 1,23-25)… Szkoda, że tak mało ludzi szuka „mądrości krzyża”, nie dostrzegając w sobie i innych podobieństwa do ukrzyżowanego Pana. Wystarczy popatrzeć dookoła siebie… Kobieta miesiącami opłakująca swojego męża ma żal do Boga, że zabrał go za wcześnie, bo przecież u jej boku mąż miałby lepiej niż… w niebie. Matka wychowująca syna narkomana, zostawia pracę, męża i szuka swoje dziecko po ulicach miasta, bo nikt nie zatroszczy się o syna tak dobrze, jak ona… Rada Piotra „niech Bóg broni cię przed krzyżem i cierpieniem” jest diabelską pokusą, by bardziej ufać sobie niż Bogu…&lt;br /&gt;Na szczęście w świecie, w którym wszyscy ludzie chodzą „do przodu” (po trupach do celu, walczą o swoją godność, dążą do sukcesu, używają siły pieniądza, władzy itp.)… pojawił się Człowiek, który zaczął chodzić „do tyłu” (zamiast w pałacu narodził się w ubogiej stajni, za swoich przyjaciół wybrał dwunastu prostych mężczyzn, dobrze się czuł wśród biednych, chorych i pokrzywdzonych, kochał nieprzyjaciół, wreszcie umarł na krzyżu jak złoczyńca, a po trzech dniach zmartwychwstał)… ten Człowiek udowodnił, że można tak żyć – „chodząc do tyłu”, czyli rezygnując ze swojego „ja”, podejmując codzienny krzyż i krocząc Jego śladami… &lt;br /&gt;Jestem przekonany, że rodzina czy jakakolwiek inna wspólnota będzie się rozpadać, gdy zabraknie przynajmniej jednej osoby, która miałaby „myślenie Chrystusa” i potrafiłaby zatrzymać zło na sobie… &lt;br /&gt;Maryjo, dziękuję Ci, że nie chroniłaś swego Syna przed cierpieniem… dziękuję, że zgodziłaś się na krzyż Syna i swój… dziękuję, że patrząc w oczy śmierci nie panikowałaś i nie miałaś pretensji ani do Boga ani do ludzi… Naucz nas odnaleźć życie w krzyżu Jezusa, abyśmy mieli tego samego Ducha i poznali miłość Ojca w przebitym sercu Zbawiciela... Tylko wtedy świat zobaczy, że „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus… który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal 2,20)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-655372616514375185?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/655372616514375185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=655372616514375185' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/655372616514375185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/655372616514375185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/08/myle-jak-bg-mt-1621-27.html' title='Myśleć jak Bóg (Mt 16,21-27)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-2124993254782066839</id><published>2008-08-23T16:21:00.000+02:00</published><updated>2008-08-23T16:22:14.217+02:00</updated><title type='text'>Wyznać, uwierzyć i pokochać Jezusa Mesjasza (Mt 16,13-20)</title><content type='html'>Najpierw mały sondaż: „Co myślą o Mnie ludzie?”&lt;br /&gt;Jedni uważają Cię za Eliasza…jak słuchają Twych kazań i przypowieści, podziwiają Twoją odwagę, łatwość nawiązywania kontaktu ze słuchaczami, prawdomówność, ważność poruszanych tematów… Ci ludzie chętnie zaproszą Cię na obiad, obdarzą uśmiechem, oklaskami, zaśpiewają „Hosanna”…&lt;br /&gt;Inni uważają, że jesteś nowym Janem Chrzcicielem… przychodzą do Ciebie, bo chcą być ochrzczeni… Wiedzą, że jesteś najszybszą karetką pogotowia… jak będą w potrzebie zadzwonią po ratunek i zostaną ocaleni… nawet podziękują za powrót do zdrowia, uwolnienie z nałogu, za spokój w rodzinie…&lt;br /&gt;Jeszcze inni, patrząc na Twoje cierpienia myślą, że jesteś Jeremiaszem albo jednym z proroków… przychodzą, aby Ci współczuć… zapłakać nad sobą, ponarzekać na zło świata… poprosić o lżejszy krzyż…&lt;br /&gt;- „A wy, uczniowie, za kogo Mnie uważacie?”&lt;br /&gt;My kochamy papieża… i powtarzamy za Piotrem: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”… Doszliśmy w tym do perfekcji… usta same śpiewają w każdej Mszy św.: „Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, Pana naszego…” Z łatwością to wyznajemy w Kościele czy przy wieczornym pacierzu… gdy nam nic nie zagraża…&lt;br /&gt;Czy takie wspólne „Credo” satysfakcjonuje Boga? Nie wystarczy powtórzyć za papieżem, katechetą czy rodzicami: «Jezus jest Mesjaszem»… Zmartwychwstały Pan oczekuje osobistej odpowiedzi: „Za kogo ty Mnie uważasz? Czy kochasz Mnie?” (zob. J 21,17)…&lt;br /&gt;Tak często słyszę to pytanie, że odpowiedź znam na pamięć… Nie umiałbym policzyć ile razy w moim życiu – prywatnie i publicznie – wyznawałem: «Jezu jesteś moim jedynym Panem»… To nic nie kosztowało… piękny nastrój, śpiew, dookoła uśmiechnięte twarze, wtedy tak łatwo powiedzieć: „Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć” (Łk 22,33)… ale kilka lat temu podczas „Przystanku Jezus” spotkałem człowieka, który wyszedł z więzienia… Trzymał w ręku duży nóż… Szukał swoich kolegów, z którymi kradł samochody… chciał się na nich zemścić, ponieważ go zdradzili i cała winę zrzucili na niego… Powiedziałem mu: „Jezus może zmienić twoje życie… tylko oddaj Jemu swoje serce i ogłoś jedynym Panem i Zbawicielem” (por. Rz 10,9)… Skoro On nadał nowy sens mojemu życiu poradzi sobie i z twoim”… Wtedy poczułem nóż na gardle i usłyszałem zdanie, którego nie zapomnę chyba do końca życia: „Wiele razy zostałem oszukany… moi najlepsi kumple zdradzili mnie… przez nich skazano mnie na pięć lat więzienia… jeżeli mnie okłamałeś to cię zabiję”… Pierwszy raz w życiu, drżącym głosem, prosiłem kogoś, by powtarzał za mną słowa modlitwy zawierzenia i oddania życia Jezusowi… „Jezu jesteś moim jedynym Panem”… Nie zabił mnie, odłożył nóż, przestał szukać zemsty na kolegach, Bóg zamieszkał w jego sercu. Minęło kilka lat a wciąż słyszę echo tamtej modlitwy…&lt;br /&gt;Życzę Ci podobnego doświadczenia… by ktoś, kto stracił wiarę w człowieka położył Ci „nóż na gardle” i powiedział: „jeżeli przekonujesz mnie do oddania życia Jezusowi, a to co mówisz okaże się kłamstwem… zabiję Cię”… albo byś sam znalazł się w „wiezieniu bez wyjścia”, jak św. Paweł… i doświadczył na własnej skórze, co znaczy być chrześcijaninem i wyznać, że «Jezus jest Mesjaszem»… „Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3,8)… Po takich albo podobnych „przejściach” Twoje wyznanie wiary na niedzielnej Eucharystii nie będzie już nigdy monotonnym i bezdusznym powtarzaniem wyuczonych formułek… a ten kto stracił wiarę w człowieka, słuchając Ciebie i patrząc na Twoje życie, zacznie szukać Boga…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-2124993254782066839?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/2124993254782066839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=2124993254782066839' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2124993254782066839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2124993254782066839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/08/wyzna-uwierzy-i-pokocha-jezusa-mesjasza.html' title='Wyznać, uwierzyć i pokochać Jezusa Mesjasza (Mt 16,13-20)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4563687859763040302</id><published>2008-08-16T17:23:00.000+02:00</published><updated>2008-08-16T17:24:03.297+02:00</updated><title type='text'>Błogosławiony krzyk i podwójne uzdrowienie (Mt 15,21-28)</title><content type='html'>Feministki mogą poczuć się urażone… gdy Piotr zaczął tonąć wystarczył jeden okrzyk „Panie, ratuj”, a Jezus natychmiast usłyszał jego wołanie, wyciągnął rękę i uratował go. W przypadku kobiety kananejskiej reakcja Jezusa była zupełnie inna. Musiała wołać dość długo i ze wszystkich sił, upaść do Jego stóp, przeżyć upokorzenie… a On wydawał się być „głuchy” i obojętny na jej cierpienie… Apostołowie nie mogli już wytrzymać krzyku Kananejki. Chciałbym to zobaczyć – dwunastu silnych mężczyzn przerażonych wołaniem jednej kobiety… Czyżby Zbawiciel miał wzgląd na ludzi? Czyżby swoich uczniów traktował „po znajomości” i ekspresowo wysłuchiwał ich próśb, a na obcych i „nie obrzezanych” patrzył z „pogardą” jak poprawny faryzeusz?... Chyba nikt nie ma wątpliwości, że taki obraz Jezusa nie istnieje (najwyżej pojawia się w człowieku, który wyrywa słowa z kontekstu i szuka pretekstu dla swojej niewiary)… Ewangelia objawia obraz Chrystusa miłosiernego i dobrego Pasterza… Dla Niego wszyscy ludzie są równi, choć każdy jest jedyny i niepowtarzalny. Każdą spotkaną osobę, Zbawiciel traktuje indywidualnie i z miłością, przekraczając utarte schematy kulturowe i społeczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótkie spotkanie z Kananejką rodzi kilka pytań: jaka była przyczyna opętania jej córki? Gdzie był mąż tej kobiety? Co robił, aby ratować dziecko? Dlaczego kobieta tak długo musiała wołać, upokarzając się przed Jezusem i apostołami? Dlaczego Zbawiciel nie kazał przyprowadzić jej córki, aby osobiście odprawić egzorcyzm i wyrzucić złego ducha?... A może to kobieta-matka była bardziej chora niż córka? Może po raz pierwszy w życiu zdobyła się na odwagę, by „wykrzyczeć” cały ból… przed Bogiem… Może nie układało jej się w małżeństwie i gdy jeszcze straciła kontakt z ukochaną córką, poczuła się jak bezdomny pies, niepotrzebny nikomu?… Nawet gdy większość tych pytań pozostanie bez odpowiedzi, jedno jest pewne: bezgraniczne zaufanie Jezusowi sprawiło, że córka Kananejki została uwolniona od złego ducha… gdzie rodzice są „zdrowi”, tam dzieci nie chorują… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzę, że Jezus w krzyku kobiety kananejskiej usłyszał swój własny krzyk… z krzyża (por. Mt 27,50) oraz krzyk wszystkich chorych, zniewolonych, poranionych, prześladowanych… (por. Mt 14,26; 20,30; Mk 5,5; Dz 7,60; Gal 4,6; Ap 12,2)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rozmyślam nad postawą tej kobiety – poganki, zawstydza mnie jej wiara. Wystarczył mały okruch chleba, a jej życie nabrało blasku… „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”. -„Niech ci się stanie jak chcesz. Twoja córka jest zdrowa”. Skoro jeden okruch ze stołu Pana ma taką moc, to co kryje w sobie cały chleb-Eucharystia?... Niedawno spotkałem kobietę, która nie może przystępować do komunii św., ponieważ żyje w konkubinacie… Karmi się okruchami, które spadają z ołtarza: Słowem Bożym i Eucharystią bez komunii św. Dawno nie widziałem, aby ktoś tak pragnął karmić się Ciałem Jezusa jak ona… Inna kobieta, protestantka, wyznała: „gdybym wierzyła, że Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie, wchodziłabym na kolanach do Kościoła”.