25 gru 2008

Narodziny Boga

Niesmiertelny przyjmuje smiertelnosc
Niewidzialny pozwala sie zobaczyc
Niewypowiedziany przemawia ludzkim glosem...
Boze Narodzenie to Bog przychodzacy w bezbronnym Dziecieciu
Mozna Go zobaczyc i dotknac
pokochac i przytulic
uslyszec i rozmawiac z Nim jak z przyjacielem...
Potrzeba tylko wiary Maryi, by bardziej ufac Bogu niz sobie
odwagi pasterzy, by wyruszyc do Betlejem i oddac poklon Zbawicielowi
wytrwalosci Medrcow, by szukac prawdy idac za swiatlem gwiazdy...
Jezeli slysze Boga, dostrzegam go, rozmawiam z Nim, to juz nic piekniejszego nie ujrze na tym swiecie... i bede mogl powtorzyc za Symeonem "Teraz, o Panie, pozwol odejsc sludze twemu w pokoju, bo moje oczy ujrzaly Twoje zbawienie".
Pamietam, jak kilka lat temu w hospicium, umierajacy czlowiek chwycil mnie za reke i prosil: "Modl sie za mnie, bo nie slysze i nie widze Boga, z jednej strony czuje, ze przychodzi do mnie Bog, z drugiej diabel... dlaczego tak sie dzieje, przeciez chodzilem regularnie na Msze sw., modlilem sie..." Symeon nie mial tego problemu, rozpoznal w Dziecieciu Boga... i spokojnie mogl umierac, bo wiedzial ze juz nic piekniejszego nie zobaczy, a w niebie bez konca bedzie mogl wpatrywac sie w oblicze Chrystusa...
Patrzac w oczy Nowonarodzonego pytam sam siebie: czy slysze Boga, czy widze Jego obecnosc w moim zyciu i czy umiem z Nim rozmawiac, jak z przyjacielem... bo tylko wtedy nie bede sie zatrzymywal na tym "kim jestem" (bezradnym grzesznikiem), ale bede widzial, to "kim moge sie stac" (dzieckiem Bozym, kochanym za darmo) dzieki Jego lasce

1 komentarz:

Dawid... pisze...

A Słowo ciałem się stało
I zamieszkało między nami

Byśmy mogli dostrzec wcielone Słowo
Usłyszeć głos życiodajnej Wody

Narodźmy się z Nim ponownie
z Ducha niegdyś w wodzie zanurzeni

Jego Serce bije w naszym sercu
Wystarczy pozwolić by nasze biło w Jego rytmie...