1 lis 2008

Stawać się sakramentem świętości Boga

Uroczystość Wszystkich Świętych - tych znanych, kanonizowanych przez Kościół oraz tych nieznanych, spoczywających w ciszy cmentarza – rodzi pytanie o moją świętość. Pragnąć Boga to pragnąć świętości; tęsknić za niebem oznacza więc tęsknić za świętością.
Św. Augustyn uczynił ciekawą obserwację. Zauważył, że w sakramentach Kościoła Chrystus staje się „widoczny” dla człowieka w sakramentalnych znakach. Natomiast w „sakramencie Słowa” Zbawiciel staje się „słyszalny” dla człowieka, gdy jest proklamowane Słowo Boże. Idąc za tą myślą można powiedzieć, że ten kto karmi się Chrystusem w sakramencie Eucharystii i słucha Go w sakramencie Słowa staje się «chrystusowy», czyli święty. Człowiek święty staje się więc najpiękniejszą monstrancją świata, bo w nim – przenikniętym przez sakrament Słowa i Ciała Pana – Jezus Chrystus staje się «widoczny» i «słyszalny» dla braci i sióstr.
Wiara nie tylko rodzi się ze słyszenia Słowa (Rz 10, 17). Potrzebuje też widzialnych znaków. Nie wiem, czy pogański setnik usłyszał choć jedno słowo z ust przybitego do krzyża Jezusa. Jednak wpatrując się w «sakrament» Ciała Zbawiciela, umierającego na krzyżu dla naszego zbawienia, nawrócił się i odnalazł wiarę (por. Mk 15,39).
Wierzę, że świat podtrzymuje w istnieniu Opatrzność Boża oraz święci, którzy z dnia na dzień stają się żywym sakramentem świętości Boga; na ich obliczu widać Chrystusa, a w ich ustach słychać Jego głos.

2 komentarze:

PRZEMEK pisze...

blog jest ciekawą sprawą - przyznasz Bracie:) daje impuls w życiu, słowo ożywa w spotkaniu...

Mateusz pisze...

Racja... Słowo rzucone w wirtualną glebę staje się "widzialne" dla czytającego ("daje impuls"). Potrzebuje jednak oblicza na którym zajaśnieje Chrystus i wtedy każde "spotkanie" będzie "Słowo-rodne"; communicatio Spiritus Sancti