&lt;br /&gt;Ci, którzy doświadczyli głodu znają wartość chleba&lt;br /&gt;Ci, którzy poznali odtrącenie znają smak miłości&lt;br /&gt;Ci, którzy przeszli przez śmierć poznali smak życia…&lt;br /&gt;Panie, spraw, bym łamiąc Chleb widział każdą Kananejkę, która szuka okruchów Twojej miłości…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4563687859763040302?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4563687859763040302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4563687859763040302' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4563687859763040302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4563687859763040302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/08/bogosawiony-krzyk-i-podwjne-uzdrowienie.html' title='Błogosławiony krzyk i podwójne uzdrowienie (Mt 15,21-28)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5658418355311717759</id><published>2008-08-09T04:37:00.002+02:00</published><updated>2008-08-09T04:46:49.710+02:00</updated><title type='text'>Trzej muszkieterowie: prorok, rybak i faryzeusz</title><content type='html'>Kiedy zastanawiam się, co łączy Eliasza, Pawła i Piotra przypomina mi się historia… trzech muszkieterów – Atosa, Portosa, Aramisa i d’Artagnana – ze słynnej powieści Aleksandra Dumasa. Młody d’Artagnan ma w życiu jedno pragnienie: zostać muszkieterem na dworze królewskim. W tym celu opuszcza rodzinny dom i po licznych perypetiach udaje mu się wstąpić do elitarnej formacji muszkieterów… Jako młody chłopak fascynowałem się bohaterskimi wyczynami d’Artagnana i jego trzech przyjaciół… Chciałem być do niego podobny… Nie przypuszczałem, że będę mógł przeżyć o wiele piękniejszą przygodę, pobierając nauki w walce mieczem Słowa od trzech największych muszkieterów - Eliasza, Pawła i Piotra.&lt;br /&gt;1) Szkoła Eliasza: odnaleźć w zniszczeniu chwałę Boga (1Krl 19,9-13)&lt;br /&gt;Eliasz na początku swojej działalności odnosi same sukcesy. Na jego słowo niebo się otwiera i po długiej suszy deszcz spada na ziemię. Wdowie z Sarepty nie brakuje mąki na chleb, a gdy jej syn umiera, Eliasz ma moc, aby go wskrzesić. W swojej gorliwości o Boże prawo zabija wszystkich proroków Baala i Aszery… Wydawało się, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych… jednak pasmo jego zwycięstw przerywa kobieta… Izebel, która postanawia go zgładzić. Wtedy wielki prorok ze strachu ucieka na pustynię… tam przeżywa załamanie nerwowe i prosi Boga o śmierć (por. 1Krl 19,2-4)… W odpowiedzi Bóg posyła anioła, a ten daje mu kopniaka i każe wejść na górę Horeb, co po hebrajsku oznacza «zniszczenie». Dopiero na górze Horeb, prorok wchodzi w „zniszczenie” i doświadcza najpiękniejszej chwały Boga… Dzięki temu może stać się prorokiem-ojcem dla Elizeusza… dla ciebie i dla mnie… prowadząc drugiego tam, gdzie sam doszedł.&lt;br /&gt;2) Szkoła Pawła: dla zbawienia braci mogę zostać przeklęty (Rz 9,1-5)&lt;br /&gt;Św. Paweł ma wiele wspólnego z Eliaszem. Po spotkaniu ze zmartwychwstałym Panem w drodze do Damaszku z gorliwego faryzeusza staje się wiernym świadkiem Ewangelii; z prześladowcy staje się prześladowanym dla imienia Chrystusa… Z miłości do swoich braci, którzy chcą go zabić (por. Dz 23,14) dobrowolnie decyduje się przyjąć przekleństwo… Paweł zrobi wszystko, aby jego bracia-nieprzyjaciele mogli być zbawieni (Rz 9,3)… Modliłeś się kiedyś o czyjeś nawrócenie w taki sposób? Np. „Panie, oddaję miłość i pokój, które mam w sercu od Ciebie dla tej osoby, która mnie prześladuje… zgadzam się na wszystkie przekleństwa i upokorzenia z względu na zbawienie tego człowieka”…  Gdy słucham narzekań ludzi, że Bóg nie wysłuchuje ich modlitwy o nawrócenie męża alkoholika, córki narkomanki, o zgodę w rodzinie, o powrót do zdrowia… zastanawiam się, czy Bóg jest „głuchy”, czy lubi patrzeć na ludzkie cierpienie… a może źle się modlimy? Może brakuje w tej modlitwie „wstawiennictwa”… by przekleństwo wziąć na siebie, a drugiemu wypraszać błogosławieństwo i zbawienie? Wierzę, że to jest jeden z sekretów skutecznej ewangelizacji św. Pawła… najpierw mistyk, a potem prorok: „Wolałbym bowiem sam być pod klątwą odłączony (gr. anatema) od Chrystusa dla zbawienia braci” (Rz 9,3)&lt;br /&gt;3) Szkoła św. Piotra: patrzeć na Jezusa i chodzić po śmierci (Mt 14,22-33)&lt;br /&gt;Kiedy Izraelici pod wodzą Mojżesza wychodzili z Egiptu w pewnym momencie znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Spotkali się oko w oko ze śmiercią. Za plecami oddziały faraona, a przed nimi Morze Czerwone… Bóg uczynił cud i wody się rozstąpiły… Naród wybrany przeszedł po suchym dnie morza… Jezus oszczekuje od uczniów czegoś więcej: wiary silniejszej niż burze, huragany, pioruny, cierpienie i śmierć. Jego krzyż jest nową laską Mojżesza… Ucisza burze i sprawia, że łódź Kościoła bezpiecznie dobije do drugiego brzegu, gdzie nas oczekuje miłosierny Ojciec… ale najpierw trzeba rozpoznać, że ten, który idzie po wodzie w największą burzę nie jest żadną zjawą czy upiorem z przeszłości, ale Panem i Zbawicielem… Zastanawiam się, co było większym szokiem dla Piotra, chodzenie po wodzie czy tonięcie… Ciekawe, co myślał wtedy Judasz, gdy patrzył jak doświadczony rybak topi się w wodzie… Nie wiem, czy jeszcze kiedyś Piotr odważył się chodzić po wodzie, ale tonął przynajmniej trzy razy (zaparcie się Jezusa)… Ile razy trzeba się topić, aby nauczyć się pływać?…  Ilekroć wychodzisz z łodzi Kościoła i tracisz z oczu Jezusa, oddalasz się od wspólnoty i zaczynasz tonąć… Nie jest to największy problem… zawsze możesz zawołać za Piotrem: S.O.S, „Panie ratuj!”… Judasz wcześniej nie tonął… gdy zaczął tonąć, nabrał wody w usta i poszedł na dno… wystarczyłoby jedno S.O.S…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5658418355311717759?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5658418355311717759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5658418355311717759' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5658418355311717759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5658418355311717759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/08/trzej-muszkieterowie-prorok-rybak-i.html' title='Trzej muszkieterowie: prorok, rybak i faryzeusz'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4820653609942904433</id><published>2008-08-02T00:45:00.001+02:00</published><updated>2008-08-02T00:45:59.625+02:00</updated><title type='text'>Tajemnica plonu tysiąckrotnego (Mt 14,13-21)</title><content type='html'>Ziarno posiane na żyznej glebie rodzi plon stokrotny (Łk 8,8)… ale to jeszcze za mało… Bóg oczekuje na plon tysiąckrotny. Chleb zrodzony z ludzkiej pracy, ofiarowany Jezusowi, pobłogosławiony przez Jego dłonie, połamany i rozdany wydaje plon tysiąckrotny. Potrzebni są tylko ludzie, którzy zainwestują wszystko co mają (swoje pięć chlebów i 2 ryby), aby pomóc Jezusowi rozdawać miłość i zbawiać świat… &lt;br /&gt;Odkąd czytam Ewangelię zawsze zachwyca mnie w postawie Chrystusa jego całkowite posłuszeństwo Ojcu i „nieposłuszeństwo” wobec łatwych rozwiązań proponowanych przez ludzi (zob. Mt 16,23; Mk 15,30; J 18,11)… Tę logikę chrystusową pięknie widać na przykładzie sceny rozmnożenia chlebów.&lt;br /&gt;Apostołowie są zmęczeni po całym dniu towarzyszenia Jezusowi. Niektórzy opłakują swojego pierwszego mistrza Jana Chrzciciela, inni mają już dosyć cisnących się ludzi, wysłuchiwania ich problemów i narzekań, przyglądania się ich chorobom… Wszyscy są utrudzeni, głodni i chcą odpocząć. Myślą o dobrej kolacji ze swoim Przyjacielem, przy zachodzącym słońcu, daleko od hałaśliwego miasta. Pięć chlebów i dwie ryby powinny im wystarczyć. Trzeba tylko pozbyć się zgromadzonych ludzi. Podejmują jednogłośną decyzję: „Panie, odpraw te tłumy. Nadchodzi noc, dookoła pustynia. Niech idą do wsi i kupią sobie coś do jedzenia”. – „tak długo jestem z wami, a dalej nic nie rozumiecie? Jeżeli ludzie są ze mną, nie potrzebują nic kupować. Wy dajcie im jeść”…&lt;br /&gt;Cudowne rozmnożenie chleba to nie tylko zapowiedź Eucharystii. To prawdziwa agapa, uczta miłości. Jezus pragnie nakarmić każdego człowieka. Apostołowie bardzo dobrze zapamiętali tę lekcję. W pierwotnym Kościele Eucharystia kończyła się wspólną agapą. Nikt nie wracał do domu głodny i smutny…&lt;br /&gt;Jeżeli jako uczeń Jezusa uważasz, że zrobiłeś wszystko, co w «twojej mocy»; zrobiłeś tylko połowę… Jezus zaprasza ciebie i mnie, abyśmy czynili również to, co jest w «naszej niemocy», a co  jest w mocy Boga. Wierzysz, że jeden chleb – Ciało Jezusa – którym karmisz się w Eucharystii może nakarmić tysiąc osób? Może po skończonej liturgii zamiast zamknąć się w swoim domu warto zacząć celebrować agapę, dzielić się Jezusem z innymi?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4820653609942904433?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4820653609942904433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4820653609942904433' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4820653609942904433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4820653609942904433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/08/tajemnica-plonu-tysickrotnego-mt-1413.html' title='Tajemnica plonu tysiąckrotnego (Mt 14,13-21)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8862146766639533023</id><published>2008-07-26T15:42:00.000+02:00</published><updated>2008-07-26T15:43:31.821+02:00</updated><title type='text'>Tęsknota za Małgorzatą (Mt 13,44-52)</title><content type='html'>Czytam przypowieść o perle i przypomina mi się powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Przyczyną tego skojarzenia (a może rozkojarzenia) jest greckie słowo «margarites» użyte w Nowym Testamencie na określenie perły… Imię Małgorzata znaczy perła. Nie wiem, czy podobnie myślał Bułhakow pisząc satyrę na stalinowski system… Małgorzata z jego powieści żyła w dostatku, miała troskliwego męża, a ciągle tęskniła za inną miłością…. Nie zadowalało jej dotychczasowe życie. Dopiero gdy na jednej z moskiewskich uliczek spotkała Mistrza wszystko się zmieniło: „…wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu”. Mistrz zakochuje się w Małgorzacie od pierwszego wejrzenia, bo widzi w jej oczach „nieopisaną samotność”… Powieść kończy się dramatycznie. Mistrz na 2 lata ląduje w szpitalu psychiatrycznym, Małgorzata z miłości do Mistrza rezygnuje z małżeństwa i zostaje czarownicą na szatańskim balu… nawet gdy później przeniesieni są w nowy wymiar i na zawsze pozostają razem… ich dramat polega na tym, że w imię miłości idą na współpracę z diabłem… Może w ten sposób Bułhakow chciał usprawiedliwić swoje odejście od żony w 1924 roku i związek z Jewgieniewną Biełozierską? