29 lis 2008

Grzegorz to twoje drugie imię (Mk 13,33-37)

Całkiem niedawno spotkałem bardzo przygnębionego mężczyznę w wieku około pięćdziesięciu lat. Rok temu zmarła mu żona i od tamtej pory życie straciło dla niego sens, chociaż ma dobrą pracę, wspaniałą córkę… Przyznał się, że boi się samotności, źle się czuje, gdy musi patrzeć na fotografię ukochanej żony… a ona nie wraca, nie może go przytulić ani powiedzieć kilku ciepłych słów…
Po tej rozmowie uświadomiłem sobie oczywistą prawdę, o której łatwo zapomnieć w szarości codziennego trudu i zabiegania: Jezus Chrystus, który «odszedł» do Ojca znowu powróci! Będę mógł go spotkać «twarzą w twarz» (1Kor 13,12) i rozkoszować się radością wieczną w Bogu (2Kor 5,1). Wiem, że w tych słowach nie kryje się żaden «kopernikański przewrót», bo chyba nikt nie słyszy ich po raz pierwszy… Nie chodzi więc tylko o „znajomość” Słowa (człowiek o którym wyżej wspomniałem wiele razy słyszał o niebie, ale nie potrafił zobaczyć nieba w śmierci żony). Chodzi o „przejęcie się” Słowem i życie nim na co dzień… ponieważ może się okazać, że Bóg przyszedł a nie ma mnie w domu. Bóg mówi, a nikt nie odpowiada. Każdy pobożny Izraelita wierzył, że Mesjasz przyjdzie podczas wieczerzy paschalnej. Stąd był nakaz wspólnego świętowania w domu z rodziną. Ktokolwiek zlekceważył to prawo miał być wykluczony ze społeczności Izraela (zob. Lb 9,13). W podobny sposób wierzyli pierwsi chrześcijanie. Spodziewali się powtórnego przyjścia Chrystusa podczas wigilii paschalnej.
Może być jeszcze inny scenariusz: Chrystus przychodzi, ja «śpię» i nie słyszę Jego pukania (Ap 3,20; por. Mk 14,40; Mt 25,5; Ps 76,6; 2Sm 4,5-6)… albo «zapomniałem» o umówionym spotkaniu, bo przecież nie ustaliliśmy żadnej konkretnej godziny… Jednym z największych grzechów Izraela było zapomnieć… o Stwórcy i Wybawicielu (Pwt 8,19; 32,18-19; Iz 17,10). Pewnie jest jeszcze kilka innych «scenariuszy» zmarnowania szansy spotkania z Bogiem… Czasem ktoś lub coś może wytrącać naszą czujność… Pamiętam z dzieciństwa jedno genialne odkrycie… zastanawiałem się dlaczego został umieszczony napis w autobusie: „rozmowa z kierowcą w czasie jazdy zabroniona” (por. Łk 10,4)… bo kierowca musi być czujny na drodze i dotrzeć do celu…
Na koniec najlepszy scenariusz na życie - Ewangelia… Bóg w swoim Synu z miłości do grzesznika przyszedł na świat, ciągle przychodzi w Słowie i Eucharystii i jeszcze raz przyjdzie, abyśmy nie tylko mogli go „słyszeć” i „spożywać”… ale też zobaczyć i spotkać „twarzą w twarz”… Trzeba tylko czuwać, czyli czuć się ze sobą jak „u siebie w «domu»”, «nie przespać» szansy spotkania z Nim ani z bliźnim, i «pamiętać», że Bóg jest wierny… zawsze dotrzymuje Słowa… nawet gdyby się wydawało, że patrząc na Jego obraz wiszący na ścianie nic nie słyszysz… dalej czujesz się samotny i nie masz do kogo się przytulić… Wtedy bardziej niż „własnym oczom” czy uczuciom zacznij wierzyć Bogu i Jego Słowu… jak powiedział, że wróci to tak się stanie. Amen!
Pewnie dlatego św. Paweł pod koniec swego życia wzywał umiłowanego ucznia Tymoteusza do czuwania i odwagi: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (2Tm 4,3-5)
Natomiast św. Franciszek pod koniec życia prosił swych braci: „Zacznijmy robić coś dla Boga, ponieważ dotąd uczyniliśmy niewiele”…
P.S. Aha… Jeżeli ktoś po przeczytaniu tych słów zastanawia się skąd w tytule wziął się „Grzegorz” to wyjaśniam, że nic nie jest przypadkowe. Etymologia imienia Grzegorz wywodzi się od greckiego czasownika gregoreo (czuwać). Jeżeli więc chrześcijanin jest człowiekiem „czuwającym” i z tęsknotą wyczekującym powrotu swego Pana, to chyba nie jest błędem powiedzieć, że ma na drugie imię „Grzegorz”.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"...Wtedy bardziej niż „własnym oczom” czy uczuciom zacznij wierzyć Bogu i Jego Słowu… jak powiedział, że wróci to tak się stanie. Amen!"

Pan dał człowiekowi uczucia...nieraz to one tak bardzo przeszkadzają w dostrzeganiu Boga...lub zmieniają Jego Oblicze, nie pozwalając ujrzeć Go takim, jaki jest naprawdę.

Mateusz pisze...

Uczucia są wielkim darem Boga i wraz z wolną wolą i rozumem kształtują ludzką naturę. Ideałem jest takie ukształtowanie serca, aby w decyzjach nie kierować się "samymi" uczuciami, ale podporządkować je "dobru" i "prawdzie" objawionej przez Boga w Chrystusie (zapisanej w Ewangelii); Prawdzie rozpoznanej przez rozum i przyjętej sercem. Jezus to najbardziej "uczuciowy" Człowiek. Jego uczucia nigdy nie ranią, bo nie są skierowane na "zaspokojenie siebie" tylko na chwałę Ojca; Jego "uczucia" są czyste, bo są przepełnione światłem Ducha Św. Niestety świat jest pełen ludzi wierzących w Boga, ale niewielu chce uczyć się "sztuki kochania"... od Boga. Wolą zacząć od człowieka... I często ślepy prowadzi ślepego, a ranę leczy się kolejną raną zamiast przyjść do Lekarza... Po doświadczeniu "zranienia" nie wolno też dopuścić do "blokady" serca i kierowania się "tylko" rozumem, bo wtedy człowiek "nic nie czuje" i jego życie staje się wegetacją, ciężarem nie do zniesienia. Uzdrowienie zranień to uzdrowienie uczuć, ale nie przez rozum tylko przez "uczuciowe, intymne" spotkanie z Bogiem Ojcem w Słowie, sakramentach i wspólnocie Kościoła. Receptę osobiście sprawdziłem. Skuteczność 100%. Gwarancja wieczysta!

Dawid... pisze...

Rozmawiam z Nim Twarzą w Twarz jak rozmawia się z Przyjacielem...

Ten cytat z 33 rozdziału Księgi Wyjścia zmusza nas do refleksji nad czuwaniem... Czuwaniem bycia gotowym stanięcia z Bogiem Twarzą w Twarz, a jednocześnie stanięcia Twarzą w Twarz z człowiekiem, którego skrzywidziłem, bądź który mnie skrzywdził...

Czuwać to znaczy trwać nieustannie przy boku modlącego się Chrystusa w Getsemani.
Czuwać to znaczy nieustannie być w porządku w stosunku do Boga, miłości a w efekcie do samego siebie.

Czuwać to znaczy nieustannie mieć otwarte drzwi serca i przygotowane posłanie w pokoju gościnnym.

Pozdrawiam księdza, czekam z niecierpliwością na spotkanie i pierwszą rozmowę ;)