Jezu, rozpoznałem i uwierzyłem: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego»
- „Cieszę się, Piotrze, że nie radziłeś się ciała i krwi, ale mojego Ojca, który ci to objawił… na tobie zbuduje mój Kościół a bramy piekielne go nie przemogą… ale najpierw wiele będę cierpiał i zostanę zabity…”
- „Panie, nawet tak nie myśl, przecież Bóg Cię obroni i pokona Twoich nieprzyjaciół…”
- „Zejdź mi z oczu, szatanie… myślisz tylko po ludzku”
Ten krótki dialog Piotra z Jezusem pokazuje dwa sposoby myślenia… Piotr myśli logicznie… skoro jego Mistrz jest obiecanym Mesjaszem nie może umrzeć na krzyżu jak pospolity złoczyńca… Bóg musi stanąć w obronie swego ukochanego Syna, „jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” (Mt 4,3)…
- «Jeżeli tak myślisz, zejdź mi z oczu, szatanie!»… «kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje» (Mt 16,24)…
Dlaczego Jezus używa takich ostrych słów wobec swojego ucznia, któremu dopiero co powierzył „władzę kluczy”? Odpowiedź jest prosta. Chrystus nigdy się nie zgodzi, aby człowiek sądził, że zna lepiej „myślenie Boga” od samego… Boga.
Krzyż – „najgłupszy po ludzku” sposób odkupienia świata staje się „mądrością Boga” i znakiem największej Jego miłości (1Kor 1,23-25)… Szkoda, że tak mało ludzi szuka „mądrości krzyża”, nie dostrzegając w sobie i innych podobieństwa do ukrzyżowanego Pana. Wystarczy popatrzeć dookoła siebie… Kobieta miesiącami opłakująca swojego męża ma żal do Boga, że zabrał go za wcześnie, bo przecież u jej boku mąż miałby lepiej niż… w niebie. Matka wychowująca syna narkomana, zostawia pracę, męża i szuka swoje dziecko po ulicach miasta, bo nikt nie zatroszczy się o syna tak dobrze, jak ona… Rada Piotra „niech Bóg broni cię przed krzyżem i cierpieniem” jest diabelską pokusą, by bardziej ufać sobie niż Bogu…
Na szczęście w świecie, w którym wszyscy ludzie chodzą „do przodu” (po trupach do celu, walczą o swoją godność, dążą do sukcesu, używają siły pieniądza, władzy itp.)… pojawił się Człowiek, który zaczął chodzić „do tyłu” (zamiast w pałacu narodził się w ubogiej stajni, za swoich przyjaciół wybrał dwunastu prostych mężczyzn, dobrze się czuł wśród biednych, chorych i pokrzywdzonych, kochał nieprzyjaciół, wreszcie umarł na krzyżu jak złoczyńca, a po trzech dniach zmartwychwstał)… ten Człowiek udowodnił, że można tak żyć – „chodząc do tyłu”, czyli rezygnując ze swojego „ja”, podejmując codzienny krzyż i krocząc Jego śladami…
Jestem przekonany, że rodzina czy jakakolwiek inna wspólnota będzie się rozpadać, gdy zabraknie przynajmniej jednej osoby, która miałaby „myślenie Chrystusa” i potrafiłaby zatrzymać zło na sobie…
Maryjo, dziękuję Ci, że nie chroniłaś swego Syna przed cierpieniem… dziękuję, że zgodziłaś się na krzyż Syna i swój… dziękuję, że patrząc w oczy śmierci nie panikowałaś i nie miałaś pretensji ani do Boga ani do ludzi… Naucz nas odnaleźć życie w krzyżu Jezusa, abyśmy mieli tego samego Ducha i poznali miłość Ojca w przebitym sercu Zbawiciela... Tylko wtedy świat zobaczy, że „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus… który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal 2,20)
„Czas nas uczy pogody”
1 rok temu