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek sam się nasuwa… W imię miłości można stracić wszystko z wyjątkiem zbawienia… Jeżeli Twoje serce mówi inaczej niż Ewangelia, nie słuchaj go! Nawet wielki i mądry Salomon pod koniec życia zgłupiał na tym punkcie. Bardziej pragnął serca kobiet niż Boga… „Kiedy Salomon zestarzał się, żony zwróciły jego serce ku bogom obcym i wskutek tego serce jego nie pozostało tak szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce jego ojca, Dawida” (1Krl 11,4)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wystarczy zdobyć mądrość Salomona, trzeba szukać mądrości Jezusa objawionej na krzyżu: „my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą” (1Kor 1,23-34).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Najpiękniejszą perłą, ukrytą na dnie twego serca jest Chrystus… Bóg złożył ja w tobie i we mnie w sakramencie chrztu. Nie wolno jej rzucać przed świnie (Mt 7,6), ponieważ przez grzech perła traci piękno i przyozdabia bestię – diabła (por. Ap 17,4)… Tymczasem perła ma przyozdabiać bramę nowego Jeruzalem (Ap 21,21)… zapraszać do wejścia na ucztę Baranka: „Król pragnie twojej piękności: on jest twym panem; oddaj mu pokłon!” (Ps 45,12)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypowieść o perle to tęsknota Boga za sercem Małgorzaty i każdego człowieka. Bóg zrobi wszystko, aby zamieszkać w ludzkim sercu. Tylko czy człowiek zrobi wszystko, aby zamieszkać w sercu Boga? Tutaj nie wystarczy miłość „Mistrza” do „Małgorzaty”, choćby była miłością od pierwszego wejrzenia, zdolną do ofiary i poświęcenia… Potrzebna jest miłość Jezusa, która przez śmierć prowadzi do zmartwychwstania i objawia oblicze Boga Ojca oraz moc Ducha. Chciałbym tak kochać, aby ze swego skarbca wydobywać najpiękniejszą perłę – Chrystusa… ta Perła jest głęboko ukryta w Słowie Bożym, w Eucharystii i w każdym człowieku… Trzeba wiele wysiłku, by ją odnaleźć… Dobrze, że Bóg stał się człowiekiem i pierwszy przeszedł tę drogę… pokazał jak i gdzie szukać drogocennej Perły… Kto szuka na pewno ja znajdzie… A może ta Perła pierwsza odnajdzie zagubionego poszukiwacza?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8862146766639533023?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8862146766639533023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8862146766639533023' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8862146766639533023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8862146766639533023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/07/tsknota-za-magorzat-mt-1344-52.html' title='Tęsknota za Małgorzatą (Mt 13,44-52)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-9000433173945281174</id><published>2008-07-19T16:49:00.000+02:00</published><updated>2008-07-19T16:50:51.699+02:00</updated><title type='text'>Chwast przemieniony w ogień (Mt 13,24-43)</title><content type='html'>Można toczyć długie dywagacje na temat pochodzenia chwastu, zastanawiać się dlaczego Bóg pozwala, aby obok pszenicy wyrósł kąkol, obok dobra istniało zło…&lt;br /&gt;Można szukać idealnego świata, idealnej rodziny, wspólnoty, przyjaciół… można uciekać jak najdalej od zła nie pozwalając, by obok zdrowego zasiewu wyrosły bezużyteczne zielska… Można wreszcie zaangażować wszystkie siły do walki ze złem, powyrywać chwasty gdy się tylko pojawią, aby nie przynosiły wstydu rodzinie, szkole, kościołowi, społeczeństwu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znam się na uprawie roli, ale widziałem niejednego rolnika jak wstydził się, że jego pole jest źle uprawiane i porośnięte chwastami… Spotkałem niepełnosprawnego chłopaka, którego wychowywała babcia, bo rodzice z wyższym wykształceniem nie chcieli, by ktokolwiek się o tym dowiedział… Nie zapomnę spojrzenia mężczyzny, którego zostawiła żona, jak po wypadku został sparaliżowany… Jak trudno jest zgodzić się, aby pszenica i chwast rosły razem… zwłaszcza pod jednym dachem, w jednej rodzinie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki wniosek z tej przypowieści? Zło dobrem zwyciężać (Rz 12,21)? Cierpliwie czekać na żniwo, gdy Bóg dokona ostatecznego sądu? A może jest to zaproszenie, by patrzeć na siebie i innych oczami Boga Ojca, podobnie jak Chrystus… Tylko w ten sposób będzie można zobaczyć, że chwast zostanie spalony, a na tym ogniu chleb upieczony… Ewangelię trzeba więc czytać od końca… od pustego grobu i zmartwychwstania… Bóg nie widzi w tobie ani kąkolu, ani pszenicy… On już widzi stokrotny plon, Eucharystię, która powstanie z ziarna, które osobiście zasiał i pielęgnował w twym sercu… Bóg nie tylko dostrzega w tobie, to kim jesteś (pszenicą obrośniętą kąkolem, czyli grzesznikiem)… Bóg kocha cię miłością odwieczną, ponieważ widzi kim możesz się stać dzięki Jego łasce, nawet gdy wszyscy dookoła spisali ciebie na straty i ty sam czujesz się niepotrzebnym chwastem, który wyjaławia ziemię…&lt;br /&gt;Jestem przekonany, że Jezus mówiąc tę przypowieść wiedział wszystko o Judaszu, Piłacie, Herodzie… i o tych, którzy byli po nich, narkomanach, alkoholikach, prostytutkach, złodziejach, zdrajcach, przestępcach… o mnie, o tobie… Mógł wyrwać te „chwasty” od razu… Dlaczego tego nie zrobił? Może potrzebował tego kwasu, by ciasto wyrosło… by zajaśniała miłość Ojca i zapłonął ogień Ducha… „Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8,27)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-9000433173945281174?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/9000433173945281174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=9000433173945281174' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9000433173945281174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9000433173945281174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/07/chwast-przemieniony-w-ogie-mt-1324-43.html' title='Chwast przemieniony w ogień (Mt 13,24-43)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1880258705200526162</id><published>2008-07-12T20:32:00.002+02:00</published><updated>2008-07-12T20:35:26.360+02:00</updated><title type='text'>Siewca staje się ziarnem (Mt 13,1-23)</title><content type='html'>Ile pracy i ziaren musi zmarnować Siewca by znaleźć żyzną glebę, która wyda plon stokrotny? Jak długą drogę przebywa Bóg by zadomowić się w ludzkim sercu?&lt;br /&gt;W Starym Testamencie cokolwiek zostało dotknięte przez padlinę stawało się nieczyste...&lt;br /&gt;Wyjątkiem było ziarno (por. Kpł 11,37)… W Nowym Testamencie, od chwili Wcielenia Bóg podejmuje największe ryzyko: w swoim Synu staje się ziarnem rzuconym na drogach świata… ziarnem niezauważonym i deptanym przez ludzi, dziobanym przez ptaki, rozbijanym o skamieniałe serca, zagłuszanym przez ciernie i chwasty… może dlatego ziarnem znajdującym glebę żyzną i wydającym plon stokrotny&lt;br /&gt;Żaden myślący rolnik nie pozwoli „na takie marnotrawstwo” ziarna (por. Mt 26,8)… Czyżby wszechwiedzący Bóg nie potrafił odróżnić ziemi urodzajnej od skalistej… Z ekonomicznego punktu widzenia liczy się tylko ziarno przynoszące plon stokrotny… Ziarno wydziobane przez ptaki, wyschnięte na słońcu, zniszczone przez chwasty należy spisać na straty… W oczach ludzi takie ziarno straciło wartość… Dobrze, że Bóg widzi inaczej: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,10-11)&lt;br /&gt;………………………………….&lt;br /&gt;Poza przypowieścią o Siewcy Pismo Święte jeszcze jeden raz mówi o plonie stokrotnym… To plon Izaaka (Rdz 26,12)… Przebywając w obcym kraju Izaak zasiał ziarno… wśród ludzi wrogo do niego nastawionych, którzy za wszelką cenę chcieli odciąć go od źródła wiary Abrahama (symbol zasypanych studni – Rdz 26,15)… Ziarno zasiane na „niewdzięcznej” ziemi Bóg tak pobłogosławił, że wydało stokrotny plon… Zanim Izaak nauczył się „zasiewać” ziarno, by wydało plon obfity, sam stał się ziarnem związanym i przeznaczonym na śmierć na wzgórzu Moria (Rdz 22,1-19)… I w tym najbardziej był podobny do Chrystusa, chociaż o tym nie miał zielonego pojęcia…&lt;br /&gt;Ty i ja jesteśmy w lepszej sytuacji niż Izaak, ponieważ wiemy, kiedy najbardziej jesteśmy podobni do Syna Bożego…&lt;br /&gt;Jest tylko jeden problem… czy naprawdę chcesz być podobny do Jezusa?&lt;br /&gt;Jeżeli  tak, to nie bój się być siewcą, który hojnie sieje Słowo Boga&lt;br /&gt;Bez zamętu, zazdrości, uprzedzeń, ale w mocy Ducha Świętego (1Kor 15,23; 2Kor 9,6; Gal 5,10; 6,8)&lt;br /&gt;Chcesz być podobny do Jezusa?&lt;br /&gt;To nie bój się być ziarnem rzuconym ręką Boga w miejsce, które On sam wybrał… Nawet gdy poczujesz się rozbity o skały, poraniony przez ciernie, podeptany przez przyjaciół, niezauważony przez najbliższych…&lt;br /&gt;„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1880258705200526162?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1880258705200526162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1880258705200526162' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1880258705200526162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1880258705200526162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/07/siewca-staje-si-ziarnem-mt-131-23.html' title='Siewca staje się ziarnem (Mt 13,1-23)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3560465651351196315</id><published>2008-07-05T12:33:00.007+02:00</published><updated>2008-07-11T16:48:45.411+02:00</updated><title type='text'>Osiołek niosący Króla ( Za 9,9-10)</title><content type='html'>Dlaczego na ostatnią podróż do Jerozolimy wybrałeś osła? &lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Przecież mogłeś wjechać jak wszechmocny Król na koniu, wielbłądzie, albo być niesiony na rękach apostołów jak w złotej monstrancji…&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Czy jest coś wyjątkowego w historii osła, godnego uwagi Boga?&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;A może spodobało Ci się, że osioł nawet na pustyni czuje się jak w domu (Hi 39,5-6), nie załamuje się, gdy jest opuszczony i samotny (Iz 32,14)? Potrafi ugiąć swój grzbiet, nie boi się ciężkiej pracy (Rdz 49,14-15; Syr 33,25), nie wstydzi się swoich upadków (Wj 23,5), zawsze rozpoznaje swego Pana (Iz 1,3) i może dlatego przemówił ludzkim głosem i powstrzymał głupotę Balaama ( Lb 22,21-35; 2P 2,16).&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;…&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Jeżeli czujesz się niechciany we własnym domu, wyrzucony za drzwi przez ojca jak Izmael… dziki jak Onager (Rdz 16,12)&lt;br /&gt;Możesz być pewny, że Jezus&lt;br /&gt;zobaczy w tobie osła, którego&lt;br /&gt;wybiera na przyjaciela&lt;br /&gt;i towarzysza drogi&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;…&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Wierzę, że w porzuconym poza bramami miasta ośle (Jer 22,19)&lt;br /&gt;Chrystus rozpoznał Siebie&lt;/p&gt;odrzuconego i zabitego przez ludzi,&lt;br /&gt;których kochał &lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba&lt;br /&gt;i Ziemi, że zakryłeś te rzeczy&lt;br /&gt;przed mądrymi i roztropnymi,&lt;br /&gt;a objawiłeś je prostaczkom”&lt;br /&gt;(Mt 11,25)&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Jezu, uczyń mnie Twoim osiołkiem,&lt;br /&gt;który zawiezie Ciebie, gdziekolwiek zechcesz&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3560465651351196315?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3560465651351196315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3560465651351196315' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3560465651351196315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3560465651351196315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/07/osioek-nioscy-krla-za-99-10-dlaczego-na.html' title='Osiołek niosący Króla ( Za 9,9-10)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-4205002971295263192</id><published>2008-06-21T18:10:00.002+02:00</published><updated>2008-06-21T18:15:49.688+02:00</updated><title type='text'>Desenstyzacja czy bezgraniczne zaufanie Bogu? (Mt 10,26-33)</title><content type='html'>Jeremiaszu, powiedz prawdę, nie bałeś się prorokować o zagładzie świątyni i Jeruzalem?     &lt;p class="MsoNormal"&gt;Co czułeś, kiedy twoi przyjaciele łącznie z królem chcieli się ciebie pozbyć… gdy powzięto spisek przeciwko tobie, wrzucono do studni… potem musiałeś stanąć naprzeciw Nabuchodonozora, króla Babilonu… doświadczyć niewoli, patrzeć na profanacje świątyni, zniszczenie ukochanej ojczyzny… Czy nie śniły ci się koszmary? Czy po takich przejściach można żyć bez lęku?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A może miałeś dobrego «terapeutę», który za pomocą systematycznej desenstyzacji doprowadził cię do takiej relaksacji, że zapomniałeś o jakimkolwiek strachu…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;(Desenstyzacja to jedna z najpopularniejszych dzisiaj terapii behawioralnych stosowana głównie w stosunku do zaburzeń lękowych przez stopniowe konfrontowanie pacjenta z przedmiotem jego lęku)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeremiaszu, tylko czy w twoich czasach byli terapeuci? Jeżeli nie, to jak leczono fobie? Czy zaufanie Bogu i Jego Słowu wystarczą, aby się nie lękać?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić» - wyrocznia Pana” (&lt;i style=""&gt;Jer&lt;/i&gt; 1,8)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;…&lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Otwieram początek Ewangelii św. Mateusza (1,20)&lt;br /&gt;Pierwszy raz grecki czasownik &lt;i style=""&gt;fobeo&lt;/i&gt; (lękać się) odnosi się do Józefa&lt;br /&gt;Nie mieściło mu się w głowie, że jego małżonka, Maryja, stała się brzemienna bez pomocy mężczyzny… I jak tu się nie bać oskarżenia o cudzołóstwo i ukamienowania Maryi… Jak się nie martwić o przyszłość rodziny i dziecka…&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czym było wypełnione serce Józefa, że zamiast koszmaru przyśnił mu się anioł? Bardziej ufał Słowu Boga czy swoim lękom? „&lt;span style=""&gt;Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1,24)&lt;br /&gt;…&lt;br /&gt;Otwieram encyklopedię i szukam hasła «fobia»: &lt;/span&gt;„Zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem sytuacji wywołujących go i utrudnieniem funkcjonowania w społeczeństwie. Fobie wywołane są przez pewne sytuacje lub obiekty zewnętrzne wobec osoby przeżywającej lęk, które obiektywnie nie są niebezpieczne. Cierpi na nie około 10% ludzkości”. Dalej jest podane lekarstwo: terapia psychologiczna   &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Na szczęście nie zamknąłem Ewangelii… przekonałeś mnie Jeremiaszu, Józefie… i przede wszystkim Ty, Panie Jezu…jeżeli Bóg z miłości do mnie zadał sobie tyle trudu, aby policzyć mi włosy na głowie (Mt 10,30)… więc po co wyrywać sobie włosy i żyć w ciągłym stresie… lepiej zacząć liczyć na Boga… Jezu ufam Tobie!&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color:black;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color:black;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-4205002971295263192?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/4205002971295263192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=4205002971295263192' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4205002971295263192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/4205002971295263192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/desenstyzacja-czy-bezgraniczne-zaufanie.html' title='Desenstyzacja czy bezgraniczne zaufanie Bogu? (Mt 10,26-33)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5321367626865303370</id><published>2008-06-19T14:53:00.002+02:00</published><updated>2008-06-19T14:55:50.814+02:00</updated><title type='text'>Abba... (Mt 6,7-15)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Co czuje Bóg Ojciec, kiedy widzi jak z dziecięcą ufnością&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;modlimy się do niego &lt;i style=""&gt;Abba&lt;/i&gt;?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na pewno raduje się Jego ojcowskie serce i w Duchu Świętym daje nam pełną miłości odpowiedź:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„M&lt;span style=""&gt;oje dziecko, które żyjesz na ziemi, «ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy» (&lt;i style=""&gt;Łk&lt;/i&gt; 15,31)… &lt;/span&gt;uświęcaj imię Mojego «Syna» w tobie, aby nikt cię nie oskarżył, że jesteś biednym sierotą, zostawionym na pastwę losu…(&lt;i style=""&gt;Lm&lt;/i&gt; 5,3; &lt;i style=""&gt;Jer &lt;/i&gt;49,11; &lt;i style=""&gt;Rz&lt;/i&gt; 8,14; &lt;i style=""&gt;Gal &lt;/i&gt;3,26; &lt;i style=""&gt;2Kor&lt;/i&gt; 6,18)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przyjmij Jezusa jako jedynego Zbawiciela i Pana, a Moje królestwo zamieszka w twoim sercu (&lt;i style=""&gt;Rz &lt;/i&gt;10,9)… Stawaj się coraz bardziej wolnym, będąc posłuszny Mojej woli (&lt;i style=""&gt;Dz&lt;/i&gt; 22,14; &lt;i style=""&gt;Hbr&lt;/i&gt; 10,7)… Spożywaj Ciało Chrystusa w Eucharystii byś umiał być chlebem dla braci&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przebaczaj sobie i bliźnim, tak jak Ja, odpuszczam ci wszystkie grzechy przy każdej spowiedzi… I «nie daj się zwyciężyć &lt;span style=""&gt;złu, ale zło dobrem zwyciężaj» (&lt;i style=""&gt;Rz&lt;/i&gt; 12,21)”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;….&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„W owym dniu patrzeć będzie człowiek na swego Stwórcę i jego oczy się zwrócą ku Świętemu Izraela” (&lt;i style=""&gt;Iz&lt;/i&gt; 17,7)… „Będą patrzeć na Tego, którego przebili” (&lt;i style=""&gt;Za &lt;/i&gt;12,10; &lt;i style=""&gt;J&lt;/i&gt; 19,37)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Ojcze, dziękuję za przybrane synostwo, bo kiedy patrzę na ukrzyżowanego Jezusa widzę Ciebie (&lt;i style=""&gt;J&lt;/i&gt; 14,9), doświadczam Twojej miłości, Twój Duch modli się we mnie (&lt;i style=""&gt;Rz&lt;/i&gt; 8,26) i coraz bardziej czuję się synem…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Ojcze, przepraszam za te wszystkie momenty, gdy inni patrząc na mnie… nie widzą Ciebie, nie słyszą Twego Słowa… i zaczynają wątpić w Twoją ojcowską miłość…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5321367626865303370?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5321367626865303370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5321367626865303370' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5321367626865303370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5321367626865303370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/abba-mt-67-15.html' title='Abba... (Mt 6,7-15)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-2658636810693146692</id><published>2008-06-15T00:03:00.001+02:00</published><updated>2008-06-15T00:03:39.876+02:00</updated><title type='text'>Biorę ciebie na własność (Wj 19,1-6)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Jedno hebrajskie słowo &lt;i style=""&gt;segullah&lt;/i&gt; (własność) (&lt;i style=""&gt;Wj&lt;/i&gt; 19,5; &lt;i style=""&gt;Pwt&lt;/i&gt; 7,6)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;wyraża niezwykłą miłość Boga do swojego ludu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bóg wielkich bohaterów, Abrahama, Izaaka i Jakuba&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;tworzy społeczność nowego ludu…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;rodzi się Izrael – umiłowany lud Jahwe&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bóg, który jak kocha, kocha całkowicie, wcale nie ma wielkich wymagań &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pragnie tylko posłuszeństwa Jego Słowu i wierności Przymierzu,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;choć dobrze wie, ile razy zostanie zdradzony…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kończy się epoka wybitnych jednostek&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;a zaczyna historia zwykłych ludzi, których połączyło cierpienie, niewola, pustynia, głód… ale też krew baranka paschalnego, smak manny, wolność od faraona, Dekalog…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wydawało się, że wejście do ziemi obiecanej stanie się drugim rajem…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;niestety… nie wystarczyły cuda zdziałane przez Mojżesza, kamienne tablice przykazań&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;i piękne obietnice samego Boga…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czy możesz być wolny wiedząc, że jesteś czyjąś własnością?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Od tego pytania zaczyna się bunt, zdrada, niewdzięczność… &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I to co najbardziej boli - patrzenie na Boga jakby był drugim faraonem,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;który chce ograniczyć ludzką wolność, narzucić swoje prawo, zapanować nad stworzeniem…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jak mocno trzeba kochać, aby nie zwątpić w człowieka… i stać się takim jak on, z krwi i kości, wrażliwym na ból, cierpienie, zdradę, odczuwającym smutek i lęk przed śmiercią…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;„Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy jeszcze byli bezsilni” (&lt;i style=""&gt;Rz &lt;/i&gt;5,6)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Odtąd wszystko staje się inne… Nowe Przymierze przypieczętowane krwią Chrystusa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To nie ty zobowiązujesz się być własnością Boga, On pierwszy daje ci najukochańszą własność: Syna. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;I przez Chrystusa zamieszkuje twe serce, daje się poznać i spożyć w Eucharystii…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: «To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo»” (&lt;i style=""&gt;Mt&lt;/i&gt; 21,38)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Panie, marny ze mnie rolnik, tyle razy powtarzasz: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało… (&lt;i style=""&gt;Mt&lt;/i&gt; 9,37). A ja, zamiast uprawiać wyznaczoną mi rolę, chcę posiąść Twoje «dziedzictwo» i jak owi rolnicy, zabijam Twego Syna we mnie…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Zapuść Twój sierp i żniwa dokonaj, bo przyszła już pora dokonać żniwa, bo dojrzało żniwo na ziemi!” (&lt;i style=""&gt;Ap&lt;/i&gt; 14,15)… I spal ogniem swego Ducha wszystko, co uważam za swoją «własność»… Abym zawsze pamiętał, że gdy czuje się &lt;i style=""&gt;zniewolony&lt;/i&gt; przez Ciebie… jestem najbardziej &lt;i style=""&gt;wolny&lt;/i&gt;… „&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6,8)&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Idźcie i głoście: «Bliskie już jest królestwo niebieskie»… Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!” (&lt;i style=""&gt;Mt&lt;/i&gt; 10,7-8)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-2658636810693146692?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/2658636810693146692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=2658636810693146692' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2658636810693146692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2658636810693146692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/bior-ciebie-na-wasno-wj-191-6.html' title='Biorę ciebie na własność (Wj 19,1-6)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-2618432059245574100</id><published>2008-06-12T10:59:00.002+02:00</published><updated>2008-06-12T11:03:39.969+02:00</updated><title type='text'>"Największy przeciwnik w drodze" - samousprawiedliwienie (Mt 5,20-26)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie&lt;br /&gt;i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (&lt;i style=""&gt;Mt &lt;/i&gt;5,20)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mocne Słowa z kazania na górze...&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeśli moja sprawiedliwość (gr. &lt;i style=""&gt;dikaiosine&lt;/i&gt;) nie będzie «Chrystusowa»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Mogę pocałować klamkę i zobaczyć zamknięte drzwi Królestwa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;O jaką sprawiedliwość chodzi Zbawicielowi?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dla Platona człowiek sprawiedliwy pragnie dobra i unika zła,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;oddaje drugiemu według słuszności, jaka mu się należy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W Starym Testamencie sprawiedliwy (hebr. &lt;i style=""&gt;sedeq&lt;/i&gt;) wiernie wypełnia Prawo, zachowuje przykazania, unika grzechu (&lt;i style=""&gt;Pwt&lt;/i&gt; 6,25; &lt;i style=""&gt;2Sm&lt;/i&gt; 22,22-23)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czy to nie wystarczy, aby wejść do Królestwa Bożego?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Potrzebna jest wiara w Chrystusa Jezusa! (&lt;i style=""&gt;Rz &lt;/i&gt;3,22; 4,3; &lt;i style=""&gt;Ga &lt;/i&gt;3,11)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ukrzyżowany Pan jest jedynym &lt;i style=""&gt;Dikaiosem&lt;/i&gt; (Sprawiedliwym) (&lt;i style=""&gt;Łk&lt;/i&gt; 23,47)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bez Jezusa nikt nie jest sprawiedliwy przed Bogiem (&lt;i style=""&gt;Rz &lt;/i&gt;3,10)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Chrystus bowiem raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;aby was do Boga przyprowadzić” (&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;1P&lt;/i&gt; 3,18)&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;….&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Gdy byłem w szkole podstawowej lubiłem jak mama pisała mi usprawiedliwienie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Mogłem nie iść na lekcje, zostać w domu, nie bać się wychowawcy…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Gdy trochę podrosłem sam zacząłem się usprawiedliwiać&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Umiałem wszystko sobie wytłumaczyć&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Obronić siebie przed osądem i upokorzeniem ze strony kolegów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Niestety taka sprawiedliwość nie otwierała mi drogi do nieba&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Dzisiaj wiem, że &lt;i style=""&gt;moja&lt;/i&gt; sprawiedliwość jest &lt;i style=""&gt;mniejsza&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;bo nie przestrzegam skrupulatnie Prawa, upadam,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;i nie uważam się za sprawiedliwego&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Jestem grzesznikiem, przyznaję (por. &lt;i style=""&gt;Rz&lt;/i&gt; 4,5; &lt;i style=""&gt;1J &lt;/i&gt;1,9)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Jedyna moja sprawiedliwość to Chrystus&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Chciałbym powtórzyć za św. Pawłem &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;- choć dobrze wiem, że do tego jeszcze daleka droga - &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - &lt;b style=""&gt;nie mając mojej sprawiedliwości&lt;/b&gt;, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa” (&lt;i style=""&gt;Flp&lt;/i&gt; 3,8-9)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Tylko w świetle takiej SPRAWIEDLIWOŚCI&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;można czytać dalsze słowa kazania na górze (zob. &lt;i style=""&gt;Mt&lt;/i&gt; 5,22.28)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;i zobaczyć, że gdy nosisz w sercu gniew na brata…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;już go zabiłeś&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;gdy patrzysz pożądliwie na kobietę już z nią cudzołożyłeś…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Trudna ta mowa, któż ją zgłębić zdoła?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=";font-family:Arial;font-size:10;"  &gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-2618432059245574100?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/2618432059245574100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=2618432059245574100' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2618432059245574100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/2618432059245574100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/najwiekszy-przeciwnik-w-drodze.html' title='&quot;Największy przeciwnik w drodze&quot; - samousprawiedliwienie (Mt 5,20-26)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-1448709504179575634</id><published>2008-06-09T10:52:00.001+02:00</published><updated>2008-06-09T10:54:26.139+02:00</updated><title type='text'>Kruk Eliasza (1Krl 17,1-6)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Podziwiam cię, Eliaszu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;i chciałbym zapytać jak smakowało śniadanie przyniesione przez kruka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;czy nie bałeś się rozstroju żołądka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;przecież kruki żywią się padliną…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;czy nie czułeś się wystawiony na pośmiewisko… &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;przez samego Boga&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;skoro od dziecka słyszałeś, że kruk to ptak nieczysty&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;i lepiej go nie dotykać (&lt;i style=""&gt;Pwt &lt;/i&gt;14,14)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdyby ktoś z przyjaciół czy bliskich dowiedział się kto przygotowuje ci posiłki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;na pewno nie podałby ci więcej ręki…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Podziwiam cię, Eliaszu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;bo nie spotkałeś Jezusa, nie słyszałeś Ewangelii,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;nie znałeś mocy Jego krzyża i zmartwychwstania, chrztu i Eucharystii…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;a mimo to dobrze wiedziałeś, że posłuszeństwo Bogu i Jego Słowu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;ważniejsze jest od litery Prawa, własnych upodobań i tego, co pomyślą inni&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Eliaszu, trochę mnie zawstydzasz, bo ja, poznałem Chrystusa,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;tyle razy słyszałem Dobrą Nowinę:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;«&lt;span style=""&gt;Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki!» (Łk 12,24)…&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Brakuje mi takiej wiary, Eliaszu, by «spojrzeć na kruka» i zamiast nieczystego ptaka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;zobaczyć miłosierną dłoń Boga Ojca, a na niej codzienny pokarm… Eucharystię&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A może to nie przypadek, że oblubienica (dusza ludzka, Kościół…)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;w &lt;i style=""&gt;Pieśni nad Pieśniami&lt;/i&gt; pragnie Oblubieńca (Chrystusa)… podobnego do kruka (&lt;i style=""&gt;Pnp&lt;/i&gt; 5,11)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą” (&lt;i style=""&gt;Mt&lt;/i&gt; 24,28)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wiszące na krzyżu ciało Jezusa dla pobożnych Izraelitów&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;było jak nieczysta padlina, której nie wolno dotykać…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Eliaszu, czy pomyślałbyś kiedykolwiek, że Bóg da takie Ciało do spożycia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;czyniąc je pokarmem na życie wieczne?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-1448709504179575634?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/1448709504179575634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=1448709504179575634' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1448709504179575634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/1448709504179575634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/kruk-eiasza-1krl-171-6.html' title='Kruk Eliasza (1Krl 17,1-6)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-6072295545994156625</id><published>2008-06-07T12:53:00.003+02:00</published><updated>2008-06-07T14:20:05.237+02:00</updated><title type='text'>Grzesznik Apostołem (Mt 9,9-13)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zawód celnika – najbardziej znienawidzony przez pobożnych faryzeuszy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak można okradać swoich rodaków i kolaborować z okupantem?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mateusz – dar Jahwe… ale kto jeszcze pamiętał jego imię?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pozostały mu koszmarne sny, pogłębiające się poczucie winy,  pełne pogardy i nienawiści spojrzenia ludzi:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;«jesteś grzesznikiem, bądź przeklęty skoro nie zachowujesz Prawa» (Pwt 27,26)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jego jedyny przyjaciel - zimny i milczący pieniądz z wyrytym obrazem cezara&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak długo można tak żyć… kontemplując obraz człowieka, oddając mu pokłon?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Mateuszu, powiedz dlaczego zdradziłeś swój naród…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kiedy ostatnio czytałeś Torę? Czy można zapomnieć &lt;i style=""&gt;&lt;span style=""&gt;Szema Israel&lt;/span&gt;, Adonaj Elohenu, Adonaj Echad&lt;/i&gt; (Pwt 6,4-9)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A może nie wystarczą sztywne nakazy Prawa, obrzezanie ciała, pobożne modły, recytowane z pamięci święte słowa…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli pozbawiałeś innych pieniędzy (wartości), to czy sam znałeś swoją wartość? Czy doświadczyłeś w swoim życiu, że Bóg jest Ojcem i kocha za darmo?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co wtedy, gdy człowiek nie czuje się kochany przez Boga, przez rodziców? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zawód zdziercy podatkowego staje się powołaniem?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Współpraca z wrogiem drogą do kariery?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Posłuszeństwo cezarowi najwyższym prawem?…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ile czasu potrzebowałeś, by zrozumieć, że licząc pieniądze można przegrać życie… a zabierając innym wcale nie stajesz się bogatszy…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiam się jeszcze, czy tamtego pamiętnego dnia, Jezus zapukał do twojej komory celnej i czekał, aż usłyszy «proszę»; czy wszedł pomimo drzwi zamkniętych, bo już nie mógł dłużej patrzeć jak cierpisz, jak siebie oszukujesz i wyrywało mu się serce, aby ci pokazać, że nie brzydzi się tobą i bardzo cię kocha.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Co takiego było w spojrzeniu Jezusa, że przestałeś patrzeć na cezara?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Naprawdę wystarczy Jego jedno zdanie «Pójdź za Mną», aby przestać iść «za sobą», zostawić opłacalny zawód, zaryzykować życie, nie bać się Rzymian?…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„&lt;span style=""&gt;Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,31)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-6072295545994156625?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/6072295545994156625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=6072295545994156625' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6072295545994156625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/6072295545994156625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/grzesznik-apostoem-mt-99-13.html' title='Grzesznik Apostołem (Mt 9,9-13)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-5805473616706359626</id><published>2008-06-07T00:56:00.003+02:00</published><updated>2008-06-07T01:03:10.888+02:00</updated><title type='text'>Moje spotkanie z córką Jaira (Łk 8,40-56)</title><content type='html'>Co wydarzyło się w życiu tej dwunastoletniej dziewczynki,  &lt;p class="MsoNormal"&gt;że ciężko zachorowała i zmarła?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Chyba możemy się trochę domyślać…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jej ojciec, przełożony synagogi, pochłonięty pracą, strzeżeniem przepisów Prawa,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;pouczaniem i napominaniem innych, nawet nie zauważał&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;stęsknionej jego obecności, spragnionej miłości żony i córki&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ile czasu Jair poświęcał dla swojej jedynaczki, przeżywającej trudny okres dojrzewania?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czy brał ją na kolana, przytulał do ojcowskiego serca,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;szeptał do ucha: «masz takie anielskie oczy, jak twoja matka»?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A może zachowywał się jak w synagodze, służbowo, apodyktycznie, bez żadnych uczuć?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ile razy dorastająca córka usiłowała zwrócić uwagę ojca:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;«tato, powiedz mi, czy jestem piękna, czy mnie kochasz?»…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie wystarczyły zapewnienia matki, chciała to usłyszeć od ojca&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Aby znaleźć odpowiedź na pytanie o «piękno» kobieta zaryzykuje życie?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Była już umierająca, kiedy ojciec zaczął ją dostrzegać…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jair, coś jednak zrozumiał przez częste medytowanie i wyjaśnianie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;świętych tekstów w synagodze…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wiedział do jakiego udać się Lekarza&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy Jezus przyszedł, wszyscy jednogłośnie orzekli: «dziewczynka umarła»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pan jednak wiedział, że to tylko sen…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kogo zobaczyła jak śniła? Za czym tęskniła?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ojciec i matka zmartwieni odejściem jedynaczki stali przy łóżku i czekali na cud&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jezus wziął ją za rękę i rzekł głośno «Dziewczynko wstań». Duch jej powrócił…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeden ciepły dotyk i słowo pełne miłości wystarczą, aby przywrócić do życia to co umarło.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;….&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Stanęła przede mną, spojrzała głęboko w oczy&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na jej twarzy zauważyłem wyryte cierpienie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;«Nie mam dla kogo żyć - powiedziała. Czuje się niekochana i niepotrzebna&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ojciec nigdy nie miał dla mnie czasu,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;zawsze liczyła się dla niego praca i towarzystwo…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Gdy miałam 18 lat zaufałam jednemu chłopakowi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;ale mnie wykorzystał i zostawił&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przybywam do ciebie z tym jednym pytaniem,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Boje się zaufać kolejny raz, ale czuje, że mnie nie okłamiesz&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Powiedz mi, dlaczego tak trudno znaleźć miłość…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Zaczynam wątpić w swój wdzięk i piękno; nie wiem, czy ktokolwiek&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;mnie szczerze i całkowicie pokocha…»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przychodzisz do mnie i pytasz: «czy jestem piękna?»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Twoje pytanie pochodzi od Boga.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To On chce być piękny i jedyny w życiu człowieka&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Każda kobieta nosi je w sercu i nie spocznie dopóki nie znajdzie potwierdzenia&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wybacz, że powstrzymam się od odpowiedzi… pragnę twojego dobra&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Cokolwiek powiem, moje słowo stanie się trującym jadem węża z Księgi Rodzaju&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeżeli bym ci powiedział: «Nie podobasz mi się, nie jesteś w moim typie, wole kobiety, które mają…». Odejdziesz kolejny raz zraniona i upokorzona&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeżeli bym ci powiedział: «jesteś najpiękniejszą kobietą jaką spotkałem, chciałbym z tobą przejść przez życie»… Wtedy ja, okaże się kolejnym zdrajcą i kłamcą,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;ponieważ jestem zaślubiony Chrystusowi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jestem przekonany, że żaden mężczyzna z wyjątkiem twego ojca i przyszłego męża,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;nie da ci tego, czego tak bardzo pragniesz.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Bo czy jest ktoś inny, kto może ci przyrzec i potwierdzić życiem:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;«Będę z tobą na zawsze i ślubuje ci miłość i wierność».&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Skoro pytanie o piękno i miłość pochodzi od Boga,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;to ostatecznej odpowiedzi trzeba szukać w Nim.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wierzę, że ten, który powiedział «&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bierzcie &lt;/span&gt;i jedzcie to jest Ciało Moje»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tak samo powie: «&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biorę&lt;/span&gt; ciebie za oblubienicę&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;i obiecuje ci miłość nie tylko do końca życia, ale na wieki»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;A co ze mną? Jeżeli kochać to «patrzeć w tym samym kierunku»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Patrzmy razem na Jezusa… Tylko taka przyjaźń nie rani.&lt;/p&gt;Tylko Jego spojrzenie uzdrawia...  &lt;p class="MsoNormal"&gt;….&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ile jeszcze przyjdzie mi spotkać córek Jaira?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niech ich imiona pozostaną ukryte między wierszami Ewangelii&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czy wystarczy siły, aby nie zatrzymać spojrzenia… na sobie…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Co zobaczył Jezus w ciele dwunastoletniej dziewczynki?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Może jej głód miłości?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Może swoje ciało opuszczone na krzyżu?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Może ciała tylu innych kobiet, poranionych przez mężczyzn?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Talitha kum&lt;/span&gt;…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-5805473616706359626?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/5805473616706359626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=5805473616706359626' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5805473616706359626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/5805473616706359626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/moje-spotkanie-z-crk-jaira-k-840-56.html' title='Moje spotkanie z córką Jaira (Łk 8,40-56)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3154473171366210658</id><published>2008-06-04T23:30:00.001+02:00</published><updated>2008-06-04T23:31:24.761+02:00</updated><title type='text'>Słuchaj a będziesz miłował (Mk 12,28-34)</title><content type='html'>Co jest najważniejsze w życiu?  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Chyba każdy odpowie: «&lt;span style="font-variant: small-caps;"&gt;Miłość&lt;/span&gt;»&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wierzę, że nawet największy egoista czy przestępca za nią tęskni&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Czy ten, kto nie kocha i krzywdzi innych będzie pragnął tego samego dla siebie?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Dobrze, ale… skoro najważniejsza jest miłość, dlaczego z jej powodu tyle cierpienia?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kłótnie, zazdrość, rozwody, zdrady, gwałty, osierocone dzieci…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Najprościej powiedzieć, to nie miłość rani, ale człowiek słaby, grzeszny, niedoskonały&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Często niedojrzały, poraniony przez najbliższych i przyjaciół,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;bez doświadczenia miłości we własnym domu&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niezdolny wziąć odpowiedzialność za drugiego i stać się bezinteresownym darem z siebie&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;……………………………&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przy spotkaniu z uczonym w Piśmie Jezus pokazuje,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;że problem jest o wiele poważniejszy…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Miłość, rodzi się z tego, co się słucha,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Tym co się słucha jest Słowo Chrystusa!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jeżeli od dziecka słuchałeś tylko człowieka – rodziców, przyjaciół, nauczycieli -&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;To nawet przy ich największej trosce, ich słowa nie zawsze rodziły w tobie miłość&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pamiętasz, ile razy byłeś smutny, płakałeś, czułeś się nikomu niepotrzebny?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale kiedy przestałeś chodzić w pampersach, zamiast smoczka zacząłeś przeżuwać gumę,&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;a mleko zastąpiłeś piwem, coraz bardziej słuchałeś siebie, swoich uczuć, tęsknot, pragnień&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Potem pojawiła się pierwsza miłość i wszystko inne przestało być ważne…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Pomimo to, twoje serce pozostało niezaspokojone w pełni (przynajmniej tak było z moim)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wtedy przekonałem się, że aby prawdziwie kochać nie wystarczy słuchać siebie, swoich pragnień, ani nawet najmądrzejszych ludzi…&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Co mi z tego, że słyszę siebie, swoje lęki, tęsknoty, narzekania, kiedy nie słyszę Boga!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Miłości nie uprawia się w rytmie techno czy samby&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Ale w ciszy, ufności i zasłuchaniu w Słowo Boga&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;«Będziesz miłował Boga i bliźniego» o ile będziesz słuchał Słowa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Kto ma uszy do słuchania, a nie do noszenia kolczyków czy słuchawek stereo, ten pojmuje&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3154473171366210658?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3154473171366210658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3154473171366210658' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3154473171366210658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3154473171366210658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/suchaj-bdziesz-miowa-mk-1228-34.html' title='Słuchaj a będziesz miłował (Mk 12,28-34)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-9070856694441286422</id><published>2008-06-03T14:27:00.000+02:00</published><updated>2008-06-03T14:28:22.266+02:00</updated><title type='text'>Budowa domu (Mt 7,21-27)</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Żyj chwilą obecną&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nie przejmuj się problemami&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Uwierz w swoją moc&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bądź oparciem dla innych…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;a nawet nie zauważysz&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;że ciągle budujesz na piasku&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;i taki dom runie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;gdy nadejdą wichry i burze…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Pytasz, dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Żaden człowiek nie jest skałą&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;bez Chrystusa jesteś tylko piaskiem&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;unoszonym na wietrze…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;„Nie pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;u którego nie ma wybawienia” (Ps 146,3).&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Pozwól, niech Jezus żyje i kocha w tobie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;wtedy przeżyjesz chwilę obecną jakby była twoją ostatnią&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;stracisz wiarę w siebie ale odkryjesz moc Najwyższego&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;przestaniesz ubóstwiać człowieka, a odnajdziesz w nim oblicze Boga&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;I skończysz wreszcie płakać, że nikt cię nie lubi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;że nie masz przyjaciela do budowania domków z piasku&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;Życie to nie zabawa w piaskownicy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;ale radość bycia ociosanym i budowanym na skale - Chrystusie &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;Jeżeli najważniejsze jest niewidoczne dla oczu,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;to przyjrzyj się na jakim fundamencie zostałeś zbudowany&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;„Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki” (Ps 40,3)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-9070856694441286422?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/9070856694441286422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=9070856694441286422' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9070856694441286422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/9070856694441286422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/budowa-domu-mt-721-27.html' title='Budowa domu (Mt 7,21-27)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8042619030180669861</id><published>2008-06-03T11:13:00.001+02:00</published><updated>2008-06-03T12:45:45.007+02:00</updated><title type='text'>Dobry Pasterz (J 10,1-18)</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;Uderza mnie w Ewangelii o dobrym Pasterzu wezwanie do słuchania Jego głosu (gr. foné). Czyżby nie wystarczyło przyjęcie Jego słowa? A może Słowo bez głosu nie brzmi? To Duch Święty nadaje brzmienie słowom Jezusa. Bez Ducha nawet piękne słowo może pozostać martwą literą. Czy można kochać drugiego tylko za pomocą listów, bez zasłuchania się w jego głos? A może to nie przypadek, że każdy człowiek ma głos jedyny i niepowtarzalny? Łatwo jest zrobić plagiat słowa. Można się nauczyć cudzych słów na pamięć i cytować je jako własne, o ile trudniej jest zmienić własny głos. Zawsze mnie zadziwia z jaką łatwością rodzice potrafią rozpoznać głos swoich synów i córek. Wystarczy gdy w grupie bawiących się dzieci jedno z nich zacznie płakać natychmiast rodzic wie o kogo chodzi. Przypomina mi się fragment z „Małego księcia”:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Opowiedziałem wam te szczegóły o planecie B-612 i podałem numer ze względu na dorosłych. Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie: "&lt;b style=""&gt;Jaki jest dźwięk jego głosu&lt;/b&gt;? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?" &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;Oni spytają was: "Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?" Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I jeszcze jeden wiersz Bolesława Leśmiana (nie dochodzę tu intencji autora, ale chciałbym poniższe słowa przemienić w modlitwę do Boga):&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 72pt;"&gt;Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -&lt;br /&gt;Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,&lt;br /&gt;Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą -&lt;br /&gt;I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu. &lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-left: 72pt;"&gt;Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -&lt;br /&gt;A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,&lt;br /&gt;Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania&lt;br /&gt;I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści... &lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-left: 72pt;"&gt;Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -&lt;br /&gt;Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -&lt;br /&gt;I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie&lt;br /&gt;W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha głosu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;A teraz zachęcam do małej refleksji nad Słowem Bożym&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;„On odpowiedział: «Usłyszałem Twój &lt;b style=""&gt;głos &lt;/b&gt;w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się»” (Rdz 3,10).&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;„Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na &lt;b style=""&gt;głos &lt;/b&gt;oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu” (J 3,29).&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;„A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ &lt;b style=""&gt;głos &lt;/b&gt;jego znają” (J 10,4).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Moje owce słuchają mego &lt;b style=""&gt;głosu&lt;/b&gt;, a Ja znam je. Idą one za Mną” (J 10,27)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zachęcam też do medytacji następujących fragmentów: Pwp 5,24; 1Sm 24,17; 26,17; 2Krn 5,13; Ps 29; 95,7; Pnp 2,14; Iz 58,1; Ez 33,32; J 3,29; 5,25; 12,28-30; 18,37; Dz 9,4.7; Ap 1,10-12; 3,20&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8042619030180669861?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8042619030180669861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8042619030180669861' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8042619030180669861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8042619030180669861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/06/dobry-pasterz-j-101-18.html' title='Dobry Pasterz (J 10,1-18)'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-3202875807316162759</id><published>2008-05-26T17:13:00.002+02:00</published><updated>2008-05-30T17:26:53.583+02:00</updated><title type='text'>O bogatym młodzieńcu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana;font-size:10;"  lang="PL" &gt;Jedna myśl odnośnie dzisiejszej Ewangelii o bogatym młodzieńcu (Mk 10,17-22).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana;font-size:10;"  lang="PL" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana;font-size:10;"  lang="PL" &gt;Zajrzałem do tekstu greckiego i uderzyło mnie, że nie ma tam napisane: Jezus „spojrzał na niego z miłością” (w. 21), ale dosłownie „wpatrując się w niego, ukochał go”. Szkoda tylko, że ów człowiek, był tak bardzo zajęty swoim pytaniem o «szczęście», że chyba w ogóle nie zwrócił na to uwagi. Kiedy usłyszał od Jezusa „sprzedaj wszystko, co masz” &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przeżył szok i odszedł smutny&lt;/span&gt; (dosł. tłumaczenie). Jest to dla mnie niezgłębiona tajemnica: być ukochanym przez samego Boga i odejść smutnym. Przypuszczam, że ów człowiek, przychodząc do Jezusa był pewny, że Bóg mu pobłogosławił w życiu (w Starym Testamencie bogactwo i posiadanie dóbr było symbolem błogosławieństwa zob. Ps 112,3; Prz 3,16; 8,18; Koh 5,18). Jaki nasuwa się wniosek? Jezusowi nie chodziło o to, aby tego człowieka pozbawić posiadłości i doprowadzić do smutku. Po prostu chciał mu powiedzieć: „Popatrz na Mnie, moja miłość o wiele więcej znaczy niż wszelkie błogosławieństwo i bogactwo tego świata. Wszystko, co otrzymałeś, na co zapracowałeś, twoja wierność przykazaniom nie ma żadnej wartości, kiedy nie widzisz, że Ten, którego pytasz o dobro, nie chce zaspokoić Twojej ciekawości mądrą odpowiedzią, ale zamieszkać w Twoim sercu, byś zawsze czuł, że jesteś kochany przez Boga” (por. Mk 10,17-22).&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana;font-size:10;"  lang="PL" &gt;„Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu”. &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana;font-size:10;"  &gt;(1P 1,6-7)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-3202875807316162759?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/3202875807316162759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=3202875807316162759' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3202875807316162759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/3202875807316162759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/05/o-bogatym-modziecu.html' title='O bogatym młodzieńcu'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8817848554599892958.post-8795371045107891826</id><published>2008-05-22T17:10:00.001+02:00</published><updated>2008-05-30T17:25:22.753+02:00</updated><title type='text'>Na Boże Ciało</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;" lang="PL"&gt;Ojcowie Kościoła rozważając tajemnicę Wcielenia spostrzegli, że wszystko to, co nie zostało przyjęte przez Syna Bożego i nie było włączone w Jego ludzką naturę, nie może być zbawione. Uroczystość Bożego Ciała to okazja by podziękować Jezusowi, że ciągle bierze na siebie moją nędzę, włącza mnie w siebie i podaje mi czysty chleb miłości; to również zaproszenie, by spojrzeć Zbawicielowi w oczy i dać się osądzić Jego spojrzeniu: „Jeżeli zaś sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni” (1 Kor 11,31).&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Verdana;" lang="PL"&gt;Ze zgody na naszą słabość i nędzę, Bóg wyprowadza obietnicę: „W naturze silniejszy zjada słabszego. A więc to Chrystus przyjmuje nas - stajemy się Jego Ciałem” (Św. Augustyn). Dlatego nawet gdy widzisz, że nie umiesz kochać jak Bóg, nawet gdy myślisz, że nie zasługujesz na miłość, nawet gdy masz żal do kogokolwiek (rodziców, braci, sióstr, przyjaciół), że odrzucili Twoją miłość, albo w ogóle za mało Cię ukochali, nigdy nie rozpaczaj! Jeżeli „w naturze silniejszy zjada słabszego”, to daj się spożyć Jezusowi. Wtedy Ty znikasz, Twoje „ja” umiera. Żyje Jezus i kocha, tak jak sam chce. Kto został spożyty żyje w Tym, który go spożył. Jeżeli spożył Ciebie ten, który jest samą Miłością,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;wtedy Twoje ciało i krew, dusza i pragnienia są takie, jak Jego. Szkoda tylko, że tak trudno w to uwierzyć, a jeszcze trudniej na to się zgodzić. Ile razy trzeba być «spożytym» i «wyplutym» przez człowieka, przez świat, przez pożądliwość ciała, by w końcu dać się odnaleźć i zamieszkać w sercu Boga?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;"  lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8817848554599892958-8795371045107891826?l=echoslowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://echoslowa.blogspot.com/feeds/8795371045107891826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8817848554599892958&amp;postID=8795371045107891826' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8795371045107891826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8817848554599892958/posts/default/8795371045107891826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://echoslowa.blogspot.com/2008/05/na-boe-ciao.html' title='Na Boże Ciało'/><author><name>Mateusz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11364011737808906506</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_hVfz4UU-sN0/SSfEGw4QUjI/AAAAAAAAAAM/SOFqjjx902c/S220/B+(1447).JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
